W ostatnim czasie do sieci trafiło wiele niepokojących informacji na temat zdrowia Britney Spears. Co jest prawdą?
W kwietniu wokalistka zgłosiła się do szpitala psychiatrycznego, by uzyskać pomoc. Od tamtego czasu do sieci trafiały informacje, że jest tam przetrzymywana wbrew swojej woli. Fani utworzyli nawet specjalną akcję w social media. W #FreeBritney zaangażowały się tysiące jej fanów.
Wokalistka postanowiła przerwać milczenie i opublikowała w sieci krótkie nagranie, w którym informuje, że wszystko jest plotką:
Chciałam tylko się przywitać i powiedzieć, że sprawy wymknęły się spod kontroli. Plotki, grożenie śmiercią mojej rodzinie i zespołowi – tak wiele zwariowanych rzeczy zostało powiedzianych. Aktualnie chcę skupić się na sobie, ale wszystko, co się teraz dzieje sprawia, że jest to dla mnie trudne. Nie wierzcie we wszystko, co czytacie.
Pod filmikiem również ukazał się wpis, w którym za wszystko obarcza Sama Lufti, swojego byłego menadżera, który opublikował w sieci kilka wiadomości:
Maile [które obiegły sieć] zostały spreparowane przez Sama Luftiego kilka lat temu. Ja ich nie napisałam. [Lufti] próbował skontaktować się z moim zespołem, używając fałszywego adresu email. Moja sytuacja jest wyjątkowa, ale obiecuję, że robię w tym momencie wszystko, co dla mnie najlepsze. Możecie tego o mnie nie wiedzieć, ale jestem silną osobą i zawsze walczę o siebie. Wasza miłość jest niesamowita, ale potrzebuję teraz odrobiny prywatności, by zmierzyć się z tymi trudnymi chwilami, które pojawiły się w moim życiu. Jeżeli możecie to dla mnie zrobić, to będę wam zawsze wdzięczna. Kocham was


