Po bardzo udanej trasie z okazji 35-lecia Lady Pank po raz kolejny wypełnili warszawską Stodołę po brzegi. Pomimo, że występy świętujące trwałość zespołu wykonane zarówno w zwykłych jak i akustycznych aranżacjach wyprzedawały się niejednokrotnie, fanom grupy nie znudziło się obcowanie z muzyką i ponownie na plakatach zobaczyliśmy napis SOLD OUT. A co działo się tym razem?





Chyba to co zwykle, czyli przede wszystkim zabawa wypełniona wyśpiewaniem każdego utworu od początku do końca. Bo czego innego możemy spodziewać się po weteranach polskiej sceny muzycznej. Jednak czy ten fakt przeszkodził komukolwiek w dobrej zabawie? Wręcz przeciwnie. Atmosfera w Stodole od pierwszych aż do ostatnich dźwięków była niesamowita. Gdyż kto z nas nie zna takich utworów jak Zostawcie Titanica, Marchewkowe Pole, Raport z N., czy Wciąż Bardziej Obcy. A to właśnie te hymny polskiej muzyki rockowej mogliśmy tam wspólnie wyśpiewać. Nie zabrakło oczywiście utworu Zawsze Tam Gdzie Ty, w którym publiczność pokazała siłę wspólnego głosu.








Jednak nie tylko legendarne utwory pojawiły się podczas koncertu. Lady Pank zaprezentowali także kilka kompozycji z najnowszego, świąteczno-zimowego wydawnictwa Zimowe Graffiti 2. Tutaj również pojawił się pewien problem. Średnia wieku publiczności była dość bliska, a nawet dość często przewyższała długość istnienia zespołu. Niby nic, jednak znajomość nowych utworów okazała się małą przeszkodą. Jednocześnie ten fakt nie zmienił atmosfery panującej pod sceną i zaraz po małym, zimowym przerywniku, wciąż mogliśmy bawić się przy najbardziej znanych utworach. Towarzyszyły im oczywiście niesamowite (aczkolwiek momentami dłużące się) solówki Jana Borysewicza, a także jak zwykle tańce Kielicha.





Dzięki temu, że Lady Pank stało się legendarnym polskim zespołem, możliwość obcowania z ich muzyką wykonywaną na żywo, jest czystą przyjemnością. Obojętnie, co by nie działo się wokół, nieśmiertelne utwory wprowadzą nas w taką atmosferę jakiej oczekujemy po takim koncercie.











