Onar kolejny raz pokazał, że dorósł do rapu. 6 listopada miała premierę piąta, studyjna płyta warszawskiego rapera. Pierdoliłem o szampanie, dziwkach i melanżach, imponowała mi branża, teraz dla mnie gówno warta – już na poprzednim krążku (Dorosłem do rapu). Onar pokazał, że istotnie dojrzał. Płyta była jednorodna, treściwa i co ważne z klasycznymi brzmieniami. Onar nawijał o tym co było. Dorosłem do rapu to swego rodzaju rozliczenie z przeszłością, mocno osobisty krążek. Jak na tym tle wypada jego najnowszy Przemytnik emocji? Co takiego Onar chce przemycić?
Zaczęło się dosyć nietypowo, a mianowicie od tajemniczej akcji o kryptonimie PE. W serwisie Youtube kolejno ujawniane były krótkie filmiki, z których nic nie wynikało. Każdy kolejny zaostrzał apetyt i zaciekawiał. W trzecim filmie w końcu wszystko się wyjaśniło. Onar postanowił nagrać nowy materiał! I tak 6 listopada dostaliśmy krążek, który zawiera 12 kawałków. Album na szczęście jest kontynuacją drogi obranej na Dorosłem do rapu, zarówno tekstowo, jak i muzycznie. Nie ma nawijania o szampanie, dziwkach i całej reszcie.
Niski, zachrypnięty głos Onara, który de facto jest jego znakiem rozpoznawczym, idealnie komponuje się z klasycznym bitem. Onar nie jest krasomówcą. Nie tworzy przeintelektualizowanych tekstów, które w zasadzie są o niczym. To osiedlowy poeta, który w prostych słowach daje prosty przekaz, przemyca emocje. Nawija o życiu, o problemach, o tym co nas otacza. Bo dno jest po to żeby się od niego odbić a emocje powodują, że jesteśmy ludźmi. Banalne stwierdzenie, ale bardzo prawdziwe. Jego Przemytnik to dobra dawka trueschoolu.
Na wysypisku śmieci to kawałek o konsumpcyjnym życiu, o podążaniu za tym co modne, za kasą. „Goździkowa coś pierdoli, że ma na ból głowy… Zbieram buty jak pierdolnięty choć nie jestem bosy.” I dalej „Pracowici bankrutują, chciwym puchną portfele” numer opisuje „plastikowy świat na jednorazowych talerzach”. Pół światek muzyczny rządzący się swoimi prawami to motyw Halo Ziemia?!?. Onar bezpretensjonalnie mówi jak jest. Parcie na szkło, pojedynek o pieniądze, początkujący raperzy ze zbyt wysokim mniemaniem o swoich umiejętnościach, wydawanie przez wytwórnie kolegów. Tekstowo poruszył mnie też kawałek To już jest moje i Od dna . Bo jak mogą nie ująć teksty: „Różami droga jest usłana? Nie, raczej bliznami. To krew, pot i sny, to zapach życia. Twój uśmiech to lekarstwo, gdy wokół wszystko zdycha.” ?
Warto zwrócić uwagę również na klasyczne bity. Bez udziwnień, dubstepów i całej reszty „upiększaczy”. Onar sięgnął po tradycyjne podkłady przypominające starsze, dobre produkcje. Na połowie krążka za bity odpowiadają Złote Twarze, reszta to robota NNFOF, Eljota i Pokerbeatsa. Na uwagę zasługują również DJ-e, którzy nadali klimatu każdemu numerowi.
Oczywiście na płycie pojawiają się goście. Na szczęście ich lista nie jest długa, więc nie są tylko „zapychaczmi” na albumie. I tak singlowe Miejsce w oparach absurdu to numer, w którym usłyszmy Palucha i Sitka, Te-Tris i Hudy HZD pojawiają się w kawałku Od dna a Ekonom nawija w numerze Przez wizjer. Zaskoczeniem może być połączenie Te-Trisa i Hudego HZD. Na szczęście Hudy stanął na wysokości zadania i nie został zjedzony przez Onara i Te-Trisa. Wszyscy goście wnoszą swoją klasę na krążek, jednak nie jest ich dużo, dlatego słychać ,że płyta jest wyłącznie Onara.
Moi faworyci? Bez dwóch zdań jest to tytułowy Przemytnik emocji. Onar kupił mnie gadką o istocie emocji. Kolejny to kawałek Już jest ex, czyli numer traktujący o tym jak zmienia się świat, jak życie jest kruche i przemija szybko (z samplem Paktofoniki) Dorzucę jeszcze wspomniane Wysypisko śmieci i Przez eizjer z Ekonomem. Trudno wskazać kawałek, który znalazł się na mojej „muzycznej czarnej liście”. Jest ich tylko 12 więc wszystko jest „dograne” na ostatni guzik.
Rap, to praca, ale nad sobą, a nie na etacie – Onar doskonale pokazał, że warto nad sobą pracować. Wydał materiał, który trafia do słuchacza, gdyż mówi o kwestiach ważnych. Ponadto jest to dobrze zrobione. Onar przemycił emocje, jednak głównie nie te kolorowe i dobre. Poruszył tematy drażliwe i trudne, skłonił nas do refleksji od pierwszej do ostatniej minuty odsłuchu. Każda linijka jest elementem całej układanki, która pokazuje dojrzałego Onara. Dostaliśmy pakiet emocji od Onara, z którymi możemy się zmierzyć w jesienne wieczory. Dyskretnie, najlepiej jak umiemy… Nienachalnie.


