OneRepublic – Oh My My (2016), recenzja Karoliny Mrowiec

4
289

Już pierwsze dźwięki na płycie ładują z nadwyżką zapasy energetyczne i nastrajają optymistycznie cały poranek. Piątek, 7 października swoją premierę ma czwarty studyjny album zespołu OneRepublic. Doskonały powód, dla którego warto wstać wcześnie z łóżka i podkręcić regulator w głośnikach.

Single Wherever I Go i Kids doskonale zapowiedziały nadejście tego przebojowego krążka. Wpadły do głowy z niesamowitą siłą i nie chcą jej opuścić do dziś, nadal słucha się ich wybornie – teraz w doborowym towarzystwie pozostałych kompozycji. A jest co słuchać. Najświeższy materiał amerykańskiej grupy obejmuje aż 18 utworów, z których każdy mógłby aspirować do miana hitu. Ponadto, wydawnictwo zostało rozszerzone o dwa wykonania bonusowe, dzięki czemu cały dzień zostaje wypełniony powtarzającymi się w nieskończoność piosenkami z Oh My My. Teraz wyjaśnię dokładnie dlaczego.

Amerykański pop-band to jedna z tych grup, która z góry skazana jest na sukces, obojętnie co właściwie skomponuje. Ich przeboje grane są w radio, świetnie sprzedają się na wszelkich imprezach, a także nieporównywalnie dobrze brzmią z pełnym energii instrumentalnym kopem na żywo. Ostatnie wydawnictwo zespołu ukazało się na rynku trzy lata temu. Nie da się zatem ukryć, że 2016 rok to najlepszy moment na uraczenie swoich fanów nowymi dźwiękami, a także na pozyskanie nowych słuchaczy dzięki kolejnej dawce dobrej muzyki.

Dzięki Oh My My zatańczymy, znów się wzruszymy, a także dostaniemy gotowy zestaw utworów na długie wieczory, osnute jesienną aurą. Przynajmniej aby z nią powalczyć. Ostatnio otrzymaliśmy od chłopaków kolejną, rytmiczną obietnicę krążka, zatytułowaną Future Looks Good. Świetna, wpadająca w ucho melodia, głośne uderzenia elektronicznie stworzonych dźwięków, moc.

Co zawarte zostało na płycie? Chwytliwe gitarowe pociągnięcia strun, elektroniczne smaki i zapadające w pamięć wyśpiewane refreny. Utwór Dream to esencja wszystkiego najlepszego, co można nam oferować. One Republic zawarli w utworze każdy ważny element, a to dopiero początek.

A.I. nie pozwala zapominać o smacznej warstwie instrumentalnej i żywym zespole wprawiającym w dźwięk perkusję, bas i klawisze. Co też nie dzieje się po pierwszej zwrotce – najlepsza feta dyskotekowa z odrobiną komputerowych kombinacji. Gościnnie występuje Peter Gabriel.

Do piosenki NbHD zaproszona została z kolei Santigold. Nie mogło więc wyjść inaczej jak perfekcyjnie. Wybuchają fajerwerki, a z nieba spada na mnie magiczny pył. Być może uznasz mnie w tym momencie za niespełna rozumu, ale spróbuj sam pozostać nieruchomym podczas melodyjnego:

Fly closer to heaven and far from hell
Fly put your wings up so put your wings up!

Bywa również lirycznie. Ryan Tedder w Choke serwuje piękny wokal z wielogłosowym chórem, połączonym z nostalgicznym tłem muzycznym. Pierwsze skojarzenie to gospel, a kolejna reakcja to kołysanie się do taktu. Better rozpoczyna się ospale i powoli, aby wkrótce rozkręcić i stać się hipnotyzującą kompozycją urozmaiconą niemalże rapowanymi kwestiami.

Stacje radiowe i dziennikarze muzyczni będą mieli z czego czerpać pełnymi garściami. Brakuje słów, żeby skomplementować wystarczająco przebojowość tego albumu. Trzeba wysłuchać go samemu (co wskazane), lecz też najlepiej podzielić się nim z przyjaciółmi. W końcu ta muzyka łączy i porywa do zabawy. A więc bawmy się! Oh My My oceniam na szóstkę z plusem.

4 KOMENTARZE

  1. Również nie rozumiem zachwytu nad tym albumem, ale nie mogę powiedzieć, że jest zły. Jest kilka piosenek, które mi się szczególnie podobają (Better, Fingertips, A.I., Human, Lift Me Up, All These Things, Heaven). Po pięciu pierwszych utworach, uznałam, że album jest nijaki i mdły, ale postanowiłam posłuchać dalej i teraz mogę stwierdzić, że jest bardzo spójny. Brzmi trochę jakby był podzielony na dwie części, pierwsza – komercyjna, wpasowująca się w trendy dzisiejszej muzyki, a druga bardziej melodyjna i głębsza w brzmieniach (i moim zdaniem lepsza). Ciekawy album, lecz nie zawładnął moim sercem i umysłem, ale niewykluczone, że jeszcze do niego wrócę

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.