Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 78)

Po chwilowej przerwie związanej z szałem Eurowizyjnym, Tego Słuchamy wraca do naszych redaktorów. Tym razem swoimi przemyśleniami i przede wszystkim piątką najciekawszych utworów dzielą się z nami Michał, Agata oraz Łukasz.

Michał Kaźmierczak

Kapela ze Wsi Warszawa – Żurawie

Do Kapeli ze Wsi Warszawa wracam bardzo często i bardzo często jest tak, że gdy już do niej wracam, to kompletnie mnie ona pochłania. Zazwyczaj zaczynam od płyty Wiosna Ludu i od utworu, który na dziś wybrałem. Dlaczego? Dlatego, że poraża mnie energia w nim zawarta – począwszy od muzyki (niezwykle intensywnej i dynamicznej) na wokalach kończywszy. To był czas, gdy jeszcze Maja Kleszcz śpiewała w Kapeli i to właśnie jej wokal wybija się tu na pierwszy plan. To był bez wątpienia najlepszy folkowy głos w Polsce i szkoda, że artystka już się tym gatunkiem nie zajmuje (chociaż jej teraźniejsze dokonania są równie imponujące). Tak więc: Żurawie pięknymi głosami oraz siłą folkowych dźwięków kupują mnie bez najmniejszego ale.

SOHN – Paralysed

Kiedy SOHN wydał swoją debiutancką płytę (Tremors w 2014 roku) pomyślałem sobie tak: do tej pory sytuacja wyglądała następująco – James Blake, Jamie Woon i długo, długo nic. Do tej pory, bo oto pojawił się ktoś, kto zaczął doganiać tych dwóch piekielnie zdolnych wokalistów. Wtedy pomyślałem właśnie w ten sposób, ale i dziś podpisałbym się pod tymi słowami. Z jego debiutanckiej płyty wybrałem utwór Paralysed, ponieważ od samego początku urzekł mnie on swoją delikatnością, minimalizmem, świetną linią melodyczną i oczywiście, momentami falsetującym, wokalem. Zdolniacha!

Limboski – Pieśń o Lizbonie

Pod pseudonimem Limboski kryje się Michał Augustyniak, a Pieśń o Lizbonie to piosenka z płyty Verba Volant. Bardzo polecam ten krążek, ale skupmy się na wybranym przeze mnie utworze. Po pierwsze – rewelacyjny tekst i właśnie tekstów na takim poziomie życzyłbym sobie więcej w polskiej muzyce. Po drugie – świetnie skomponowana i zagrana muzyka idealnie wpasowująca się w treść wyśpiewywanych słów. I po trzecie – wszystko to doprawione pierwszorzędnym wokalem, który przypomina trochę ten Macieja Maleńczuka. Ale i tak ten tekst…ach, ten tekst to czysta poezja!

Maria Peszek – Moje miasto

Początki Marii Peszek to było coś. Tęsknie za tamtą Marią Peszek – za Marią Peszek z płyty Miasto Mania, za Marią Peszek z piosenki Moje miasto. I jednocześnie nie dowierzam, jak można, z tak wysokiego pułapu, tak nisko upaść. Bo przecież w piosence Moje miasto jest wszystko. Jest niewiele, ale jest wszystko. Jest świetny, bezpretensjonalny tekst. Jest subtelność w głosie (i te wspaniałe chóry!). Jest skromna, ale przecież wystarczająca muzyka. Nie trzeba przecież wielu środków, żeby stworzyć dzieło. Nie trzeba szokować, żeby trafić do odbiorców i, co najważniejsze, zachwycać. Tęsknie, ale wierzę w to, że jeszcze taką perełkę Maria nagra. Bardzo wierzę.

AURORA – Murder song (5,4,3,2,1)

Ależ mnie zachwyca ta dziewczyna! Może jej twórczość nie jest jeszcze w pełni ukształtowana, przynajmniej ja to tak odbieram, ale potencjał jaki w niej drzemie jest gigantyczny. I jeszcze gdy weźmiemy pod uwagę jej wiek – czapki z głów. AURORA zachwyca mnie przede wszystkim w dwóch aspektach – wokalnym i tym związanym z ekspresją sceniczną. W związku z tym wybrałem koncertowe nagranie piosenki, która jest jednym z jej najlepszych dokonań. Perfekcyjnie operuje swoim głosem, delikatnie łamiącym się, delikatnie rozpaczliwym, ta nastoletnia Norweżka. A dodatkowo wspaniale się na nią patrzy, bo widać, że śpiewa całą sobą. Wróżę jej rychłą międzynarodową karierę, ale oby tylko ta kariera jej nie zjadła (chociaż jak tak na nią patrzę, to moja obawa niknie).

Agata Omelańska

The Kills – Heart of A Dog

The Kills wrócili w doskonałej formie! Początkiem kwietnia oszalałam na punkcie pierwszego singla, Doing It To Death, ostatnio nie mogę wyrzucić z głowy Heart of A Dog. Ten utwór ma coś, co lubię – niby jest prosty, ale bardzo przyjemnie się go słucha i szalenie łatwo wpada w ucho.

Tigercity – Are You Sensation

Wiosna hej!, czyli czas na lżejszą i bardziej optymistyczną playlistę. Choć cała płyta Tigercity jest raczej spokojna, kawałek Are You Sensation ją ożywia i sprawia, że od razu uśmiecham się od ucha do ucha. Uwielbiam takie utwory – funkowo-popowe brzmienie od razu poprawia humor i ładuje dobrą energią!

Drake & Future – Jumpman

Do tej pory bardzo rzadko słuchałam hip-hopu, ale niedawno otworzyłam się na takie brzmienia dzięki moim znajomym. Dopiero zaczynam rapsową fazę w playliście, więc póki co odkrywam to, co znane. Kawałek Jumpman świetnie buja gangsterskim klimatem i bardzo dobrze podchodzi mi do treningów: nie rozstaję się z nim podczas biegania.

Kate Boy – Open Fire (Planningtorock remix)

W mojej poprzedniej piątce znalazł się utwór Planningtorock, na dziś wybrałam jeden z jej (jego?) remiksów. O ile debiutancka płyta Kate Boy średnio mnie przekonała, to ta wersja kawałka Open Fire już znacznie bardziej mi się podoba. Jest trochę elektroniki, trochę bujania i ciekawych zabaw z wokalem – zapętlam intensywnie.

Metronomy – Love Letters (Agoria remix)

Jak już przy remiksach jesteśmy: uwielbiam takie, które nadają oryginałom zupełnie inne brzmienie, a Love Letters w wersji Agoria to najlepszy przykład takich zabaw z muzyką. Jednocześnie to dla mnie wyjątkowy utwór – kilka razy zdarzyło mi się usłyszeć go w setach, ale dość długo nie mogłam go znaleźć. A kiedy już znalazłam, słuchałam bez końca.

Łukasz Tworzewski

BeMy – Grizzlin’

Na pierwszy ogień w dzisiejszym zestawieniu debiutanci z zespołu BeMy. Choć na rynku muzycznym funkcjonują już od kilku lat to na pierwszy album w ich dyskografii trzeba było trochę poczekać. Piosenka Grizzlin’ doskonale oddaje to w czym panowie z BeMy najlepiej się czują i jest jedynie przedsmakiem świetnych melodii, których można posłuchać na płycie. Indie rock w ich wykonaniu brzmi świetnie. Polecam cały ich debiutancki krążek.

Piotr Zioła – Zapalniki feat. Natalia Przybysz

Debiutancką płytę w ostatnim czasie zaprezentował również Piotr Zioła. To muzyczna podróż do dźwięków z przeszłości. Dojrzały i niezwykle charakterystyczny wokal artysty to niewątpliwie siła tego wydawnictwa. Utwór Zapalniki z gościnnym udziałem Natalii Przybysz to muzyczna petarda. Energetyczny, bardzo rytmiczny kawałek powoduje, że chce się go usłyszeć kolejny raz.

Tom Odell – Wrong Crowd

Twórca hitu Another Love powraca z nowym singlem. Wrong Crowd to zapowiedź drugiego studyjnego albumu, którego premiera już w czerwcu. Tom Odell i jego przygoda z muzyką skutkuje w wiele ciekawych kompozycji czego dowodem jest wspomniany utwór. Po tak dobrej zapowiedzi liczę na doskonały album.

Brodka – Santa Muerte

To z pewnością nie był pechowy piątek trzynastego dla Brodki. Po długiej nieobecności na rynek muzyczny powróciła z nowym albumem. Santa Muerte to świetna produkcja na wysokim światowym poziomie oddająca tajemniczy klimat piosenki. Choć nowy krążek Moniki Grandą 2 nie jest to jednak warto zapoznać się z jej najnowszym wydawnictwem.

BeyoncéDaddy Lessons

Nie sposób zapomnieć o nowym albumie Beyoncé. Zaprezentowała niespodziewanie materiał godny pochwały. Piosenka Daddy Lessons to jedynie mały zwiastun różnorodności dźwięków, które spotykamy na płycie Lemonade. Beyoncé w tym utworze pokazuje, że potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji muzycznej Mieszanka country, jazzu, trąbek i gitar to doskonały przepis na świetny kawałek.

Czytaj również