Bloc Party – HYMNS (2016), recenzja Kacpra Rogalewskiego

Londyn, rok 2002. Cała Europa szalała wówczas na punkcie brytyjskich zespołów. Wszyscy krzyczeli, że powrócił rock 'n’ roll w współczesnym wydaniu. Fani muzyki gitarowej podzielili się na mnóstwo grup. Niektórzy zwariowali wyłącznie na punkcie brit-popu, drudzy zaś chcąc czegoś nowego postanowili sięgnąć po rock alternatywny. A gdzieś 60 kilometrów dalej od Londynu rodziła się już nowa fala, a dokładnej zespół Bloc Party.

Kele, Russell, Gordon i Matt postanowili tworzyć muzykę całkowicie nowatorską, a co ważniejsze kontrastową. Twórcy swoją muzyczną drogę w rzeczywistości rozpoczynali przesiąkniętą muzyką rockową oraz różnymi interpretacjami tegoż gatunku, co przyczyniło się bezpośrednio do ich własnej twórczości. Widać to przy okazji każdej płyty. Muzyki Bloc Party nie da się opisać za pomocą dwóch zdań. Raz inspirują się konserwatywnym podejściem do rocka, a przy okazji kolejnego wydawnictwa zaprzyjaźniają się z elektronicznymi wstawkami. Inaczej stało się przy okazji najnowszego albumu zatytułowanego HYMNS, który odrzuca wszelkie podziały i czerpie pełnymi garściami z każdej konwencji.

Przeciwieństwo. Tak nazwałbym stosunek najnowszego albumu tego zespołu do swoich starszych braci. Wcześniej w muzyce Bloc Party nie było miejsca na stonowaną i spokojną atmosferę. Wręcz przeciwnie ich dźwięki porywały tłumy do tańca. Kompozycje z HYMNS znacznie odbiegają od tego, co mnie najbardziej pociągało w twórczości tego zespołu. Album bowiem przepełniony jest dźwiękami kompletnie neutralnymi. Co więcej duża część z nich to piosenki bez wyrazu. Słuchając ten album miałem wrażenie, że 0dtwarzam ciągle tą samą piosenkę. Wszystko przez fakt, iż kompozycje z najnowszego wydawnictwa Bloc Party są oparte na tych samych schematach.

Mimo wielu niedoskonałości pojawiło się parę interesujących utworów na tym albumie. A dokładniej są to bardzo dobrze trzy kompozycje. Wydawnictwo zaczyna się ekstremalnie obiecująco. Pod numerem pierwszym kryje się piosenka zatytułowana The Love Within, która zachwyca swoją nietuzinkowością. Choć na początku byłem raczej ostrożnie nastawiony do tegoż utworu, to po kilku odsłuchach zakochałem się w nim na dobre. Wybity przez gitarę rytm, przypomina mi jak muzycy z Bloc Party rozkochali w sobie pół świata. Perełką na tym albumie można nazwać też kompozycje The Good News. Nie pomyślałbym, że minimalizm to złoty środek dla Bloc Party. A jednak! Stały riff pobudza zmysłowość, a elementy z muzyki country to po prostu coś niesamowitego. Końcówka HYMNS ukryła dla nas jeszcze jedną znakomitość. Chodzi oczywiście o utwór Exes. Znowu minimalizm, znowu delikatna gitara i znowu sukces. A co dalej? Poza tym jest już tylko gorzej.

Wokalista zespołu Bloc Party czyli Kele Okereke od zawsze wyróżniał się charakterystycznym wokalem. Niektórych irytował, zaś drugich zaskakiwał. Niemniej jednak trzeba przyznać, iż to właśnie Kele trzymał ten zespół w garści. Do czasu! HYMNS stało się symbolem prawdziwej klęski samego wokalisty. Jego partie to niesamowicie męczący aspekt całego krążka. Kele wielokrotnie przesadza na tym albumie. Zbyt wysokie dźwięki kompletnie nie pasują do dźwięków wydawnictwa. Falset Kelego w takiej kombinacji szalenie zniechęca i odrzuca każdego odbiorcę.

Niektórzy pewnie nie są świadomi, że powrócił do nas niepełny skład zespołu. Z oryginalnego zestawu zostało tylko dwóch muzyków. Być może jest to jeden z argumentów usprawiedliwiających zmianę klimatów kompozycji Bloc Party. Ale nie do końca. Wszystko znowu za sprawą wokalisty i jego solowej kariery. Kele w swoich autorskich projektach mocno trzyma się elektroniki. Jak widać jego inspiracje całkowicie przejęły klimaty zespołu. Niestety. Od HYMNS bije wielka jednostronność oraz brak kreatywności. Tak więc, gdyby muzycy kiedykolwiek przeczytali moją recenzję to mam pewną radę. Proszę następnym razem trochę intensywniej pomyśleć nad brzmieniem, bo powierzchowne trzymanie tylko jednej strony nie kończy się dobrze. Tymczasem ja wracam do starszych dzieł zespołu, a HYMNS postaram się zapomnieć.

Czytaj również