Trzeci odcinek Odkryj z All About Music przed wami. Dzisiejsza podróż zaczyna się w Polsce, biegnie przez Stany Zjednoczone, by wylądować ostatecznie w Pakistanie – za sprawą pewnej Szwedki. Trzecia podróż, którą wam serwuję ma w sobie elementy niesamowicie energiczne, takie które skłaniają do refleksji, ale też takie, które pozwalają się wyciszyć. Zapraszam do wysłuchania trzeciej trójki!
incarNations
Maja Kleszcz i Wojciech Krzak – to dwie osoby, które odpowiedzialne są za projekt incarNations. Tych dwoje muzyków to byli członkowie Kapeli ze Wsi Warszawa, którzy w 2005r. wpadli na pomysł stworzenia, jak sami piszą na swojej stronie internetowej, projektu, który pozwoliłby im realizować wszystkie fascynacje – nie tylko ze sfery muzycznej. Po zaproszeniu do współpracy Pawła Mazurczaka, Jana Smoczyńskiego, Huberta Zemlera i Wojciecha Hurkacza zespół wydał w 2010r. pierwszą płytę zatytułowaną Radio Retro. Debiutancki krążek spotkał się z ogromnym uznaniem, o czym świadczą liczne nominacje – między innymi do nagrody Fryderyków, Mateuszów czy Gwarancji Kultury – oraz nagroda tygodnika Polityka za najlepszą płytę roku. Dwa lata po świetnie przyjętym debiucie, incarNations wydali drugi krążek – Odeon – który dał Mai Kleszcz nominację do Fryderyków. Teraz słów kilka o tym, jak i co grają muzycy tegoż projektu. Otóż incarNations to projekt czerpiący pełnymi garściami z bluesa, jazzu, muzyki świata i z tego, co było kiedyś, czyli ze starych, dobrych wzorców, gdy muzyka nie była banalną konstrukcją w rytmie pod nogę, a teksty stawały się małymi perełkami literatury. A do tego wszystkiego dochodzi fakt, że w zespole tym śpiewa jedna z najlepszych wokalistek w Polsce. Pozwolę sobie przywołać moje pierwsze zetknięcie z Mają Kleszcz – był to koncert Kapeli ze Wsi Warszawa. Byłem wtedy jeszcze w wieku gimnazjalnym i do tej pory pamiętam, jak ogromne wrażenie zrobił na mnie jej głos – z charakterystyczną manierą, ale tak niewiarygodnie silny i tak zapadający w pamięci. Do odsłuchu wybrałem cover piosenki Daj mi tę noc – dowód na to, że nawet z najgorszej piosenki można uczynić prawdziwą perełkę.
Royal Crown Revue
W przypadku drugiego zespołu, który dziś prezentuję zacznę od tego, że niewiele jest bandów, które nakręcają mnie pozytywną energią tak jak ten. Tak więc drugi zespół na dziś to Royal Crown Revue – swingowo-jazzowa formacja, która powstała w 1989r. Wszyscy ci, którzy choć raz obejrzeli film Maska, serial Buffy:postrach wampirów czy reality show Gene Simmons Family Jewels z pewnością zetknęli się z ich muzyką. W stały skład tego amerykańskiego zespołu wchodzi dziewięciu muzyków, którzy obsługują przeróżne instrumenty dęte, gitarę, bas, perkusję oraz oczywiście struny głosowe. Royal Crown Revue ma na swoim koncie dziesięć płyt, ale ja skupię się na tej, z której utwór uświetnił swoim brzmieniem film Maska. Album Mugzy’s Move jest drugim w karierze zespołu i został nagrany w 1996r. Usłyszymy na nim energiczne utwory z rewelacyjnymi partiami instrumentów dętych, z solówkami gitary, perkusji i ze świetnie swingującym wokalem, jak również delikatnie jazzujące kawałki – chociażby I love the life I live z repertuaru Muddy Watersa. Natomiast utworem, który znalazł się na ścieżce dźwiękowej filmu Maska jest Hey Pachuco – majstersztyk przy którym wręcz nie sposób usiedzieć w miejscu. Oto Royal Crown Revue w pełnej krasie!
Taken By Trees
Na koniec pochylę się nad solowym projektem Szwedki Victorii Bergsman – byłej wokalistki zespołu The Concretes. Po rozstaniu z ową formacją, Bergsman stworzyła swój własny band, który nazwała Taken By Trees. Właśnie pod tym szyldem nagrała trzy płyty – Open Field w 2007r., East of Eden w 2009r. i Other Worlds w 2012r. Jednakże moją uwagę chcę skupić na jej drugim krążku, bo jest to twór niezwykle ciekawy. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że płyta w całości powstała w Pakistanie. Po drugie, dlatego, że w jej nagrywaniu wzięli udział tamtejsi muzycy, którzy reprezentują gatunek nazywany qawwali, czyli połączenie klasycznej muzyki perskiej i indyjskiej z tekstami, które mają na celu chwalenie Boga, proroka czy sławienie życia świętych. Pomysł na taką koncepcję zrodził się w głowie Bergsman pod wpływem fascynacji chociażby Nusratem Fateh Ali Khanem – mistrzem gatunku qawwali. Brzmi to bardzo intrygująco i efekty są naprawdę rewelacyjne. Muzyka z East od Eden w znakomity sposób łączy elementy kultury wschodu z melodyką europejską. Delikatny głos artystki i wokalizy rodem z Pakistanu pięknie się uzupełniają i współgrają ze sobą, a połączenie rytmiki i instrumentów qawwali z bardziej współczesnymi środkami tworzy przyjemny klimat, który pachnie ulicami Islamabadu i innych miast południowej Azji.


