Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 56)

Zaczynamy kolejny tydzień pełnych muzycznych wrażeń. Tym razem swoje muzyczne typy przedstawią Beata, Michał i Łukasz. Miłego słuchania.

Beata Prętnicka

Lawson – Parachute

Z kolejką w Tego słuchamy w moim wypadku trafili akurat wtedy, kiedy nie mam zbyt dużej dyspozycyjności czasowej, więc… to są utwory, których słuchałam w ciągu ostatnich 24 godzin (także wybaczcie, że uzasadnienia są takie krótkie :P ). Wracając do tematu… Ten utwór dość często gości na mojej codziennej playliście. Choć to kompozycja dość prosta i właściwie niczym niewyróżniająca się na tle innych, to i tak lubię początek.

Riverside – Saturate Me

A to jeden z powodów mojej niedyspozycyjności :) Grupa Riverside zachwyciła dwugodzinnym koncertem Torunian, którzy tłumnie przybywali na ich występ na Art Prog Festival. Warto odnotować, że to dopiero ich czwarty koncert w Polsce w ramach promocji Love, Fear And Time Machine. Pocieszający jest fakt, że od kwietnia ponownie ruszają w trasę. Trzymam za słowo, że i tym razem odwiedzą kilka polskich miast.

Erika – I Don’t Know

Utwór z cyklu: wspomnienia z dzieciństwa, ale zapomniałam tytułu i wykonawcy. Nie ukrywam, że jak się dowiedziałam to niezmiernie się ucieszyłam, że zagadka rozwiązana :D W internecie wpisując nazwę wokalistki wyświetli Wam się jakaś Azjatka, która nie ma nic wspólnego z osobą wykonującą ten utwór (która notabene jest Włoszką). Czemu ten kawałek tutaj daję? I Don’t Know.

Luxtorpeda – Mambałaga

Nie ukrywam, że spodobało mi się granie Luxtorpedy. Raczej nie jestem w tym odosobniona, patrząc na rzesze ludzi podczas ich wczorajszego występu. A to piosenka od nowo poznanych kolegów i koleżanek specjalnie dla nich. ;)
Dlaczego ta? Bo… sama mam dość pokaźny bałagan, który trzeba będzie prędzej czy później ogarnąć. Na razie mi się nie chce…

Danny Saucedo feat. Tensta Gospel – Så som i himlen

Mogę z uśmiechem na twarzy powiedzieć, że Danny Saucedo nagrał wreszcie płytę. Nie jest to co prawda ideał, ale jest to zapewne zwiastun większych zmian. Så som i himlen to trzeci singiel z Hör vad du säger men jag har glömt va du sa (tak wiem, długi tytuł – szwedzkie Spotify też ma z nim problem). Lubię ostatnio do niego wracać.

Michał Szum

Buka/Rahim ft. Natalia Nykiel – Obiecuję Ci

Tak się składa, że miałem ostatnio przyjemność recenzować cały album Optymistycznie, z którego pochodzi ten numer. Co prawda nie jest to najlepsza piosenka z całego krążka, jednak z pewnością jest taką, do której najbardziej lubię wracać. Wydźwięk płyty jest bardzo pozytywny, dlatego ta piosenka jest poniekąd paradoksem, gdyż o ile tekstowo wszystko się zgadza, o tyle melodia jest bardziej melancholijna niż rapowa. A ja takie paradoksy lubię :)

Zaburzenia ft. Magda Wac – Igły

Pozostając jeszcze na chwilę w klimatach rapowych, chciałbym się z Wami podzielić bardzo klimatycznym kawałkiem, który niedawno miał swą premierę. Być może mało kto z Was słyszał o Zaburzeniach, jednak ten duet intryguje mnie swą twórczością już jakiś czas. Prostota brzmienia, całkiem niezła warstwa liryczna, a do tego mnóstwo emocji w każdej piosence sprawa, że słucha się tego z przyjemnością. Na dobry początek polecam kawałek Igły, który promuje najnowsze dzieło twórców o tym samym tytule.

Panic! At The Disco – Victorious

Przechodząc  gitarowej części mego zestawienia, chciałbym zacząć od piosenki, która rozbudziła we mnie spory płomień nadziei. Po Too Weird To Live, To Rare To Die, które – delikatnie mówiąc – nie przypadło mi do gustu, przyszła pora na Victorious, nawiązujące swym brzmieniem do tych starszych albumów. Co prawda nie jest to kalka 1:1, co akurat jest dużym plusem, jednak pozwala optymistycznie spojrzeć w przyszłość. Tak czy inaczej jestem bardzo ciekawy co tym razem szykuje dla nas pan Urie, bo najnowszejej propozycji mówię zdecydowanie TAK!

The All-American Rejects – There’s a Place

O tych panach nie było słychać już dość długi czas, dlatego postanowili się przypomnieć. Zrobili to trochę od d…rugiej strony (nie, nie – nie mogę użyć słowa „dupa”, zbereźniczki!), a to za sprawą numeru There’s a Place, który jest akustyczną piosenką odbiegającą nieco od stylu, do którego zespół przyzwyczaił swoich fanów. Nie ma to jednak większego znaczenia, bowiem wg mnie utwór jest bardzo przyjemny. Tu ponownie włącza mi się lampka z napisem melancholia, ale to chyba przez tę udzielającą się świąteczną atmosferę powoli dotykającą nasze miasta.

Avicii – The Nights

Jako, że mam ostatnio dość ciężki okres na uczelni, toteż potrzebowałem jakiejś muzycznej motywacji. W takim sposób przypomniałem sobie momentalnie o tej piosence. Wtedy to zacząłem również swoją gierkę psychologiczną, w której do tej pory przekonuję siebie, że warto teraz harować, aby później przeżyć tak fajne chwile, jak na tym teledysku. Efekt? Wszystko odłożone na ostatnią chwilę. I tutaj zaczyna się zabawa psychologiczna numer 2, gdyż teraz, będąc w czarnej… (hehe – znowu ten motyw) dziurze, wmawiam sobie, że prokrastynacja jest domeną wielkich ludzi. Wniosek: jestem wielki!

Łukasz Tworzewski

Muse – Revolt

 

Grupa Muse z Matthew Bellamy na czele w czerwcu wydała siódmy studyjny krążek w karierze. Piosenka Revolt pochodząca z tego albumu to kompozycja pełna gitarowych brzmień z dużą dawką perkusji. Jest lekkim, wpadającym w ucho kawałkiem pokazującym możliwości wokalne frontmana grupy. Bardzo lubię takie kombinacje – dość spokojne zwrotki z wybuchowymi, bardzo rytmicznymi refrenami.


Yelawolf feat. Eminem – Best Friend

Długo wahałem się, który utwór z doskonałej płyty Love Story wybrać. Ostatecznie postawiłem na kolaboracje z Eminemem, czyli piosenkę Best Friend. Obu panów szanuje i doceniam ich twórczość. A sama kompozycja jest idealnym przedstawicielem amerykańskiego rapu. Takie utwory najbardziej trafiają w moje gusta.

Kortez – Pocztówka z kosmosu

Jedyny polski akcent dziś z mojej strony. To moje muzyczne odkrycie ostatniego tygodnia. Debiutancki krążek Korteza, którego siłą niewątpliwie jest wokal artysty stanowi potwierdzenie, że mamy do czynienia z efektem ciężkiej pracy. Pocztówka z Kosmosu jest muzyczną historią opowiedzianą za pomocą dźwięków w sposób niezwykle autentyczny. I choć to spokojny utwór to skrywa w sobie ogromną dawkę emocji.

Linkin Park – Final Masquerade

Mimo, że od premiery albumu Hunting party minęło już trochę czasu to ja do tego numeru wracam dość często. To bardzo klimatyczna i spokojniejsza kompozycja od Linkin Park z rewelacyjnie wyreżyserowanym teledyskiem, który warto obejrzeć. Linkin Park jest doskonałym przykładem na to, że grając rockowo z wyrazistą gitarą i perkusją można też grać czasami bardzo emocjonalnie, wyraziście i przejmująco.

Adele – Milion Years Ago

Jedyna kobieta w dzisiejszym rozdaniu. Ale za to jaka. Nie mogłem przejść obojętnie obok nowego krążka brytyjskiej artystki. Na reprezentanta najnowszego, głośnego albumu 25 wybrałem utwór Milion Years Ago, który obok pozostałych ballad w mojej ocenie jest najlepszą kompozycją z tracklisty. Wokal, tekst, gitara – nic dodać, nic ująć. Perfekcyjnie. Powróciła w wielkim stylu. Gratuluje.

https://www.youtube.com/watch?v=CYllPvAeXUU

 

Czytaj również