„Inspirują mnie nowe rzeczy, ciekawe pomysły, świeże podejście. A w Polsce przeważnie o to ciężko”. Wywiad z Dioxem

Cholernie autentyczny, olewający krytykę, ale przede wszystkim – szczery ze swoimi słuchaczami. Diox jest przykładem rapera, który ryzykując reputacją, spróbował świeżości w swojej twórczości. Dowodem tej tezy ma być jego najnowsza płyta Nowy Testament, a o kulisy jej powstawania, eksperymenty, czy o niechęć do Manchesteru United, zapytaliśmy ostatnio samego zainteresowanego.

Michał Szum: Witaj Patryku! Na początek nietypowe pytanie: ostatnio w pewnym artykule różni artyści wypowiadali się na temat najgorszych pytań zadawanych w trakcie wywiadu. Wspominali tam m.in. o pytaniu o nazwę/ksywkę, o plany na przyszłość, inspiracje, konkurencję – standardowy zestaw pytań. Czy Ty także masz jakieś pytania, na które odpowiedziałeś już milion razy albo które Cię zwyczajnie irytują?

Patryk „Diox” Skoczylas: Witam. Jak wiadomo – jeśli są głupie pytania – zasługują na głupią odpowiedź i tyle. Jest mi zwyczajnie przykro, że za wywiady biorą się ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym rozmawiają, więc zadają idiotyczne pytania. Ich problem braku profesjonalizmu na szczęście nie jest moim problemem. Uśmiecham się i chętnie stworzę jakąś nową teorię, żeby ich pytanie nie pozostało bez odpowiedzi, a jednocześnie żeby osoby, które będą czytały wywiad, mogły się dobrze bawić – nie tylko zdobyć jakieś świeże info „co u mnie” hehe.

Michał Szum: Ostatni czas stał pod znakiem hejtu Twojej osoby i twórczości, jednak jak sam wspomniałeś w jednym z wywiadów, zupełnie Cię on nie rusza. Niektórzy artyści radzą sobie w ten sposób, że uciekają od tej nienawiści w inną stronę i zajmują się inną pasją/innymi rzeczami. Czy i Ty masz jakieś specjalne metody radzenia sobie z tym zjawiskiem, czy traktujesz to na zasadzie błogiej niewiedzy (‘niech sobie piszą – nie czytam tego’)? 

Patryk „Diox” Skoczylas: Jestem już daleki od życia tym, co piszą, bo nie mam na to czasu… zwłaszcza, że piszą to zazwyczaj niespełnieni raperzy, co można zaobserwować po przypadkowym wyborze profilu danego delikwenta i sprawdzenia co tam u niego – wrzuca swoje kawałki na tablicę licząc, że ktoś doceni jego pracę, a w tle próbuje kopać pode mną dołki… wróci to do nich. Karma has no deadline.

Michał Szum: Takim prztyczkiem w nos hejterów jest chyba teledysk do numeru Hot32, w którym to z dystansem podchodzisz do siebie? Czy pomysł klipu i jego otoczki powstał po nagraniu numeru, czy wyniknęło to raczej w trakcie jego tworzenia w sposób naturalny?

Patryk „Diox” Skoczylas: Wszyscy, którzy znają mnie prywatnie wiedzą, że wielokrotnie się śmieje z tych pierdół na swój temat i opinie, że to niby „sztuczny dystans” są tak samo sztuczne jak to że, niby się „spinam”. Wiem ile osiągnąłem. Sprzedałem łącznie kilkadziesiąt tysięcy płyt, zagrałem setki koncertów. Czym więc jest opinia jakiegoś Zbyszka z netu? sam rozumiesz…

Diox - Nowy Testament

Michał Szum: A co z kawałkiem #david_beckham – czy to też jest swego rodzaju gra ironią i dystansem do siebie? Wiele osób na YouTube wypomina Ci wers ‘Żaden Brad Pitt, ulizany David Beckham’. Jak to potraktować?

Patryk „Diox” Skoczylas: Ludzie biorą dosłownie wszystko, co jest nawinięte w numerach i często mnie śmieszy takie łapanie za słówka. Jak DonGuralEsko rapuje, że jest piorunem albo ukrytym tygrysem to znaczy, że ma cętki czy paski i siedzi za piecem ukryty przed światem? Ludzie są głupi, a jak chce się komuś dopierdolić, to wiadomo, że znalezienie kija jest tylko kwestią czasu. Na każdego rapera w tym kraju mogę znaleźć takie bzdury, gdzie się to wyklucza z rzeczywistością… ale po co? Przecież wiadomo, że to ma charakter artystyczny w pewnym wymiarze. Nie ma co się przejmować idiotami, których background wyobraźni ogranicza się do najprostszych i podstawowych instynktów. W tamtym wersie chodziło o charakter mojej osobowości a nie o wygląd – a kiedy moja fryzura zbiegła się ze stylizacją owych gentelmanów, ludzie zaczęli to traktować jak powód do linczu – ich sprawa. Mogę ich wyśmiać właśnie takim utworem, bo alegorii z Davidem Beckhamem znalazłem mnóstwo, więc idę za ciosem…

Michał Szum: Przy okazji utworu #david_beckham chciałbym Cię także zapytać o jeszcze jedną rzecz: jako fan Czerwonych Diabłów jestem lekko zasmucony odrzuceniem w teledysku koszulki Manchesteru United – czy to znaczy, że Diox jest prywatnie fanem Realu? Jeśli tak, to w jakim stopniu interesujesz się futbolem? Śledzisz poczynania w innych ligach?

Patryk „Diox” Skoczylas: Nie lubię Manchesteru za zwycięstwo z Bayernem w Champions League – pamiętny mecz, o którym dzisiejsi fani rapu pewnie nie wiedzą, że miał miejsce. Generalnie jestem fanem Realu chyba od zawsze. Lubię dobry football, bez względu na nazwy klubów – ale jak grają Blancos, to zawsze dopinguję właśnie ich.

Michał Szum: Skoro zapytałem o hejterów, to warto też zapytać o fanów: czy otrzymujesz także pozytywne wiadomości i co najczęściej jest w nich napisane?

Patryk „Diox” Skoczylas: Ludzie piszą, że jestem ich ulubionym raperem, że szanują moją pracę – często analizują jakieś fragmenty, pytają o treść – czy dobrze zrozumieli… Piszą też, że uratowałem im życie… Ale czasami też żeby się pożegnać – piszą, że byli na moim koncercie w weekend, a w środę mają operację serca i nie wiadomo czy przeżyją i dziękują mi, że mogli zobaczyć takie zajebiste show, bo może to był ich ostatni koncert w życiu… Co mogę odpisać takiej mordeczce kochanej? Że widzimy się na następnym koncercie! Oni dają mi siłę – ja muszę dawać im tą siłę!

Michał Szum: Jak przebiegała współpraca z Sir Michem? Czy w kwestiach muzycznych dałeś mu wolną rękę, czy raczej zarysowałeś pewien koncept, pod który on mógł się dopasować z produkcją?

Patryk „Diox” Skoczylas: Pracowaliśmy na bieżąco – Michu to mega talent, gra na wszystkim i wszystko – i dzięki bogu umie sam spojrzeć krytycznie na siebie, co sprawia, że nie może być źle. Nie jest upartym pustym łbem który myśli, że zjadł wszystkie rozumy – próbuje, sprawdza, gra, ocenia sam siebie i robi to z numeru na numer coraz lepiej… A że mi przypadł zaszczyt z nim pracować – to wiadomo, że część pomysłów to kompromisy między klimatem tego, co chciałem zrobić, a jego świeżym podejściem do muzyki. Bardzo dużo mu zawdzięczam. Pozdrawiam SirMicha z tego miejsca!

Michał Szum: A jak wyglądał proces twórczy jeżeli chodzi o Ciebie? Czy jesteś raczej artystą, który w trakcie pisania nowego materiału zamyka się na zewnętrzne bodźce i skupia na swojej robocie, czy raczej słuchasz jak najwięcej muzyki i czerpiesz nieco od innych?

Patryk „Diox” Skoczylas: Zupełnie nie ma reguły powstawania utworów na moje albumy. Czasami to kwestia inspiracji bitem, który własnie dostałem, czasami to lata ciężkich przemyśleń. Nie zamykam się na bodźce w żadnym wypadku. Przeważnie nie słucham polskich raperów, bo w większości są zwyczajnie chujowi. Rapują od 15 lat tak samo. Klepią te teksty – i bez względu na to, co mówią – jak memłają nawijkę w ten sam sposób, to choćby mówili do mnie najmądrzejsze rzeczy świata – nie mogę tego przetrawić. Inspirują mnie nowe rzeczy, ciekawe pomysły, świeże podejście… A w Polsce przeważnie o to ciężko – tak samo jeśli chodzi o pop, disco, techno czy cokolwiek. Sam staram się odświeżyć stylówkę i wydaje mi się, że moja ostatnia płyta jest na to świetnym dowodem.

Michał Szum: Nowy Testament jest dość spójną płytą w porównaniu do poprzedniczki, na której chyba trochę eksperymentowałeś jeżeli chodzi o styl muzyczny. Wielu producentów, wiele spojrzeń, wiele gatunków. Czy można powiedzieć, że 7 minut po śmierci był swego rodzaju ‘krokiem w tył, by zrobić dwa do przodu’?

Patryk „Diox” Skoczylas: Jest dokładnie jak mówisz – na szczęście czuję, że ten krok do przodu przynosi efekty – skoro ty to zauważyłeś, ja to czuję, ludzie piszą mi, że słychać progres w nawijkach, że teksty są ciekawiej napisane – to po prostu było warto. Kto nie idzie do przodu – stoi w miejscu… A ja wolałem się cofnąć, żeby wziąć rozbieg.

Michał Szum: Twoje dwie pierwsze solowe płyty powstały z ekipą The Returners. Czy współpraca z nimi różniła się jakoś od tworzenia albumu z Michem, a jeśli tak, to gdzie te różnice były najbardziej widoczne?

Patryk „Diox” Skoczylas: Głowna różnica polegała na tym, że dostawałem paczkę bitów, siedziałem nad tekstami, nagrywałem i wysyłałem im gotowce do aranży. W przypadku pracy z Michem działamy w studio, rozkminiamy czy tak czy inaczej stylistycznie podejść do formy nawijania, czy bardziej luźno, czy bardziej technicznie, czy bardziej klasycznie… Pracujemy nad tym, żeby to brzmiało świeżo… A nie tylko, aby na tym zarobić. Bardzo cenię sobie muzykę The Returners, nasze wspólne płyty i koncerty, które zagraliśmy razem – ale tam moja ewentualna nauka musiała płynąć z tylko i wyłącznie moich działań. W przypadku Micha, mimo wszystko sporo się nauczyłem. Pozdrawiam Littla i Dj Chwiała i życzę im jak najlepiej !

Michał Szum: Czy w trakcie tworzenia Nowego Testamentu powstały jakieś odrzuty w postaci tekstów/bitów/gotowych utworów?  Jeśli tak, to dlaczego zostały odrzucone? Jak to wyglądało na poprzednich płytach?

Patryk „Diox” Skoczylas: Są odrzuty – a są dlatego, że były zwyczajnie słabe, lub odbiegały stylistycznie od tej dość nowoczesnej formy zarówno brzmieniem, jak i tekstowo. Nagrałem kilka gniotów, które było słychać, że miały być dobre, a wyszły mocno średnio, więc nie mogłem zrobić tego fanom mojej muzyki i – żeby było więcej na płycie – wrzucić wszystko… Tak się nie robi, jeśli się szanujemy – a ja szanuję moich słuchaczy!

Michał Szum: Na Nowym Testamencie usłyszeć można paru gości. Jak przebiegała Wasza współpraca i którą wspominasz najlepiej?

Patryk „Diox” Skoczylas: CebulCebs i Mosad to ludzie ode mnie z ekipy Marathon Brothers, więc naturalnie, że działamy ze sobą zarówno muzycznie, biznesowo, rozkminkowo, ale również jako przyjaciele. Jeśli chodzi o Grizzleego, to wiadomo – jaram się tym, co robi i było dla mnie zaszczytem z nim coś nagrać – a jak byliśmy w studio, to z planu jednego numeru powstały finalnie dwa, więc zarówno chemia muzyczna, jak i kumplowskie fale również są na odpowiednim poziomie. Sztoss to sztos, więc chciałem go mieć na albumie – tutaj była to akcja typowo muzyczna, bez możliwosci spotkania się i pogadania o życiu, ale myślę, że to nie ostatnie nasze wspólne nagranie, więc wszystko przed nami. Wokale SirMicha dopełniły ten album, ale to wiadomo, że jak siedzimy razem w studio, to że coś zawsze razem wymodzimy! „Pozdrawiam gości z płyty i wszystkich serdecznych mi…”

Michał Szum: Czy czytasz opinie recenzentów na temat swojej twórczości? Jak je odbierasz – jako cenne wskazówki, czy coś zbędnego? Czy Twoim zdaniem w dzisiejszych czasach nadal jest potrzebny ktoś taki jak recenzent muzyczny?

Patryk „Diox” Skoczylas: Każda opinia niesie za sobą powody do zastanowienia i często zastanawiam się nad tym czemu ktoś mógł odnieść taki a nie inny wniosek. Niektóre negatywne opinie albumu „7 minut po śmierci” sprawiły, że przeanalizowałem co ludzie zarzucają mi – i na tyle, na ile zgadzałem się w środku sam z tymi opiniami, wziąłem się do pracy nad tym, co było warte poprawienia. Szanuję uzasadnioną krytykę i cenię ją sobie. Jebać jednak recenzentów, którzy boją się wyrazić pozytywną opinię pod presją środowiska, bo „nie wypada napisać, że Diox dobrze nawinął”. Nasuwa się tutaj świetny cytat „Bądźmy szczerzy, ktoś kto mówi coś w co nie wierzy – sam do wiarygodnych nie należy”. Myślę, że moi fani, jak i haterzy, docenią moją pracę, bo jest ona widoczna na pierwszy rzut ucha. Nie dymam tych samych tekstów, tych samych patentów – I do my best!

Michał Szum: Dzięki za wywiad!

Patryk „Diox” Skoczylas: Hifi Banda 4life! Marathon Brothers 4life!

Czytaj również