Janis Joplin, lub jak to powiedziała kiedyś jedna z dziennikarek TVP Info – Żenis Żoplę, to ikona muzyki rock and rollowej. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to najważniejsza i największa żeńska reprezentantka tego bardzo męskiego gatunku. Swoisty Jim Morrison w wersji kobiecej. Śpiewała tak, jakby od tego zależało jej życie. W sumie muzyka, prócz hedonistycznych człowieczych dobrodziejstw, była jej całym życiem. Jak mawia mantra powstała w okresie dzieci kwiatów: żyła szybko, umarła młodo. Zmarła zaledwie w wieku 27 lat, będąc jednym z pierwszych członków niechlubnego Klubu 27. W styczniu tego roku skończyłaby 72 lata. Wydawnictwo In Rock postanowiło wydać na nowo pozycję Perła, która uznawana jest za jedną z najlepszych książek biograficznych o Janis Joplin.
Jej autorem jest Ellis Amburn, szanowany amerykański pisarz oraz biograf. Te dwa rzeczowniki to słowa klucze w kontekście tej pozycji – nie została ona napisana przez dziennikarza muzycznego (którzy czasem nie powalają swoim warsztatem i umiejętnościami) tylko pisarza przez duże „p”, posługującego się pięknym i wciągającym sposobem pisania. Już sam początek książki ustawia jej samej bardzo wysoko poprzeczkę. Ellis jest świadkiem burzenia hotelu, w którym Janis wystąpiła po raz ostatni w swojej karierze. Oto ten fragment:
Dźwig potężnymi szczękami szarpie stalowe pręty podtrzymujące dach pokryty elegancką hiszpańską dachówką, nagle konstrukcja załamuje się i wali na ziemię. Goodhue (wspomniany hotel – przyp. red) – piękna budowla z lat trzydziestych, perełka latynoskiej odmiany art déco – zasługiwałaby na zachowanie, ale całe otaczające go śródmieście Port Arthur wygląda jak zbombardowany Berlin po drugiej wojnie światowej – porzucone budynki z oknami zabitymi deskami, niektóre zburzone, a w większości zagrażające pożarem.
Dziś Ellis Amburn to 81. letni staruszek. Ale należy pamiętać, że książka ta została pierwotnie wydana w 1992 roku, więc staruszek Amburn był wtedy sporo młodszy.
Powaliła mnie rzetelność i poświęcenie związane ze zrealizowaniem tej pozycji. Autor przyznał w podziękowaniach, że na jej potrzeby przebył ponad 50 tysięcy kilometrów wzdłuż i wszerz USA, by spotkać się z dziesiątkami przyjaciół, współpracowników czy osób, które znały Janis, by to ich opowieści stworzyły historię tej wspaniałej wokalistki. To zupełnie inny styl pisania, niż obecnie. Pod koniec lat 80., gdy Amburn rozpoczynał pracę nad ocenianą książką, nie było czegoś takiego jak Google czy łatwego dostępu do literatury związanej z tematem. Gdy czytam współczesne książki związane z muzykami czy sportowcami to widzę, że bardzo często ich autorzy spędzili zdecydowanie więcej czasu przed ekranem swojego komputera, niż w podróży w poszukiwaniu źródeł i informacji do swojej pracy. Nie mówię, że to złe, ale jednak muszę uchylić czoła przed tym old schoolowym sposobem pisania Amburna.
W biografii tej opisana została cała, niestety krótka, kariera wokalistki. Od początków u boku zespołu Big Brother & The Holding Company po jeden z najważniejszych artystycznych momentów w życiu wokalistki, czyli występ w ramach legendarnego Festiwalu Woodstock w 1969 roku.
Czy są minusy? Ja ich nie widzę. Co prawda spotkałem się z opiniami, że książka nie jest wieloaspektowa i przedstawia Janis jako alkoholiczkę, narkomankę i hedonistkę, ale nie uważam też, że należało „oczyszczać” żywot wokalistki. Nie ma co się oszukiwać – Joplin była narkomanką, a zmarła wskutek przedawkowania heroiny. Daleko było jej do grzecznej i spokojnej dziewczyny.
Nawet długie rozdziały, które tutaj są standardem, nie przeszkadzały mi w żaden sposób. Ba, strony wręcz same się przewracały. Na pochwałę zasługuje również okładka tego wydawnictwa. Jest świeża i współczesna, jednak czuć w niej hippisowski klimat kolorowych lat 60.
Perła to biografia na bardzo wysokim poziomie. Czasem mniej znaczy więcej, dlatego na tym poprzestanę zachwalanie tej książki.


