Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 18)

Dzisiaj mamy dla was trochę rocka, trochę popu, ogółem całkiem ciekawa mieszanka. Swoje utwory prezentują Łukasz, Jakub i Joanna. Jesteście ciekawi co mają dla Was? Sprawdźcie!

Łukasz Jankowski

Madonna – Addicted

Madonnę można kochać albo nienawidzić, ale nikt nie zaprzeczy, że jest to muzyczna ikona. Po niemałych potknięciach jakimi było słabe Hard Candy oraz przeciętne MDNA postanowiła powrócić jeszcze silniejsza i pokazać wszystkim niedowiarkom, którzy w nią zwątpili, że są po prostu głupcami. Rebel Heart to świetny album, ale szczególną uwagę zwróciłem na kompozycję Addicted, która pojawiła się wyłącznie na edycji super deluxe albumu. Najbardziej zadziwił mnie kontrast między mocnym, elektronicznym podkładem a warstwą tekstową, która zaskakuje swoją lirycznością. Połączenie być może dziwne, ale Madonna wie jak zrobić dobry numer i całość brzmi po prostu genialnie.

Madonna – American Life

Przed premierą Rebel Heart postanowiłem przypomnieć sobie poprzednie dokonania wokalistki. W swojej dyskografii posiada masę dobrego materiału, jednakże to American Life chciałbym wam teraz polecić. Piosenka znalazła się na albumie o takim samym tytule. Kompozycja już od pierwszych sekund zachwyciła mnie swoim brzmieniem i gościła w moim odtwarzaczu wiele razy przez ostatni czas. Świetna jest partia, gdzie Madonna postanowiła pokazać swoje umiejętności raperskie i wiecie co? Jeżeli wokalistka potrafi robić to lepiej niż pewne współczesne hip-hopowe gwiazdki to coś jest nie tak…

Lindsey Stirling feat. Lzzy Hale – Shatter Me

Lindsey to wiolonczelistka, która zaskakuje swoimi kompozycjami. Postanowiła połączyć wpływy muzyki klasycznej z mocną elektroniką a nawet dubstepem. Śledzę jej poczynania na YouTube, ale warto zwrócić uwagę na jej długogrające wydawnictwa. Na drugim z nich pojawił się kawałek Shatter Me, który jest po prostu genialny. Elektronika i muzyczne zdolności Stirling połączone ze świetnym wokalem Hale – coś wspaniałego.

Marina and the Diamonds – Forget

Marina Diamandis, po The Family Jewels oraz Electra Heart, postanowiła zaskoczyć swoich słuchaczy i wydała album bardzo spójny. Nieposiadający żadnych zbędnych elementów, po prostu zachwycający. Każdy kawałek zasługuję choć na odrobinę uwagi, ale przyparty do muru wybrałem numer Forget. Jest to piękna kompozycja, której refren zostaje na długo w pamięci. Warto również zapoznać się z klipem, który został zrealizowany do tej piosenki.

Florence and the Machine – What Kind of Man

Muszę przyznać, że Florence Welch to jedna z moich ulubionych wokalistek. Zachwyca mnie swoim warsztatem, emocjonalnością, która płynie z każdego słowa wychodzącego z jej ust. Razem z zespołem, którego jest frontem, zachwyca mnie numerami z Lungs oraz Ceremonials. Teraz przyszedł czas na trzeci album, z którym będziemy mogli zapoznać się już w czerwcu. Promuje go singiel What Kind of Man. Numer zachwyca stonowanym początkiem, który w późniejszych sekundach eksploduje muzycznym szałem. Po wielokrotnym przesłuchaniu tego kawałka ma się ochotę tylko na więcej i więcej. Nie mogę się doczekać premiery całego wydawnictwa.

Kuba Koziołkiewicz

U2 – Beautiful Day

Jako, że aktualnie piszę pracę licencjacką związaną z działalnością Bono, to muzyczny nastrój jego zespołu po prostu musiał mi się udzielić. Utwór Beautiful Day to jedna z moich ulubionych kompozycji Irlandczyków. Jest przepełniona radością i bardzo pozytywnym duchem. Gdy wstaję rano, a słoneczne promienie oświetlają moją twarz, zawsze myślę o Beutiful Day i wierzę, że nadchodzący dzień będzie rzeczywiście piękny.

Black Label Society – In This River

Gdy widzi się Zakka Wylde’a – lidera grupy – epitety takie jak czułość, delikatność i wrażliwość raczej nie przychodzą nam na myśl. Zakk wygląda jak bestia. Ze swoją brodą, sięgającą niemal po pas, przypomina Hagrida. I mimo to, że rzeczywiście lwia część jego artystycznej twórczości związana jest z ostrą muzyką gitarową, to w 2005 roku stworzył on piękną balladę, opartą na brzmieniu klawiszy. In This River to utwór bardzo poruszający. Jest dedykowany Dimebagowi Darrellowi – przyjacielowi Zakka oraz wieloletniemu gitarzyście Pantery, który został zabity na scenie przez swojego chorego na schizofrenię fana w 2004 roku.

Jeff Buckley – Grace

Historia Jeffa Buckleya to idealny scenariusz filmowy. Ba, nawet kilka lat temu powstały pierwsze plany realizacji takowej produkcji, gdzie tego genialnego muzyka miał odegrać Robert Pattinson (prywatnie wielki fan artysty). Niestety z tych pomysłów nic nie wyszło, a szkoda, bo odpowiednio zrealizowany obraz mógłby spokojnie zawalczyć o Oscara. Utwór Grace to kompozycja tytułowa debiutanckiego i jedynego albumu studyjnego Amerykanina. Jest tajemnicza i od początku do końca budzi u słuchacza niepokój. Wspaniała kariera muzyka została zatrzymana przez jego niejasną śmierć w roku 1997, gdy Jeff miał zaledwie 31 lat. Szerzej o historii artysty w moim sobotnim felietonie, na który już dzisiaj serdecznie zapraszam.

Bryan Adams – Straight From The Heart

Kanadyjczyk, mimo swojego rockowego zacięcia, już zawsze będzie się kojarzył se swoich cudownych ballad. Jedną z nich jest na pewno Straight From The Heart. Co prawda, nie osiągnęła ona takiego międzynarodowego sukcesu jak choćby Heaven, czy Everything I Do…, lecz moim zdaniem, nie ustępuje im wcale kroku. Uwielbiam w niej momenty, kiedy Bryan, z niewielką trudnością, wyciąga wysokie dźwięki, ukazując swoje zaangażowanie w jak najbardziej emocjonalne wykonanie kompozycji. Podejrzewam, że kawałek ten nie raz był muzycznym tłem dla pierwszego tańca młodych par na weselach na całym świecie.

Elvis Presley – Blue Suede Shoes

Elvis, wraz z Michaelem Jacksonem i Freddiem Mercurym, to w mojej ocenie trzej najwięksi showmani w historii muzyki rozrywkowej. Lecz image Michaela i Freddiego zapewne nigdy by nie powstał, gdyby nie Elvis, który przetarł im szlaki kilka dekad wcześniej. Ostatnio wróciłem do nagrań tej legendy rock and rolla, którego twórczością zafascynowałem się jeszcze w czasach podstawówki. Symbolem jego wspaniałej kariery jest dla mnie utwór Blue Suede Shoes, będący jednym z pierwszych hitów „Króla”.

Joanna Gulewicz

Steven WilsonAncestral

O Stevenie Wilsonie napisałam już naprawdę sporo. Niekwestionowany książę sceny progresywnej, multiinstrumentalista, kompozytor, geniusz muzyczny. Człowiek o stu twarzach i całej masie projektów artystycznych. Dla mnie – najważniejsza muzyczna persona, z jaką kiedykolwiek się zetknęłam. Jego najnowszy krążek Hand. Cannot. Erase. został bezkompromisowo okrzyknięty przez magazyn Guardian arcydziełem i dostał najwyższą z możliwych ocen. Album wydaje się być ukoronowaniem twórczości tego złotego dziecka progresji, a Ancestral bez obaw mogę nazwać jedną z najwybitniejszych kompozycji w całej muzycznej karierze Wilsona.

ZamilskaArmy

Kolejna rewelacyjna propozycja naszej rodzimej sceny. Lawirująca gdzieś na marginesach minimalu, industrialu i noise Zamilska tym razem sięga po na poły etniczne, na poły plemienne rytmy, okraszając je sporą dawką elektroniki. Nie zawiedzie się jednak ten, kto jest wygłodniały nieprzewidywalnych, połamanych noisów! Kojąca atmosfera rytmiczności i powtarzalności prowadzi do przecież do jeszcze większego przeładowania całości noisem. Rewelacja!

SokoWho Wears The Pants??

Oczywiście nie mogło zabraknąć miejsca dla tej utalentowanej Francuzki. Soko znacie prawdopodobnie głównie z dużego ekranu, bo ta młodziutka artystka, wsławiła się przede wszystkim jako aktorka. Kilka lat temu niespodziewanie okazało się, że posiada więcej talentów i świat poznał ją jako piosenkarkę. Niebawem powróci z kolejnym albumem, ale w międzyczasie możecie delektować się dynamicznym i przydymionym Who Wears The Pants ??. Obowiązkowo z nutką dekadencji w tle!

Ellie Goulding & Calvin  HarrisOutside

Mówi się, że to jeden z najbardziej oczekiwanych powrotów sezonu. Nie wiem na ile to prawda, z całą pewnością jednak jest to powrót z prawdziwym „przytupem”! Mocny, zdecydowany i pełen splendoru! Ellie Goulding dysponuje zarówno charyzmą, jak i niespotykanym, świeżym głosem. Wydaje się, że muzyczny mariaż wokalistki z dance’owym Calvinem Harrisem wypadł idealnie! Euforyczne Outside wręcz ocieka pozytywnymi emocjami i naprawdę trudno wysłuchać tego kawałka nie przytupując sobie nóżką pod stołem.

MonspellBreathe (Until We Are No More)

Po kilku latach nieobecności, legendarna portugalska formacja Moonspell nareszcie powróciła z nowym krążkiem. Wierna gwardia Portugalczyków na pewno się nie zawiedzie, bo podobnie jak poprzednie płyty, również i Extinct jest intensywne, naszpikowane emocjami i gęste od gitar. Myślę, że Breathe (Until We Are No More) będzie niezłą lekturą również dla tych z was, którzy mocne granie wolą obchodzić szerokim łukiem. Warto dać szansę właścicielowi jednego z najciekawszych i z całą pewnością najbardziej namiętnych głosów w historii ciężkiego grania.

Czytaj również