5 utworów, które powinniście poznać przed koncertem Biffy Clyro

Szkoci rozpoczęli swoją działalność już w 1995 roku, jednak dopiero w 2007 roku płyta Puzzle przyniosła im rozpoznawalność. W lipcu ukazał się siódmy studyjny krążek w dorobku zespołu zatytułowany Ellipsis. Właśnie ten album Biffy Clyro będą promować podczas koncertu na warszawskim Torwarze. Grupa pojawi się tam już 25 października. Na 2 tygodnie przed wydarzeniem prezentujemy listę utworów, które powinniście znać, zanim wybierzecie się na koncert.

Black Chandelier

Drip, drip, drip, drip …Fani wiedzą, o czym mówię, prawda? Pierwszy singiel pochodzący z szóstego studyjnego albumu Opposites. To właśnie tą kompozycją zjednali sobie wielu fanów polskich rockowych radiostacji na kilka tygodni przed wydaniem krążka. Wielobarwny utwór zawierający w sobie zarówno elementy delikatnej melodii jak i mocnej rockowej gitary; …drip, drip, drip, drip.

Wolves of Winter

Kiedy w końcu doczekaliśmy się nowych dźwięków Biffy Clyro usłyszeliśmy właśnie Wolves of Winter. Pierwszy singiel i jednocześnie utwór otwierający Ellipsis to rockowa moc w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie ma tu miejsca na subtelność i delikatność. Są jedynie mocne gitary, szybki rytm oraz silny wokal. Całkiem dobrze wypada nawet solo gitary, które słyszmy przed ostatnim refrenem.

Opposite

Prawie tytułowy utwór z poprzednika Ellipsis. Jak na rockowy band przystało ballada musi pojawić się na każdym krążku. Jednak w Opposite znajdziemy coś więcej niż delikatne dźwięki. Tajemniczość, która wprost wypływa z wokalu Simona Neila, przeniesie nas przez niebanalną historię. Natomiast melodia gitary prowadzącej wpierana przez ciekawą rytmicznie perkusję tworzy idealne tło.

Howl

Dotychczas ostatni singiel promujący wydawnictwo Ellipsis wydany w sierpniu 2016 roku. Utwór idealnie nadający się do radia. Oparty na bardzo prostej melodii, rytmicznym refrenie, którego słowa perfekcyjnie odśpiewają wszyscy fani zgromadzeni w warszawskim Torwarze. Tym samym na pewno będzie to chwila oddechu pomiędzy takimi utworami Wolves of Winter, Black Chandelier czy Animal Style.

Re-Arrange

Jedynym minusem piosenki są naprawdę denerwujące chórki. Poza tym? Kolejna ballada z serii tych prostych wpadających w ucho melodii. Jednak po raz kolejny swoim wokalem czaruje nas Simon. Muzyka tworzy tylko tło dla subtelnej i charakterystycznej barwy głosu Szkota. Punkt kulminacyjny utworu jest niestety zapomniany. Chociaż liczę, że ten kawałek wybrzmi lepiej niż podczas tegorocznego Reading Festival.

Czytaj również