Kiedyś muzycznym symbolem Francji była Edith Piaf. Gdy odeszła, pozostawiła po sobie puste miejsce oraz wiele nieśmiertelnych piosenek. Z jednego i drugiego skorzystała charyzmatyczna wokalista Isabelle Geffroy, znana międzynarodowej publiczności jako Zaz. Siedemnaście lat temu zadebiutowała w bluesowym zespole Fifty Fingers, potem dała fanom albumy solowe, a w 2014 roku, dzięki współpracy między innymi z Charlesem Aznavourem, wydała płytę tak francuską, jak to tylko możliwe. Krążek o tytule „Paris” zawiera nowe aranżacje takich utworów jak „Paris sera toujours Paris” czy „Champs Elysées”.
Teraz Zaz pracuje nad nowym materiałem, który prawdopodobnie będziemy mieli okazję usłyszeć 22.02 przyszłego roku na warszawskim Torwarze. Niedawno pojawił się nowy kawałek o tytule „Quá vendrá”, w którym artystka śpiewa częściowo po hiszpańsku. Jednak przy okazji tego wydarzenia na pewno nie zabraknie też największych przebojów z całego dorobku muzycznego Francuzki.
Poniżej stworzyliśmy dla Was listę pięciu utworów, z którymi należy koniecznie się zapoznać przed koncertem! Jeśli zaczniecie się uczyć ich tekstów już dziś, to może zdążycie je doszlifować do lutego!
Je veux
Jeden z pierwszych przebojów Zaz, puszczany w radiach niezmiennie od 2010 roku. W tekście wokalistka wyznaje, że jest prostą, szczerą dziewczyną, która chce miłości, a nie pieniędzy. Słowom towarzyszy szybki rytm i charakterystyczna melodia grana na instrumencie przypominającym kazoo. Fragment, który obligatoryjnie trzeba znać, to Papara Papa Para!
Si jamais j’oublie
Piosenka z 2015 roku, która zaatakowała stacje radiowe równie mocno, co „Je veux”. Jako singiel promujący trasę, ukazuje w teledysku urywki z koncertów, zrównoważone poprzez migawki zwykłych przechadzek po lesie, które mają pokazywać „prawdziwe” życie Isabelle. Na youtubie dostępne jest nagranie z występu live z okazji imprezy „Bestsellery Empiku 2015”, na którym widać, jak bardzo tę wokalistkę nosi podczas śpiewania tej piosenki. 22.02 będziemy skakać razem z nią!
Eblouie par la nuit
Jedna z bardziej emocjonalnych piosenek Zaz, z mocnym, wysokim wokalem i delikatnym akompaniamentem. Francuzka chyba zdawała sobie sprawę, że trudno będzie dorównać jej głosowi na koncercie, więc z myślą o fanach zawarła w utworze rytmiczne klaskanie/pstrykanie, które może towarzyszyć bujaniu się z odpalonymi zapalniczkami. Tfu! Latarkami iphonowymi. Tylko oby wokalistka nie została naprawdę „Eblouie par la nuit à coups de lumières mortelles” (oślepiona przez noc błyskami zabójczego światła).
On ira
Mocny, szybki kawałek, bardzo w stylu energicznej Zaz. Oprócz tego, że idealnie sprawdza się do kołysania bioderkami albo rytmicznego podskakiwania, ma też piękny tekst, który zachęca do celebrowania jedności świata w jego różnorodności. Ten przekaz widoczny jest również w bardzo kolorowym teledysku wyreżyserowanym przez Gillesa Portesa.
La vie en rose
Klasyk z repertuaru Edith Piaf, chroniony przed zapomnieniem przez Zaz, jednak w nowej, odświeżonej wersji. W wydaniu z płyty Recto Verso zawodzący głos, przeciągnięte vibrato i charakterystyczne „r” zastąpił figlarny ton, aktorskie podejście do tekstu, zabawa rytmem i przyjemne dźwięki gitary w tle. W ten sposób utwór z największych sal koncertowych zmienił się w szansonetkę, którą mógłby nucić grajek z Montmartre po wypiciu kieliszka Cabernet Sauvignon.


