5 hitów tegorocznego Open’er Festival

Wooow, co to była za edycja. Tak w kilku słowach można napisać o tegorocznym wydaniu Open’er Festival. Co nam się podobało i co nas zachwyciło?

Wielu mówiło, że tegoroczny line-up festiwalu był trochę poniżej oczekiwań. Byli świetni headlinerzy o których marzy wiele zagranicznych festiwali, ale naszym zdaniem brakowało zagranicznych gwiazd drugiej i trzeciej linii. Koniec końców, tegoroczna edycja wyprzedała się pierwszy raz w historii, a swój wkład w to na pewno mieli Bruno Mars, Depeche Mode czy Gorillaz. W tym roku chcielibyśmy Wam opowiedzieć o kilku występach, które nas po prostu zachwyciły. Już wkrótce zobaczycie u nas także obszerną fotorelację.

A nazywał się Byrne, David Byrne

David Byrne zapowiadając nową trasę koncertową, mówił, że będzie wyjątkowa i najbardziej ambitna ze wszystkich. I trudno się z tym nie zgodzić, gdyż Tent Stage był wypełniony po brzegi. Wokalistka przyjechał do Polski ze spektaklem, w którym każda osoba miała wyznaczoną rolę i każda brała w nim czynny udział. Pusta przestrzeń została jedynie oddzielona cienkimi srebrymi łańcuchami. Na scenie stał stolik i krzesło, a także model mózgu. Z oddali wyłonił się gwiazdor, który zaczął śpiewać Here. To jednak był zaledwie wstęp do całej inscenizacji. Wkrótce na scene pojawiło się 11 muzyków – instrumentalistów oraz wokalistów, ubranych w jednakowe szare garnitury. Wszyscy tańczyli i śpiewali wraz z Byrnem i nie było widać po nich zmęczenia. A trzeba tu zauważyć, że główna postać tego wydarzenia ma 66 lat, a na scenie prezentuje się przynajmniej na 20 lat młodszego. Muzycznie, choć była to trasa promująca album American Utopia, prezentowała przekrojówkę utworów z ostatnich 40 lat. Usłyszeliśmy więc i Lazy i świetny repertuar Talking Heads. Muzyk udowodnił, że nie trzeba skomplikowanej techniki i technologii, aby zrobić świetne show. Chciałbym mieć tyle siły i wigoru w jego wieku.

Nick Cave czyli gwiazdor nie jedno ma imię

Już pierwsza piosenka jego występu pokazała nam siłę jaka w nim tkwi. Cave wykonał Jesus Alone, jedną z piosenek, którą znajdziemy na płycie Skeleton Tree nagraną po śmierci jego syna. Przy drugiej natomiast wyszedł do publiczności dając chęć pokazania swojego wizerunku. Silny magnetyczny wzrok, miesza się tu z czarem, urokiem, przenikliwością. Wreszcie hipnotyczne, wręcz sektowe śpiewanie, które przyciąga publiczność do tego stopnia, że stoimy jak zamurowani wierząc, że jest Bogiem. I choć występ dział się w pełnym słońcu, a nie mroku do którego nas przyzwyczaił, to nie mam wątpliwości, że był to jeden z najlepszych koncertów tej edycji. A na scenie każdy mógł znaleźć coś dla siebie, gwiazdor z takim doświadceniem scenicznym, postawił na przekrój swojej dyskografii z From Her to Eternity, The Weeping Song czy Red Right Hand na czele.

Show warte każdej złotówki

Z występem Bruno Marsa na Openerze, wielu podchodziło z dystansem. Ot to muzyk bardziej mainstreamowy niż alternatywny, bardziej przyciągający masę niż jednostki. To co jednak stało się tego wieczoru na scenie, uświadomiło wielu w ich złym myśleniu. Bruno Mars przyjechał do Polski z wielkiem show, chyba największym tej edycji. I choć na swoim koncie ma zaledwie trzy płyty, jawi nam się jako gwiazdor który jest na scenie od kilku dekad. To, co go wyróżnia to magnetyczny wokal, którym robi naprawdę imponujące rzeczy w piosence. Bawi się nim, a nie tylko odśpiewuje kolejne piosenki. Do tego tańczy, rusza się, jest showmanem – a to chyba na scenie najważniejsze. I nie, nie musi prosić ludzi, aby dobrze się bawili. Publiczność sama wie co i kiedy robić.  Mars zdecydowanie zasłużył na miano headlinera tego festiwalu.

Headlinerów ciąg dalszy, ale nie tylko

Podkreślę to po raz drugi. Ta edycja miała naprawdę świetnych headlinerów. Zachwycili mnie Gorillaz, podczas koncertu których ciągle tańczyłem. Świetnie z nowym materiałem wypadli Arctic Monkeys, Massive Attack z politycznym przekazem i giganci muzyki Depeche Mode. Nie można jednak zapomnieć o wielu mniejszych gwiazdach, które budowały tegoroczną edycję. Mowa tu o Kaleo, magnetycznej Kali Uchis, rockowym Noelu Gallagherze z zespołem, folkowej grupie Fleet Foxes (jak oni świetnie grają!). Młodszych słuchaczy przyciągnęła Sigrid ze swoją naturalnością, Alma której widocznie się tu bardzo podobało,  która chętnie do nas wraca czy zespół Years & Years, który po prostu kocha polską publiczność. Przypomnijmy, że to tu po Wielkiej Brytanii, zaczęli odnosić największe sukcesy. Dla słuchaczy dźwięków bardziej hip-hopowych zaprezentowali się Migos, Little Simz, Vince Staples (któremu podobno zagubiono bagaż na lotnisku) czy zespół wielu gatunków Young Fathers (bardzo udany koncert!)

Egzotyka jak na polskie klimaty

Organizorzy tegorocznej edycji postanowili trochę eksperymentować z doborem nazw w line-upie. Dzięki temu po raz pierwszy na scenach gdyńskich pojawił się zespół z Kolumbii (wiadomo, była też Kali Uchis, ale ona mieszka w USA, a z Kolumbii tylko pochodzi). Mowa tu o zespole Bomba Estereo, którego mieszanka wielu barw była niesamowita i wprost zapraszała to tańca. Muzycy prezentują tu bardzo elektroniczne bity połączone z pewną dozą taneczności, ale i tradycyjnych dźwięków z własnego kraju. Wszystko w egzotycznej odsłonie jak na nasze warunki.

Ciekawie zaprezentowała się także francuska grupa La Femme, która miała być zapowiedzią serii koncertów francuskich na festiwalu. Ostatecznie z wielu zapowiedzi… dostaliśmy tylko La Femme. I nie będę ukrywał, że to jeden z moich ulubionych francuskich bandów. Na scenie od samego początku zaprosili nas do zabawy. Ich muzykę można określić jako psychodeliczne disco pomieszane z punkiem, hip-hopem i new wave. Dla mnie miazga.

Nie sposób też zapomnieć tu o Sevdalizie, która mimo, że mieszka w Holandii, to pochodzi z Teheranu. I właśnie jej pochodzenie wciąż było słyszane w utworach, które śpiewała. Bo nie w sposób przejść koło nich obojętnie, gdy widzimy, że na świat przyszła artystka przypominająca fka Twigs. To, co jednak chyba najbardziej przyciąga to jej sensualny taniec, od którego nie można oderwać wzroku.

https://www.youtube.com/watch?v=aqltGnp02Zo

Czytaj również