Chyba nie trzeba tłumaczyć, kim jest Matthew i gdzie gra. Gwoli ścisłości przypomnę jednak: 9 czerwca 2013 roku swoje 35. (słownie: trzydzieste piąte) urodziny obchodzi Matthew Bellamy, wokalista Muse!!!
Matthew urodził się w 1978 roku w Cambridge (Wielka Brytania). Wydawać by się mogło, że Matt jest prawdziwym człowiekiem renesansu, wszak w swoim zespole nie tylko śpiewa, ale również pisze teksty, gra na gitarze, pianinie i syntezatorze. Imał się także różnych zajęć. W swojej karierze był już hydraulikiem, malarzem pokojowym, remontował mieszkania, a nawet zajmował się czyszczeniem toalet na kempingach!
Muse, wraz z kumplami, Chrisem Wolstenholme i Dominikiem Howardem, założył jeszcze w szkole. Do jego inspiracji należą Tom Morello z Rage Against the Machine, Jimi Hendrix oraz… Fryderyk Chopin!
http://youtu.be/6okwg6PiSis
Mówi się na mieście, że Matthew potrafi grać nosem na miotle, dlatego wymiata na scenie, a nie ulicach. Jest wielbicielem włoskiej kuchni i kobiet (ale myślę, że Polkom też by uległ). Prywatnie związany z aktorką Kate Hudson. Gdyby nagle odechciało mu się grać, w każdej chwili może zostać instruktorem lotów na paralotni. Aha, i jeszcze jedno – potrafi recytować alfabet od tyłu!

Matt kilka razy został najseksowniejszym mężczyzną świata, a w 2010 roku otrzymał tytuł gitarzysty dekady, nadany przez magazyn Total Guitar. Na koncie ma również nagrody MTV oraz Brit Awards.
W 2012 roku Muse wydał kolejny album – The 2nd Law. Matt, pytany przez dziennikarzy, jaka muzyka znajdzie się na krążku, żartował, że będzie to chrześcijański gangsta – rap, jazzowa odyseja i kowbojska psychodelia. To nie koniec jego żartów z dziennikarzy. Kiedyś wyznał, że wierzy w teorie Zecharia Sitchina zgodnie z którymi rasa ludzka miała zostać zaprogramowana przez kosmitów z planety Nibiru.
W imieniu całej redakcji życzę Matthew wszystkiego najlepszego i 100 lat na scenie. Dear Matt, rośnij duży, okrąglutki, uśmiechnięty i pyzaty, niech Ci kolorowe słonko świeci i śpiewają kwiaty!

