Dział Publicystyka Willie Nile - Children of Paradise (2018), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

Willie Nile – Children of Paradise (2018), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

Znalezione obrazy dla zapytania Willie Nile - Children of Paradise

Artysta Wille Nile nie należy do przodujących w naszym kraju. Jednak warto zainteresować się tym amerykańskim poetą. Tak przynajmniej nazywa go w dużej mierze świat muzyczny. Niecały miesiąc temu ukazała się 12. studyjna płyta artysty. Wychodzi na to, że na jego koncie znajdziemy już spory dorobek. Jednak to właśnie krążek Children of Paradise okazuje się być trafionym w 10, dla fanów rocka lat ’80 czy ’90.

Ogólny wydźwięk albumu można zarysować, jako szeroko pojęty rock. Dlaczego? Bo prawda jest taka, że czystego rocka znajdziemy tam dość mało. Na płycie przeważają jego połączenia z punkiem, country, czy funkiem. Artysta odpływa we wszelkie możliwe kolaboracje muzyczne. Najważniejsze jest to, że potrafi bawić się muzyką w sposób perfekcyjny. Z jednej strony spotykamy brzmienia mocnej gitary, z drugiej pojawia się zaraz jej akustyczna wersja. Obok postawmy bębny, które momentami rozpędzają się niczym rollercoaster, aby za chwilę ukazać swoje piękno w delikatnym brzmieniu country. Wszystko to, połączone przy pomocy zachrypniętego, acz intrygującego wokalu Williego

Krążek rozpoczyna znane już fanom Seeds of Revolution. Artysta kilkadziesiąt lat temu zaprezentował kawałek na krążku Hard Times in America. W swojej nowszej wersji utwór jest nieco bardziej punkowy. Kolejno trafiamy na All Dressed Up And No Place To Go. Klasyczna rockowy utwór z wytwórni Williego. Kompozycja delikatnie zahacza o punkową budowę, a mianowicie mowa o powtarzającej się tytułowej frazie w zwrotkach i zdecydowanie głośniejszych i szybszych refrenach. Następnie wyjęty z lat ’80 utwór Don’t. Tak jak mówi tytuł jest najbardziej „niegrzecznym” kawałkiem na Children of Paradise. W Earth Blues pierwszoplanową rolę przejmuje gitara basowa. To właśnie dzięki jej brzmieniu zwrotki wydają się być mocniejsze. Tytułowy utwór, z numerem 5 na trackliście jest kolejnym do którego artysta powrócił po latach. Wygląda na to, że Willie chciał przypomnieć nam trochę siebie sprzed prawie dekady. W połowie albumu dochodzimy do momentu, kiedy tempo zwalnia. Artysta wprowadza nas do delikatniejszego świata, zmieniając gitarę na akustyczną. Wystarczy wyobrazić sobie scenę z typowego klubu country, a na jej środku z utworem Gettin’ Ugly Out There pojawi się na pewno Willie.

https://www.youtube.com/watch?v=3r3rPFLG7nk

Druga część płyty to bardzo podobne brzmienia. Jednak tutaj trafiamy na jeden z najlepszych utworów krążka, czyli I Defy. Ponownie inspiracje muzyczne trafiają w punkowe melodie. Zwrotka jest dość spokojna, momentami nawet monotonna, ale refren jest tym co fani Nilego lubią najbardziej. Warto też przyjrzeć się Lookin’ for Someone. Kompozycja została napisana bowiem przez Williego we współpracy z wieloletnim przyjacielem Andrew Dorffem. Artysta był współautorem hitów muzyki country dla takich gwiazd jak Tim McGraw, czy Kenny Chesney.

https://www.youtube.com/watch?v=_TMIOqbWUdA

Istotnym elementem każdego utworu na Children of Paradise jest jego warstwa tekstowa. Willie Nile zwraca szczególną uwagę na to, co dzieje się w dzisiejszym świecie, jak bardzo sytuacje polityczne różnych miejsc na świecie prowadzą do wojen. Stąd też wziął się tytuł krążka. Raj, według Nilego, utożsamiony jest ze spokojem i nadzieją, czy namiętnością. Właśnie takie emocje w dużej mierze artysta stara się przekazać poprzez każdy utwór. 

Na sam koniec spójrzmy jeszcze na okładkę albumu, a także jego książeczkę. Znajdziemy tam zdjęcia zwykłych ludzi, zamieszkujących dzielnicę Greenwich Village. Schwytani przez znaną włoską fotografkę Cristinę Arrigoni ukazuję tytułowe Dzieci Raju, którymi pragnie być każdy z nas. 

Najnowsze wpisy

Popularne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.