„Życie jak wino” (2021) – Andrzej Kosmala, Krzysztof Krawczyk. Recenzja Marty Muśko

Inne recenzje

Był, jest i będzie jednym z najpopularniejszych piosenkarzy w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Nielicznym, który za blisko sześćdziesięcioletniej drogi muzycznej dotknął swoim głosem tak ogromną rozpiętość gatunków, stroniąc przy tym wszystkim od blasków fleszy, za wyjątkiem sceny. Śpiewał utwory zarówno rock’n’rollowe, jak i biesiadne. Nie obcy był mu swing, gospel, rosyjskie romanse, czy muzyka latynoamerykańska i etniczna. Kilka miesięcy po odejściu Krzysztofa Krawczyka, opowieść o jego życiu i karierze ponownie została przelana na papier.

„Życie jak wino” (2021) – Andrzej Kosmala, Krzysztof Krawczyk

W książce napisanej wspólnie przez Polskiego Toma Jones’a i Elvisa Presleya w jednej postaci z wieloletnim menadżerem Andrzejem Kosmalą, przedstawione zostają losy dwóch przyjaciół, których drogi życiowe i zawodowe splotły się kilkadziesiąt lat temu i wiodły ich wspólnie aż do samego końca. Znajdziemy w niej anegdoty i wspomnienia, na tle których pojawia się Polska dwóch systemów ekonomiczno-społecznych. Przeczytamy o wyjątkowej męskiej przyjaźni, dowiemy się o kulisach sławy oraz barwnym życiu prywatnym Krzysztofa Krawczyka.

Wydawnictwo zostało podzielone na dwa rozdziały. Jej pierwotna wersja ukazała się w 2010 roku. Wtedy otrzymaliśmy dialog wspomnianego wcześniej tandemu. Dziś, w jej wzbogaconej o ponad 100 stron edycji, autor wiedzie monolog przeplatany wspomnieniami najbliższych przyjaciół i kolegów z branży, tworząc opis ostatnich, czternastu lat barwnego życia wielkiego artysty.

Na łamach ponad pięćset stronicowej opowieści, Krzysztof dzieli się wspomnieniami z dzieciństwa, o przedwczesnej utracie ojca, aktora i śpiewaka operowego Januarego Krawczyka. Opowiada o pierwszych sukcesach z zespołem Trubadurzy, tworzących się przyjaźniach oraz o kulisach sławy w siermiężnych czasach byłego ustroju. Wspomina o dziesięcioletnim poszukiwaniu swego miejsca na ziemi w odległej Ameryce i odnalezieniu go w podłódzkich Grotnikach. Przypomina także czasy mniej odległe, tuż po upadku PRL-u, kiedy po krótkiej przygodzie z brzmieniami w spod znaku polsatowskiego Disco Relaxu miał olbrzymie problemy z zaistnieniem w nabierającym coraz większego tempa i zdominowanym przez świeżą krew show-biznesie. Każdy artysta w pewnym momencie przechodzi przez artystyczny kryzys, pytanie kto zdołał wyjść z niego zwycięsko? Elvis Presley, czy chociażby Cher, mimo iż wydawało się, że najlepsze muzyczne lata świetności mieli już za sobą, nagle powracali z repertuarem, który na nowo podbijał nowe pokolenia publiczności. Taka była muzyka Krzysztofa Krawczyka. Jednoczył wszystkie pokolenia, które miały styczność z jego twórczością. Tu pozwolę sobie również na moje osobiste doświadczenie. 2019 rok. Juwenaliowa noc w Białymstoku. Kilkutysięczna publika młodych ludzi śpiewa piosenki razem z panem Krzysztofem. Żaden inny wokalistka nie mógł się pochwalić tak zjednoczoną, międzypokoleniową publicznością jak On. Ludzie go znali i kochali, nic więc dziwnego, że artysta doskonale odnajdywał się w towarzystwie młodszego pokolenia artystów takich jak Smolik, Muniek Staszczyk, Andrzej Piaseczny czy Edyta Bartosiewicz.

Jak wspominał sam bohater opowieści, najmniej w książce można przeczytać o pierwszej dekadzie XXI wieku. Nie był on zwolennikiem rozprawiania o współczesności i mimo, że o ciemnej stronie walki w show biznesie wypowiadał się lapidarnie i ze wstrzemięźliwością, można było odczuć, że boje fonograficzne czy radiowe wówczas niezmiennie dawały twórcom w kość. Dodatkowo na polski rynek dużymi krokami zaczęły wkraczać nowe kanały sprzedaży nagrań przez internet. Muzyczne odrodzenie przyszło dzięki płycie nagranej z Goranem Bregoviciem i z którą wiązało się wiele różnych przygód i niedogodności.

Droga Krzysztofa Krawczyka to w oczach obserwatorów zabawa, sukces, sława i pieniądze. Tak naprawdę to przede wszystkim walka o przetrwanie, o sympatię ludzi, walka z branżą muzyczną i medialną. To wreszcie walka z samym sobą, żeby nie zapłacić za to wszystko ceny najwyższej, jak to wcześniej uczyniło wielu – czytamy w opisie publikacji.

Do menadżera Andrzeja Kosmali należało z goła inne zadanie – dokończenie ostatniego rozdziału, którego dopisało życie. Niekiedy porusza sprawy, o których Krzysztof Krawczyk nie chciał sam opowiedzieć lub po prostu mu nie wypadało. Niełatwej misji sprostał, aczkolwiek równolegle opisując nam swoje życie, przemyślenia i punkt widzenia na wiele spraw można odnieść wrażenie, że zbyt często wychodzi przed szereg, chociaż w swoich wypowiedziach podkreśla, że zawsze był osobą drugiego planu.

Jak każda biografia, historia życia człowieka, musi mieć swój początek i nieunikniony, przenikliwie bolesny koniec. Żona Ewa Krawczyk oraz Andrzej Kosmala opowiedzieli o miesiącach walki o zdrowie, a także o kulisach powstawania filmu dokumentalnego dla jednej z telewizji. Wówczas wtedy, dla nas widzów, był to sygnał, że najjaśniejsza gwiazda na muzycznej konstelacji zaczyna gasnąć…

Życie jak wino jest książką dla tych, którzy chcą spojrzeć z innej perspektywy na karierę artysty. Na oczywisty fenomen popularności, który przeplatał się z licznymi próbami jej niszczenia. Krzysztof Krawczyk daje się poznać czytelnikom nie tylko jako ekscentryczny, utalentowany i charyzmatyczny piosenkarz, lecz również od strony skromnego, pracowitego człowieka. Prawdopodobnie to właśnie jego niezaprzeczalna i urzekająca skromność daje odczuć, iż sam tytułowy bohater jest nieco w cieniu współautorów i to również ona nie pozwoliłaby mu napisać autobiografii.

-
  • Data premiery:
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Był, jest i będzie jednym z najpopularniejszych piosenkarzy w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Nielicznym, który za blisko sześćdziesięcioletniej drogi muzycznej dotknął swoim głosem tak ogromną rozpiętość gatunków, stroniąc przy tym wszystkim od blasków fleszy, za wyjątkiem sceny. Śpiewał utwory zarówno rock’n’rollowe, jak i biesiadne....„Życie jak wino” (2021) – Andrzej Kosmala, Krzysztof Krawczyk. Recenzja Marty Muśko