Zaskakujący dobry powrót po latach. Olly Murs – Marry Me, 2022 (recenzja)

W ostatnich latach Olly Murs nie należał do zbyt płodnych jeśli chodzi o muzyczne nowości artystów. Jego ostatni album You Know I Know ukazał się w 2018 roku. Najnowsze dziecko w dorobku, które ukazało się 2 grudnia, a zarazem siódmy krążek studyjny nosi tytuł Marry Me, podobnie jak jeden z singli.

Na płycie znalazło się 11 dość żywych i energicznych kompozycji. Nie mogło oczywiście zabraknąć też jakiejś ballady, a dokładniej jednej, czyli Let Me Just Say, która także zamyka cały krążek. Muszę przyznać, że nie jest to kompozycja specjalnie porywająca słuchacza energią. Posiada natomiast bardzo piękną linię melodyczną. Delikatne dźwięki pianina rozpływają się na tle akompaniamentu kontrabasu, instrumentów smyczkowych i lekko wyczuwalnej gitary. Dużym plusem są też wokalne popisy Olly’ego. Smaczku całości dodają gitarowe wstawki po refrenie.

Początek albumu nieco mnie do niego zniechęcił. Po przesłuchaniu Die Of A Broken Heart miałem dość negatywne odczucia. Da się tutaj wyczuć dużo „wspomagaczy” na wokalu. Zupełnie moim zdaniem niepotrzebnych. Wokal Mursa brzmi dobrze i bez nich. Na pewno jest to kompozycja inna od tych, do których się przyzwyczailiśmy w jego przypadku. Olly postawił tu na to, co jest aktualnie na topie, czyli klasyczny popowy, czy też radiowy utwór, który szybko wpadnie w ucho, ale już tworzony w nowoczesnym stylu. Sama melodia bez polotu, rzekłbym, że nawet monotonna. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie I Found Her, które swoją drogą opowiada o szczęściu jakie artysta znalazł u boku swojej ukochanej. Świetne muzyczne nawiązanie do lat 80tych. Zatem mamy tu mocne brzmienie syntezatorów i ich finezyjne dźwięki, głęboki bas i dość rytmiczną melodię. W podobnym klimacie utrzymane jest Go Ghost. Tu z kolei nawiązanie do stylu, w którym tworzyła słynna grupa A-Ha.

Kolejno mamy mocne wokalnie 25. W zbliżające się powoli sylwestrowe klimaty, tanecznym krokiem wprowadza słuchaczy Dancing On Cars. Fajna kompozycja, w rytm której nogi same zaczynają wybijać rytm. Ciekawe refreny z sekcją dętą. Podoba mi się wykorzystanie w tym utworze funkowego brzmienia basu. Bardzo dobra linia melodyczna tego instrumentu. Jednym z moich faworytów jest zdecydowanie Do Me Like That. Ma w sobie słynne „to coś”. W refrenach mamy gitarowy riff z pazurem, wyraźny basik w zwrotkach, w których gitara tworzy tło grając wstawki. Dobrze przemyślana wymiana prowadzenia pomiędzy tymi instrumentami. Bardzo na plus.

Marry Me to jedna z tych kompozycji, która jest mocnym nawiązaniem do stylu, z którego tak naprawdę Olly zasłynął w muzycznym świecie. Jej mocnym atutem jest zdecydowanie grany w tempie na dwa refren. Kolejny z moich faworytów, gdyż to właśnie za takie utwory polubiłem twórczość tego artysty. Piękno jak zwykle tkwi w prostocie, zero ulepszeń, czysty wokal, fajne wstawki wokaliz w tle. Dzięki temu zabiegowi, słyszymy Olly’ego podwójnie, co wzmacnia wydźwięk tekstu. I Hate You When You’re Drunk podobniej jak i Marry Me nawiązuje do wcześniejszej twórczości. Lekka gitara, prosty tekst, być może wydawać się będzie nieco kontrowersyjny, ale trzeba do niego podejść z pewną dozą dystansu i humoru. Podobnie jak i do całego albumu. Na koniec warto wspomnieć jeszcze o jednym funkowym i tanecznym utworze, którym jest Don’t Stop Dancing!

W przypadku tego albumu sprawdza się powiedzenie, by „nie oceniać książki po okładce”. Za okładkę wezmę tutaj pierwszy utwór, czyli Die Of A Broken Heart. Kompletnie nie przypadł mi do gustu i nieco zniechęcił, a jak się później okazało niepotrzebnie. Marry Me to solidny krążek, rzekłbym, że zaskakujący. Nie spodziewałem się takiego dobrego powrotu. Może wynikało to z małej aktywności muzycznej Mursa, przez co nie wiadomo było tak na prawdę, czego można się po tym krążku spodziewać, a mamy tutaj naprawdę kilka perełek. Nie obyło się oczywiście bez oklepanych w ostatnim czasie przez większość twórców schematów, czyli przemycenia brzmienia lat 80tych, które ostatnio przeżywa istny renesans. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że fani Olly’ego na pewno nie będą zawiedzeni tym, co usłyszą.

Czytaj również