W oczekiwaniu na nadchodzący drugi album mojej ulubionej na ten moment polskiej artystki, postanowiłem zabrać się w klimatyczną podróż i pochylić się nad jej absolutnie perfekcyjną debiutancką płytą wydaną ponad dwa lata temu. Doskonale pamiętam, gdy pod koniec 2021 roku po raz pierwszy natknąłem się na utwór bezsensownie wraz z nagranym do niego klimatycznym teledyskiem. Niezwykle przyjemna i kojąca wręcz melodia w połączeniu z oryginalnym i głębokim wokalem artystki zapadły mi w pamięć i gościły potem niejednokrotnie w moich słuchawkach, poprawiając mi nastrój. Słuchanie później kawałka w radiu było za każdym razem tylko okazją, by zakochać się w nim na nowo. To przyjemna, wpadająca w ucho popowa piosenka z udziałem rapującego Przyłu.
BEZSENSOWNIE TO PIOSENKA O RELACJI, KTÓRA NIE MA JUŻ PRZYSZŁOŚCI, A JEDNAK CAŁY CZAS PRZEWIJA SIĘ PRZEZ NASZE ŻYCIE… JEST O MOMENCIE PRZEŁOMOWYM, W KTÓRYM ZDAJEMY SOBIE SPRAWĘ, ZE TRACIMY CZAS I TRZEBA IŚĆ DALEJ.
Zalia o bezsensownie
Bezsensownie otwiera album, którego motywem przewodnim są wspomnienia i lekcje wyciągnięte z pierwszych miłości. To kompozycja dziesięciu niezwykle spójnych lirycznie i brzmieniowo, utrzymanych w cudownej estetyce, przyjemnych kawałków. Zalia czyli Julia Zarzecka zdecydowanie włożyła w swój debiutancki krążek całe serce i otwarcie pokazała też swoje zamiłowanie do różnych gatunków, które razem tworzą relaksujący klimat wszystkich utworów. Mamy tutaj dream pop, indie pop, r&b, lo-fi i nawet trochę jazzu. W wyjątkowo chilloutowym stylu utrzymana jest też piosenka numer dwa – biegnę. To utwór, przy którym można wręcz odpłynąć. Tak jak lekko jest artystce po zakończeniu nieudanej relacji, tak lekka jest też sama melodia.
To prawdziwy talent stworzyć piosenkę o nostalgii i tęsknocie za przeszłością, która nie wprawia w smutek. Sentymenty z Kubą Więckiem to mieszanka popu, lo-fi i jazzu z zaskakującym, bardziej energicznym refrenem, który naprawdę wprawia w dobry nastrój. Tekst tego kawałka zapamiętałem najszybciej, bo jest po prostu genialny. Kto powiedział, że młodzi ludzie nie tęsknią za dawnymi czasami? Przecież jest tak wiele do powspominania.
Płyta kocham i tęsknię została złożona z masy emocji, uczuć, uniesień, prób i błędów. Przedstawia moją własną drogę szukania siebie, swojego brzmienia, tożsamości jako człowiek i artystka.
Zalia o swoim debiutanckim albumie
Powstawała w zaledwie dwa ostatnie lata, a składają się na nią całe 22 lata mojego życia. W tekstach opisałam to, co czuję, czułam, przeżywam lub przeżywałam (…).
Plany to ciekawe zaskoczenie i zarazem najbardziej radiowo-taneczna propozycja na płycie. Występujący gościnnie Luckluster dodał tu czegoś fajnego i chwytliwego, a razem ta dwójka sprawiła, że piosenka brzmi jak najlepsze wakacje w życiu. Taki vibe dają też sceny genialnie nakręconego teledysku, przy którym cały album nabiera jeszcze więcej klimatu. Wszystko jest na razie swobodnie perfekcyjne.
Jeśli po pierwszych trzech piosenkach brakuje komuś tematu miłości i złamanego serca, to miłosna scena powinna zaspokoić wszelkie romantyczne pragnienia. Choć to opowieść o uczuciach bez szans na happy end, melodia trochę z pogranicza r&b, lo-fi i popu brzmi bardziej jak relaksująca muzyka do nauki lub snu, niż heartbreak song i bardzo mi się to podoba. Wokal jest natomiast uzależniająco przyjemny i niesamowicie współgra z delikatną, spokojną melodią. A jeśli sama piosenka to dla kogoś nadal za mało, to polecam obejrzeć perfekcyjny teledysk. Kolory, ujęcia i cała estetyka to dla mnie przypomnienie, jak ciekawa, oryginalna i klimatyczna jest era kocham i tęsknię.
Na miłosnej scenie zostaje opuszczona kurtyna, wcześniejsze nastroje pozostają, ale robi się trochę weselej, bo rozbrzmiewa właśnie jakoś będzie, które zaczyna się najbardziej eteryczną melodią, jaką kiedykolwiek słyszałem. Piosenka balansuje między indie popem a dream popem, czerpiąc z tego drugiego subtelność i nastrojowość. Refren jest już bardziej żywy, chce się go śpiewać na całe gardło i nie martwić się szczególnie przyszłością.
(…) Mimo, że tematy miłosne mogą wydawać się pozornie banalne – to właśnie one w dużej mierze zajmują serce i głowy ludzi w moim wieku – w tym również mnie.
Zalia o swoim albumie
Ten album to ja i to co było mi najbliższe przez ostatni czas, a był to wachlarz pełen przeróżnych emocji.
Pozytywnego myślenia nigdy za wiele. Zrobiło się lekko, bo zgodnie z tekstem w końcu nic nam nie ciąży, nic nam nie wadzi, nic nie ściąga w dół. Tak prezentuje się grawitacja z Moo Latte, pogodna, wpadająca w ucho, nieco odmienna od reszty. Słyszę tu wyraźnie ducha neo soul i jazzu, dlatego na tę pozycję patrzę ze szczególnym zaciekawieniem. A raczej nie patrzę, tylko słucham.
Teraz wymykamy się razem z artystką i zanurzamy się w trochę mniej pozytywnych nastrojach. Zaraz wracam to utwór z pogranicza popu i hip-hopu i chyba (jeśli można tak powiedzieć) najsmutniejsza i najbardziej refleksyjna piosenka na płycie. Gdybym miał wskazać na niej najbardziej dojrzały tekst, prawdopodobnie wybrałbym tak samo.
Na kocham i tęsknię jest jeszcze jeden wyjątkowy utwór, celebrujący nowy etap w życiu i stawanie się lepszą wersją siebie. Przestrzeń to przedostatnie na płycie muzyczne arcydzieło. Wiem, że zachwycam się wokalem artystki przy prawie każdej piosence, ale tutaj brzmi on wyjątkowo doskonale. Jego lekkość i barwa są hipnotyzujące, podobnie jak efekt echa stworzony przez powtarzające w tle głosy. To jest naprawdę fantastyczne.
Album kończy się relaksującą, spokojną piosenką sierpień, w której wykorzystano beat artysty Gorana Novakovicia. Nie mogę sobie chyba wyobrazić lepszego kawałka opisującego koniec lata. Cała masa wspomnień i wakacyjnych marzeń zamknięta w tak kojącej melodii.
I tak dobiega końca podróż pełna sentymentów, wspomnień i dawnych uczuć. Nie czuję jednak po niej niedosytu. Dziesięć utworów w kunsztownej aranżacji i z włożonym w nie całym sercem to wystarczająco. Kocham i tęsknię to idealne połączenie subtelności, intymności oraz artystycznej dojrzałości, a to naprawdę dużo jak na debiutancką płytę. Oprócz tego mnóstwo zabawy gatunkami i ich inspiracjami oraz przecudowny wokal perfekcyjnie współgrający z każdym z nich.
Nie mogę się doczekać kolejnych osiągnięć artystki, bo jak na razie wszystko, czego się dotknie, zamienia w muzyczne złoto. Już wiem, że gdy będę chciał zatęsknić, rozmarzyć się lub posłuchać o miłości, jest jeden album, w którego świat mogę bez obaw uciec.
- Data premiery:
- Single: bezsensownie feat. Przyłu, miłosna scena, plany feat. Luckluster, zaraz wracam feat. Meek, Oh Why?, Nolyrics Beats

