Zalewski zaśpiewał Niemena w Warszawie. Relacja Karoliny Młynarskiej

Nadchodząca powoli jesień to nie tylko dokuczliwy chłód, uporczywy wiatr czy nieprzyjemny deszcz. To także czas wyjątkowych koncertów umilających często niepogodne wieczory. Jednym z pierwszych jesiennych występów na stołecznej estradzie był koncert Krzysztofa Zalewskiego, który zaprezentował w Teatrze Roma odświeżone utwory Czesława Niemena.

fot. https://www.instagram.com/edyta_ostrowska/

Wszystko miało miejsce 10 września we wspomnianym teatrze muzycznym. Kilka minut po 20 zgasły światła, a na scenie pojawili się artyści. Zalewskiego, odzianego w srebrną, błyszczącą marynarkę, powitały gromkie oklaski spragnionych wrażeń widzów. Cały koncert rozpoczął się od utworu Człowiek jam niewdzięczny, którego – ku mojemu wielkiemu niepocieszeniu – brakuje na płycie. Ogromna szkoda, kompozycja ta w stylowej aranżacji brzmi bowiem rewelacyjnie. Spoza albumu Zalewski śpiewa Niemena wybrzmiało jeszcze kunsztowne Romanca Cherubina, które Krzysztof wykonał wraz z Natalią Przybysz, a Paulina Przybysz wspomagała ich swoim imponującym głosem.

Podczas występu usłyszeliśmy większą część numerów z płyty, na czele z Przyjdź w taką noc, Dziwny jest ten świat, Jednego serca, Począwszy od Kaina czy Domek bez adresu. Mnie jednak najbardziej spodobało się wykonanie Pielgrzyma, który nie dość, że powala swoją mocą, wielowarstwowym brzmieniem oraz po prostu artyzmem, w poniedziałkowy wieczór został urozmaicony o śmiałe, rytmiczne tańce sióstr Przybysz. Tuż po Pielgrzymie właśnie, chórzystki zaśpiewały solo – Natalia przepiękne i romantyczne Mów do mnie jeszcze, a Paulina emocjonalne i finezyjne Ode to Venus.

Zdawało się, że koncert będzie trwał i trwał. Przy ostatniej piosence, Domek bez adresu, publiczność zachęcona przez Zalewskiego wstała i bawiła się w rytm tego wesołego utworu na stojąco. Entuzjastyczne brawa i okrzyki widowni wymusiły bis, składający się z akustycznego wykonania Snu o Warszawie – który w tym właśnie mieście, śpiewany na całe gardło przez widzów, wypadł wyjątkowo i magicznie – z mojej ukochanej Doloniedoli oraz z Jednego serca, podczas którego Krzysztof zszedł ze sceny i śpiewał na widowni. Po zejściu muzyków ze sceny wydawało się, że to już koniec, ale ponownie gorące oklaski wyprosiły jeszcze jeden wykon, a mianowicie Przyjdź w taką noc. Po tej rytmicznej piosence ludzie z uśmiechem opuszczali salę, podśpiewując pod nosem poszczególne utwory. Jestem przekonana, że pomimo podwójnego bisu niektórzy, albo i zdecydowana większość, czuli niedosyt i pragnęli więcej tej przepięknej muzyki.

Nic dziwnego, że trasa Zalewski śpiewa Niemena została już niemal całkowicie wyprzedana. Tak wspaniały koncert po prostu trzeba przeżyć. Początkowo może się wydawać, że koncepcja zagrania rockowego, energicznego koncertu w poważnych, eleganckich salach koncertowych tudzież teatrach jest nietrafionym pomysłem, ale to nieprawda. Niepowtarzalny klimat tych wysmakowanych miejsc w połączeniu z tak wspaniałą muzyką jest czymś, czego nie da się łatwo zapomnieć.

Setlista

  1. Człowiek jam niewdzięczny
  2. Przyjdź w taką noc
  3. Dziwny jest ten świat
  4. Status mojego ja
  5. Począwszy od Kaina
  6. Kwiaty ojczyste
  7. Jednego serca
  8. Pielgrzym
  9. Mów do mnie jeszcze (solo Natalii Przybysz)
  10. Ode to Venus (solo Pauliny Przybysz)
  11. Romanca Cherubina
  12. Domek bez adresu

Encore

  1. Sen o Warszawie
  2. Dolaniedola
  3. Jednego serca

Czytaj również