Amerykański zespół ugruntował sobie dość szybko pozycję w czołówce indie rockowych kapel. Ich utwory przyciągają słuchaczy swoją różnorodnością – Young The Giant potrafią tworzyć muzykę lekką i przyjemną dla ucha, jak również mocną, dużo bardziej rockową. Dwie pierwsze płyty udowodniły, że wszechstronności nie można im odmówić. Trzeci album Home of the Strange właśnie doczekał się premiery.
Miałem lekkie obawy przed wydaniem nowego albumu. Ostatnie dzieło zespołu Mind Over Matter nie spełniło moich oczekiwań. Słuchanie tej płyty nie sprawiało mi jakiejkolwiek przyjemności. Mimo że warstwa muzyczna była naprawdę interesująca, większość utworów zostało zdominowanych przez zbyt mocną produkcję. Kompozycje zlewały się w całość, refreny nie zapadały w pamięć, a albumowi brakowało pewnego charakteru. Do debiutanckiego krążka, choć muzycznie nie był dziełem wyjątkowym, mam dużo większy sentyment. Piosenki Apartment, My Body czy Cough Syrup nadal goszczą na moich playlistach i wracam do nich z ogromną przyjemnością.
Po przesłuchaniu Home of the Strange odetchnąłem z ulgą. Zespół pozytywnie mnie zaskoczył i odrobił lekcję. Trzeci album łączy w sobie wszystko, co najlepsze w Young The Giant. Wydźwięk jest niezwykle atrakcyjny, a jedenaście kompozycji słucha się naprawdę przyjemnie. Tego właśnie zabrakło mi przy poprzednim albumie. Nowe dzieło zachęca różnorodnym brzmieniem.
Wydawnictwo otwiera klimatyczny utwór Amerika. Dużo tu klasycznego Young The Giant, jak również nowych inspiracji. Psychodeliczny początek, obecność elektroniki, przyciągający wokal. Subtelny, ale jednocześnie intrygujący rytm sprawia, że chce się tego słuchać w kółko. Nie da się nie zwrócić uwagi na tematykę utworu inspirowanego nieukończoną powieścią Franza Kafki (Ameryka). Warstwa liryczna była od zawsze mocną stroną amerykańskiej grupy. Zespół przywołuje w wielu momentach nowego krążka motyw amerykańskiego snu, tożsamości etnicznej czy narodowej i problemach z tym związanych. Nie dzieje się tak bez przyczyny – członkowie Young The Giant nie mają amerykańskich korzeni, a teksty bazują na ich prawdziwym życiu. Jak sami jednak przyznali – nie chcą, aby album miał wydźwięk polityczny. Home of the Strange jest przede wszystkim próbą przedstawienia swojego bagażu doświadczeń, zastanowienia się nad sobą czy być może zachętą do zmiany.
Nowy album kryje w sobie wiele interesujących inspiracji i niespodzianek. Klimatyczne Elsewhere to niecodzienna mieszanka wpływów elektronicznych, rockowych czy r&b. Tak zaraźliwego beatu z pogranicza disco oraz funku nie da się po prostu zignorować. Utwór ten idealnie pokazuje, jak mocno twórczość zespołu ewoluowała od czasów debiutu w 2010 roku. Dzikie Jungle Youth to dynamiczna kompozycja, której daleko do grzecznej piosenki – mocne gitarowe riffy i masywnie brzmiące bębny robią swoje. Świetny alternatywny rock.
Nieco lżejsze, ale nadal bardzo żywiołowe Silvertongue wyjątkowo dobrze uzupełnia cały album, ukazując w interesujący sposób bardziej chwytliwą stronę grupy. Nothing’s Over to ciekawy przykład niecodziennej produkcji. Utwór łączy w sobie dwie różne melodie – stonowana początkowo kompozycja zamienia się w naładowany elektroniką kawałek, przy którym spokojnie można potańczyć.
Muzyka zawarta na Home of the Strange naprawdę może się podobać. Wiele tu bogatych aranżacji, różnorodnych instrumentów czy zaraźliwych refrenów. Słuchacz otrzymuje w ciągu czterdziestu minut wiele różnych gatunków spójnie połączonych. Oprócz głośnych, typowo indie rockowych piosenek, znajdziemy też tutaj numery spokojniejsze. Akustyczne Titus Was Born zachwyca prostotą i czystym dźwiękiem. Kojące cztery minuty. Saamer Gadhia potrafi budować swoim charyzmatycznym wokalem piękne obrazy. Art Exhibit to urzekająca kompozycja z ukulele w tle. Melodyjna subtelność.
Moim osobistym faworytem jest singlowe Something to Believe In. Dawno tak nie oszalałem na punkcie żadnego kawałka. Niezwykle świeżo brzmiąca propozycja z jednym z najlepszych refrenów tego roku. Świat muzyki potrzebuje więcej takiego alternatywnego rocka. Tu wszystko jest w punkt. Klimat, wokal, tekst, a nawet teledysk.
Najnowsze dzieło potwierdziło, że mamy do czynienia z zadziwiająco kreatywnym i wszechstronnym zespołem, który nauczył się już dobrze składać muzyczne puzzle. To ich najbogatszy brzmieniowo album. Chce się go się słuchać i poznawać każdy dźwięk. Olbrzymi replay value. Amerykanie znaleźli swoją prawdziwą tożsamość, a warstwa liryczna daje ogromne nadzieję na to, że usłyszymy jeszcze wiele interesujących historii od nich. Ewolucja Young The Giant postępuje w dobrym kierunku.
- Data premiery: 12 08 2016
- Single: Amerika, Something to Believe In

