
Pamiętacie jeszcze tę nastolatkę o buraczkowym kolorze włosów, która lubiła wydurniać się przed kamerą i tym samym, w serialu komediowym „Sam & Cat” rozśmieszać publicznośc na całym świecie? Grana przez Arianę Grandę „słodka idiotka” o nieskazitelnym głosie na przestrzeni kilku lat przerodziła się w zwierze sceniczne, które zaskakuje przy każdej możliwej sytuacji.
W Arianie Grande zostało coś z popularnego sitcomu Sam & Cat. Z całą pewnością można stwierdzić, że z określenia „słodka idiotka” należy wykreślić „idiotka”. Wtedy zostaje nam kwintesencja osobowości amerykańskiej artystki, która do dziś rozczula słuchaczy na całym świecie. Pomimo że jej muzyka staje się coraz bardziej agresywniejsza, dojrzalsza i wyzywająca – głównie przez stroje, dzięki którym podkreśla swoją kobiecość, to jej wizerunek medialny na tym nie traci. Zasług trzeba dopatrywać się we wrodzonym wdzięku i słodyczy, oraz ciepłej i emocjonalnej osobowości, którą pokazuje nie tylko w wywiadach, ale także w prywatnych wpisach na Twitterze. Zacznijmy jednak od początku.
Bywały momenty, że Ariana miała swoje pięć minut w serialu Sam & Cat, podczas których mogła pokazać swoje zdolności wokalne. Ale to za mało dla takiego talentu. Dlatego artystka podpisała kontrakt płytowy oraz brała udział w mniej popularnych musicalach. Wokalistka zaczęła także skupiać się na solowej karierze. W tym celu zaszyła się w studiu nagraniowym, gdzie stworzyła nie tylko lead singiel – Put Your Hearts Up (który został wyparty przez The Way), ale nagrała cały materiał na debiutanckie dziecko muzyczne – Yours Truly, którego głównym założeniem było stworzenie solidnego fundamentu do dalszej kariery Ariany Grande, nie tylko w USA, ale także całej Europie. Nastoletnia wtedy artystka skradła serca krytyków kompozycjami, które przywodziły im na myśl twórczość Mariah Carey i wszystkich innych kolegów po fachu, którzy w latach 90′ sygnowali swoim nazwiskiem gatunek r&b. Bowiem Yours Truly łączyło w sobie elementy współczesnej, modernistycznej muzyki pop i chwytami r&b – modnymi kilkanaście lat temu.
Ariana zyskała już sporą rozpoznawalność na terenie USA, ale w Europie wciąż nie radziła sobie tak, jakby oczekiwała wytwórnia. Dlatego drugi album – My Everything, to strzał nie tylko w rodzimy target, ale także europejski. Tak dobrze przyjęta artystka w Stanach Zjednoczonych, musi sobie poradzić w Europie. Dlatego też, naczelnym singlem został utwór Problem (teledysk do tego utworu był pierwszym, w karierze Ariany, który osiągnął miliard wyświetleń) – nagrany z Iggy Azaleą, która była u szczytu swojej popularności. Wtedy ruszyła machina i każdy kolejny singiel radził sobie równie dobrze albo jeszcze lepiej od pierwszego singla. Na albumie pojawiła się także kolaboracja z Jessie J i Nicki Minaj – na punkcie tak mocnej dawki dziewczęcej energii oszalał cały świat. Artystka do dziś chętnie śpiewa niektóre utwory z tej płyty – choć Bang Bang ma już serdecznie dosyć i od początku go nienawidziła. Jeden z nich przeżył drugą młodość z względu na tragiczne wydarzenia podczas koncertu w Manchesterze – One Last Time, singiel wybrany na hymn One Love Manchester (przedsięwzięcia powołanego w celu oddania czci wszystkim zmarłym i rannym w zamachu). Samo wydawnictwo znacznie odstawało od brzmień znanych słuchaczom na debiutanckiej płycie. Ari tłumaczyła to w ten sposób: „To jest album, który chciałam zrobić trochę inaczej. Nie chciałam, żeby brzmiał jak rozszerzona wersja Yours Truly. Chciałam, żeby brzmiał jak ewolucja”.
Słodkie, kocie uszka towarzyszące Arianie przy erze My Everything zostały schowane wgłąb szafy, a na głowie pojawiły się lateksowe, królicze uszy – symbolizujące kobiecość, porządanie i miejsce, w którym aktualnie znajdowała się artystka. Trzeci krążek pierwotnie został zatytułowany Moonlight – od otwierającego utworu, ale Grande uznała, że wydawnictwo zobrazuje lepiej Dangerous Woman. „Moonlight to śliczna piosenka i śliczny tytuł. Jest naprawdę romantyczna i zdecydowanie łączy starą muzykę z nową, ale Dangerous Woman jest znacznie silniejsze… Dla mnie Dangerous Woman, to ktoś, kto nie boi się zająć stanowiska w sprawie, jest sobą i jednocześnie jest szczery”. Po raz pierwszy w twórczości Ariany zostały porzucone elementy staroświeckiego r&b (na rzecz modernistycznego) i jednocześnie zaczęły wkradać się wyraźne brzmienia house’u i trapu. Sama wokalistka pokazała pazura. Również na tym wydawnictwie został umieszczony jeden z najlepiej dopieszczonych i najlepiej brzmiących singli w całej karierze artystki, Into You.
Niefortunnie od tamtego czasu Arianie zaczęły przytrafiać się nieprzyjemne sytuacje, na które nie miała wpływu. Podczas jednego z koncertów – zorganizowanego w ramach trasy Dangerous Woman Tour, doszło do zamachu terrorystycznego. Niektórzy uznali to za obiekt do żartów, inni zrzucali winę na artystkę – przez co ucierpiał jej stan psychiczny. Artystka odwołała kilka kolejnych koncertów (w tym dwa w Polsce) i w późniejszym, dość słabym stanie dokończyła trasę. Wsparcie psychologów i odpoczynek, pozwoliło jej na powrót do studia nagraniowego i dokończenie czwartego albumu, Sweetener.
Pod koniec 2016 roku, wokalistka wyznała na Snapchacie, że skończyła czwarty album. Chwilę później opublikowała sprostowanie: „Nie miałam na myśli, że zrobiłam kolejną płytę i nie wiem, czy tak naprawdę jest ona skończona, ale po prostu mam garść piosenek, które stworzyłam i które lubię. Ciągle ciężko pracuję, jestem kreatywna i czuję napływ inspiracji.”. W 2017 roku potwierdziła, że wciąż tworzy materiał na kolejną płytę, a 31 grudnia napisała na Twitterze: „do zobaczenia w 2018 roku”, co było równoznaczne z tym, że wydawnictwo Sweetener trafi do sprzedaży w następnym roku. Tak też się stało, krążek pojawił się na półkach sklepowych 17 sierpnia i promowany był m.in. przez singiel odnoszący się do wydarzeń z Manchesteru – no tears left to cry (zapisany do góry nogami). Wtedy w karierze Ari zadebiutowała dość estetyczna, spójna i artystyczna era, z delikatnym powiewem tajemniczości. Spostrzegawczy fani zauważyli, że w jednym z kadrów klipu umieszczono część tracklisty nadchodzącego albumu. Wśród nich znalazło się God Is A Woman – mocna piosenka z wyraźnym przesłaniem i odpowiednio wpisująca się w kwestie społeczne. W teledysku znalazło się wiele kontekstów kulturowych i odniesień, m.in. do słynnego przemówienia Madonny. W ramach promocji powyższej kompozycji Grande wystąpiła m.in. na MTV VMA’s, gdzie dała niesamowite i niezapomniane show. Krytycy docenili starania artystki, docenili również trasę koncertową i płytę.
Sweetener nie zyskał jednak tak dobrych recenzji, jak jego następca – Thank You, Next. W całej dyskografii Ariany trzeba zauważyć nie tylko rosnący poziom popularności z każdą wydaną płytą, ale także wyraźną tendencję wzrostową poziomu muzycznego – przynajmniej według krytyków. Piąte i jak na razie ostatnie wydawnictwo w karierze wokalistki zyskało najbardziej przychylne recenzje, a ich zbiorowa ocena wyniosła 86/100. Płyta reprezentowana m.in. przez tytułowy singiel (w którym Ari wspomina swoich byłych partnerów i jednocześnie oddaje cześć zmarłemu Mac Millerowi) i pikatne 7 rings, w którym Grande zdecydowała się zarapować, jest podsumowaniem pewnego etapu w jej życiu. „Ten album nie jest szczególnie podnoszący na duchu. Wiele piosenek brzmi naprawdę optymistycznie, ale to w rzeczywistości bardzo smutny rozdział”. „Spora część tego albumu opłakuje, nieudane, ale piękne i ważne relacje w moim życiu (podobnie z odkrywaniem, jak i wzrostem nowej niezależności)”. Odpowiednio wsłuchując się w teksty, wyraźnie można zauważyć, że to najbardziej depresyjna era w całej, kilkuletniej karierze wokalistki.
Trzeba pamiętać, że od wydania pierwszego albumu Ariany Grande minęło dopiero sześć lat. Dziś to jedna z czołowych komercyjnych wokalistek, która ma ogromny wpływ na młode pokolenie dorastające na jej muzyce. W garści trzyma dziesiątki nagród muzycznych, a na plecach dźwiga nie tylko odpowiedzialność, ale także ogromny bagaż doświadczeń. Pomimo tak dużych sukcesów, to wciąż jedna z najmilszych postaci na światowym rynku muzycznym, która za pośrednictwem wszystkich kanałów komunikacji ze społeczeństwem, stara się podnosić na duchu, motywować do działania i wiary w siebie ludzi, którzy mają z tym problem. Ten niebiański głos ma duże znaczenie dla młodych osób, na których Ari ma pozytywny wpływ.
