MENU

    „Wzięli wyprzedali dziś mój ulubiony klub” czyli Kwiat Jabłoni w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Doroty Kutnik

    Mamy 15 kwietnia, godzina 20:20. To wtedy włączam swojego laptopa, by po zebraniu myśli i odczuć, podzielić się z Wami tym, co widziałem wczoraj na koncercie Kwiatu Jabłoni. Nasuwa mi się od razu pytanie, czy ktoś jeszcze nie zna tego przezdolnego duetu?

    O Kwiecie Jabłoni można by pisać wiele. Dla niektórych pojawiły się znikąd, jak jasna gwiazda spadająca na ziemię i zrobili furorę. Dla drugich znani byli od lat z poprzednich projektów i tylko umocnili swoją pozycję. Trzeba jednak przyznać, że rodzeństwo Sienkiewiczów jako Kwiat Jabłoni dali się poznać szerszej publiczności i po prostu zabłysnęli. Ich melodie są chwytliwe, teksty proste i łatwe do zapamiętania – po prostu się je przyjemnie śpiewa.

    Duet przyjechał do Torunia drugi raz w ciągu ostatnich miesięcy. I gdy ostatnio jeszcze przed wydaniem płyty wyprzedali cały klub, nikt się nie spodziewał, że chętnych będzie jeszcze więcej. A jednak. Lizard King zapełnił się jeszcze w większą ilość publiczności, która śpiewała z zespołem praktycznie każdą piosenkę, a w wielu momentach robiła to jeszcze głosniej niż sami Kasia i Jacek. To się nazywa proszę państwa publiczność.

    Chwytliwe i piękne piosenki to jedno, ale Kasia i Jacek to niezwykle przesympatyczni młodzi ludzie, których entuzjazm czuć od pierwszej śpiewanej piosenki. Ich energia udziela się każdemu pod sceną i jeśli ich działalność będzie taka jak teraz, to nie mam wątpliwości, że za kilka lat będą jednymi z najbardziej rozpoznawalnych muzyków w Polsce. Tego im życzę, a Was zapraszam na ich kolejne koncerty.

    Ostatnio opublikowane