Sonar to duet, który od premiery swojego debiutu w 2016 roku nieustannie eksperymentuje. Niebawem będziemy mogli usłyszeć trzecią odsłonę projektu – album o intrygującym tytule S3. W wywiadzie dla All About Music Łukasz Stachurko i Lena Osińska podzielili się z nami ciekawostkami zza kulis powstawania nowej płyty.
Miłosz Musiał: Przed wydaniem płyty „Torino” udaliście się w podróż do Turynu i tam pracowaliście nad materiałem. Z jaką historią wiążą się przygotowania do albumu „S3”?
Łukasz Stachurko: Na „S3” też znalazł się wątek podróżniczy. Większość podkładów stworzyłem podczas podróży do Indonezji w lutym 2019. Wysyłałem pliki Lenie, która w Warszawie dogrywała linie wokalu. Potem na miejscu dopracowywaliśmy detale, ale można śmiało powiedzieć, że podkłady powstały w tropikalnym klimacie. Tworzenie w terenie to bardzo istotny element mojego procesu. Miejsce ma ogromny wpływ na muzykę. Dla mnie to też świetna okazja emocjonalnego powrotu do miejsc gdzie była tworzona. Stworzona na wyjeździe płyta to taki mój emocjonalny album ze wspomnieniami z wakacji.
MM: Od premiery „Torino” minęło ponad dwa lata. Potem na pewno nie próżnowaliście i działaliście w innych projektach. Czego nauczyliście się w tym czasie?
Łukasz: W międzyczasie wydałem producencki album Sonar Soul zatytułowany „You Are My Sun” (U Know Me Records) i myślę, że mocno rozwinąłem się jako producent. Nigdy wcześniej nie uczyłem się fachu producenta, wszystko robiłem intuicyjnie, dlatego przy okazji tego wydawnictwa postanowiłem pogłębić swoją wiedzę za pomocą tutoriali i książek z zakresu teorii muzyki. To nie zmieniło jakoś drastycznie mojego podejścia do tworzenia – nadal bazuję na eksperymencie – ale na pewno nieco usprawniło moje działania.
Lena Osińska: Przez ostatnie dwa lata intensywnie pracuję nad moim solowym materiałem. Jego małe zapowiedzi zaczęły pojawiać się na moim kanale na YouTubie w formie vlogów. Mam mnóstwo muzyki i tekstów upchanych w przysłowiowej szufladzie i już nie mogę się doczekać aż wreszcie coś oficjalnie opublikuję. Mam nadzieję, że w 2021 roku to się w końcu wydarzy.
MM: Single zapowiadające „S3” zdradzają Wasze zdecydowanie bardziej taneczne oblicze. Czy zmiana stylistyki to jedyna niespodzianka, jaką przygotowaliście?
Lena: Przy „S3” całkowicie zmieniliśmy podejście do formy utworów. Tym razem nie trzymaliśmy się kurczowo klasycznego układu „zwrotka-refren-zwrotka-refren”. Pozwoliliśmy sobie na większą wolność i eksperymenty. Wokal często pełni funkcję efektu zamiast być główną melodią, która prowadzi całą piosenkę. Zdarza się, że jest na drugim planie. Dzięki temu cały materiał ma bardziej klubowy charakter, z czego się bardzo cieszę, bo na koncertach będę mogła trochę z ludźmi poskakać.
Łukasz: Na mnie wpływ miały wakacyjne okoliczności powstawania podkładów. Ale też od dawna pragnąłem nagrać z Leną bardziej taneczny materiał, który będzie można grać w klubach. Gorąco liczymy na to, że po premierze będzie już taka możliwość.
MM: Nie da się nie zauważyć, że zmieniło się również wydawnictwo. Co skłoniło Was do dołączenia do FONOBO Label?
Łukasz: Prawie od początku mojej muzycznej kariery byłem związany z UKM i chyba poczułem, że chciałbym spróbować czegoś nowego. Myślę, że Sonar Soul zostanie w UKM, ale FONOBO to prężnie rozwijający się label prowadzony przez fajnych ludzi z zajawką. Byli też bardzo entuzjastycznie nastawieni do nowego materiału SONARA. Pomyślałem, że może warto spróbować z nimi. Póki co nasza współpraca przebiega bardzo owocnie.
MM: Na nowych zdjęciach promocyjnych nie pokazujecie swoich twarzy. Skąd pomysł na taki zabieg?
Lena: Pomysł pojawił się, gdy zaczęłam nagrywać wokale. Zerwanie ze standardową formą piosenki sprawiło, że musiałam w pewnym stopniu przestać myśleć o sobie jak o wokalistce, a raczej jak o instrumencie. Bardzo spodobało mi się to odrzucenie swojego ego. W niektórych piosenkach nawet nie słychać, że to mój głos, bo został tak zniekształcony przez efekty. Zasłonięcie twarzy ma symbolizować to porzucenie tożsamości. Chciałabym, żeby na naszych koncertach ludzie poczuli, że przez tę godzinę mogą być kimkolwiek tylko chcą. (A poza tym noszenie maseczek jest teraz bardzo cool, zachęcam wszystkich do tego.)
Łukasz: Czuję, że to fajny komunikat, że my jako ludzie nie jesteśmy w tym wszystkim aż tak istotni. Kładzie nacisk na muzykę, która jest najważniejsza. Poza tym wprowadza nieco tajemnicy, zostawia przestrzeń na domysły.
MM: Do tej pory na każdej Waszej płycie pojawiali się goście. Jak będzie w przypadku „S3”?
Łukasz: Pod tym względem „S3” będzie bardzo homogeniczna. Pierwszy raz w historii zespołu nie planujemy żadnych gości, a teksty tak jak w przypadku „Pętli”, będą w całości po polsku.
MM: Autorem tekstu do Waszego nowego singla „50/50” jest Piotr Szmidt, czyli Ten Typ Mes. To już kolejny raz, kiedy nawiązujecie współpracę. Co powoduje, że tak Was do siebie ciągnie?
Łukasz: Piotrek świetnie rozumie konwencję, w której się poruszamy. Ponadto to świetny obserwator z ogromną wrażliwością i wyczuciem ducha czasu. Mamy szczęście, że najlepsi tekściarze w kraju chcą dla nas pisać. Poza Mesem teksty na „S3” stworzyli również Ras, Michał Wiraszko oraz Kamil Durski. Czekamy jeszcze na tekst od Mateusza Holaka.
MM: Jakie jest aktualnie Wasze największe marzenie?
Łukasz: Chciałbym móc dalej tworzyć, robić to, co robię. Fajnie byłoby móc znowu podróżować.
Lena: Bardzo chciałabym wrócić na scenę. I pod scenę w sumie też. Stęskniłam się za koncertami.
