Kolejnym uczestnikiem, którego przepytaliśmy jest Wojciech Baranowski. Przeczytajcie co nam o sobie opowiedział.
Wywiad
Marta Mrowiec: Kim jest Wojciech Baranowski?
Wojciech Baranowski: Wojciech Baranowski jest człowiekiem pochodzącym z małej miejscowości nieopodal Piotrkowa Trybunalskiego mającym swoją pasję, problemy, sukcesy, upadki, kompleksy, przyjaciół, wspaniałą rodzinę i szansę osiągania „czegoś więcej”.
Marta Mrowiec: Kiedy byłem małym chłopcem marzyłem o…
Wojciech Baranowski: … wielkiej scenie. Marzyłem o śpiewaniu. Chciałem umieć śpiewać jak moi najwięksi idole.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…
Wojciech Baranowski: … koniec świata. W tym przypadku alternatywna rzeczywistość jest bez sensu.
Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Wojciech Baranowski: Dawno, dawno temu w wieku sześciu lat zamknąłem się na strychu. Znalazłem tam amatorskie klawisze, które mój starszy brat dostał na pierwszą komunię i siedziałem na strychu dopóki nie nauczyłem się grać kilku melodii. Po kilku latach była krótka przygoda ze szkołą muzyczną i znów kilka lat później weszła gitara, której implikacją był śpiew.
Marta Mrowiec: Gdybyś miał wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?
Wojciech Baranowski: Jim Morrison, Ray Charles, Eric Clapton.
Marta Mrowiec: Jaki jest Twój wymarzony duet? Z kim chciałbyś zaśpiewać?
Wojciech Baranowski: Wokalnie Chester Bennington i Paul McCartney. Instrumantalnie Clapton.
Marta Mrowiec: Sam piszesz i komponujesz. Kto lub co Cię inspiruje?
Wojciech Baranowski: Tak sobie postanowiłem kiedy rozpocząłem całą muzyczną przygodę i na szczęście do dziś nic się nie zmieniło. Myślę, że wielu artystom ciężko się do tego przyznać ale mnie najbardziej inspirują te trudne momenty w moim życiu. Uważam, że pisząc utwory często staję się na chwilę emocjonalnym masochistą. Są też te chwile radości i zachwytu. Przede wszystkim kolekcjonuję silne emocje.
Marta Mrowiec: Jesteś wokalistą zespołów Eleanore Krieger i Johnny on the Spot. Pracujesz z którymś z
nich nad autorskim materiałem?
Wojciech Baranowski: Tak. W każdym z tych składów robimy materiał autorski gdyż świat muzyczny należy poszerzać właśnie tą drogą, mimo iż często jest trudniejsza. Grając same covery rynek muzyczny nie potraktuje do końca artysty na poważnie.
Marta Mrowiec: W przyszłości widzisz się bardziej w roli artysty solowego, czy raczej wolałbyś występować
wraz zespołem?
Wojciech Baranowski:Zawsze zespół był dla mnie właściwą drogą. Od piętnastego roku życia postanowiłem iść tą ścieżką i do dziś tego nie żałuję. Nie mógłbym długo egzystować w roli artysty solowego. Zespół to mieszanka chemiczna, która jest w stanie eksplodować w każdym momencie a artysta solowy to określona cząsteczka, którą ogranicza jej charakter.
Marta Mrowiec: Masz swoje motto życiowe, którym się kierujesz?
Wojciech Baranowski: „Ja nie przegrywam bo się nie ścigam”. Moje motto związane jest z relacjami międzyludzkimi w każdej sferze życia. Jest może sprzeczne z ideą programu, w którym się znajduję ale sprawia, iż podejście do niego staje się zdrowe.
Marta Mrowiec: Co lubisz robić w wolnych chwilach, masz jakieś hobby? (poza muzyką oczywiście:))
Wojciech Baranowski: Uwielbiam oglądać kreskówki typu South Park, The Simpsons i Family Guy. Kiedy mam możliwość to kopię piłkę.
Marta Mrowiec: Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się na udział w programie The Voice of Poland?
Wojciech Baranowski:Jedynie ten program zaskarbił sobie moje zaufanie. Uważałem, iż dostanie się do tego programu będzie najbardziej ekstremalną przygodą w życiu oraz da mi szansę pokazać się szerszej publiczności. Decyzja była umiarkowanie spontaniczna ;) Dzień przed precastingiem powiedziałem mojemu bratu o moich zamiarach i po dłuższej rozmowie nie miałem już wyjścia.
Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?
Wojciech Baranowski: Jedyne co mogłoby się zmienić to promocja mojej osoby i kontrakt płytowy. W życiu prywatnym nie musiałoby się wiele zmieniać. Wobec bliskich i siebie samego chciałbym dalej być tym kim jestem teraz.



