Niedawno miałam okazję porozmawiać z Kajetanem między innymi na temat jego nowego, niezwykle klimatycznego singla priorytetem, który zapowiada nadchodzącą, drugą płytę w dorobku artysty. Poruszyliśmy też wiele innych ciekawych tematów jak choćby znaczenie terapii, rozwój czy współpracę z Shady Lady
Przeczytajcie zapis wywiadu. Naprawdę warto!
Adrianna Małolepszy: Ogromnie gratuluję nowego singla i wszystkiego co się u Ciebie artystycznie dzieje!
Dziękuję!
Adrianna Małolepszy: Tym numerem wchodzisz trochę na nowy poziom.
Tak. Trochę wyszło to spontanicznie. Robiąc ten utwór potrzebowałem czegoś nowego. Stworzyłem już dużo elektronicznicznych, a ja bardzo lubię bas. Czułem, że tego potrzebuję.
Jest to moje spełnione marzenie. Z Kayaxem jesteśmy na etapie wyboru singli i uznałem, że chcę na początek priorytetem. Jest to coś innego, a sama płyta też będzie różnorodna. Będzie nie tylko elektronika, ale też inne brzmienia.
AM: Podkreślmy też, że nadal osobiście odpowiadasz za produkcję i w dużej mierze też tekst i muzykę.
Tak. To nadal jest moja inwencja, pomysły i właściwie moje życie. Piszę bardzo osobiste utwory i tutaj nie jest inaczej. Wydzieram swoje serce i dzielę się dość nieciekawym momentem zeszłego roku.
AM: Twój rozwój jeśli chodzi o teksty i produkcję jest niesamowity i jestem pod wielkim wrażeniem. Mówisz o trudnym momencie, ale wydaje mi się, że względem pierwszego albumu emocjonalnie też jesteś już zupełnie gdzie indziej.
Tak to prawda. Te utwory powstawały w momencie, kiedy było źle, kiedy tkwiłem w nieudanych relacjach i w naiwności. Kiedy napisałem priorytetem, wiedziałem, że już zrzucam z siebie część tego ciężaru.
Od roku chodzę na terapię, bo wiedziałem, że nie do końca sobie radzę, że z tego skorzystam i wyjdzie mi to na dobre. Bardzo mi to pomogło wydostać się z tego schematu wchodzenia w relacje romantyczne, które były sztuczne i w których nie mogę się spełniać i cierpię.
Teraz jestem już z tym pogodzony, mam to przerobione i w tym momencie ta piosenka jest tylko wspomnieniem tamtych trudnych chwil.
AM: To co idealnie się udało to to jak bardzo uniwersalny jest ten numer. Nie musi nawet odnosić się tylko do relacji romantycznych.
Zdaje sobie sprawę, że wielu ludzi ma podobnie. Sam byłem kiedyś w podobnej przyjaźni. To jeszcze bardziej nakładało się na te warstwy i musiałem coś z tym zrobić. Tym utworem stawiam kropkę i mówię postawmy na siebie, patrzmy trzeźwo, nie brnijmy w coś z kimś kto jej nie chce. W tej chwili to jest dla mnie najważniejsze. Musiałem się tego nauczyć, ale teraz jest mi łatwiej nawet być samemu i nie wchodzić w coś na siłę.
AM: Wspominasz o terapii co jest świetne, bo wciąż mam wrażenie, że marginalizuje się ten temat. Możesz powiedzieć co ona Ci dała?
To jest proces. Wciąż chodzę na terapię, wciąż wychodzą jakieś rzeczy, z którymi potrzebuję sobie poradzić z czyjąś pomocą. To co daje mi terapia to poczucie, że nie jestem w tym sam, że innym też się to zdarza, że nie jest to nic złego i że potrzebuję, żeby ktoś mi w tym pomógł.
Na pewno jestem dzięki niej bardziej pewny siebie i asertywny, ale na przykład w sytuacji udzielania wywiadu, aż tak się nie stresuję. W zeszłym roku było to dla mnie niesamowicie stresujące doświadczenie. Denerwowałem się przed, a po kwestionowałem wszystko co powiedziałem. Teraz jest już znacznie lepiej.
AM: Fantastycznie! Widać to.
Prawda?! Teraz w czasie wywiadów pozwalam sobie na emocje. Mam je, bo jestem człowiekiem i nie muszę ich powstrzymywać, bo kiedyś pęknę. Studiuje psychologię, która jest moją drugą pasją i wiem jak bardzo ważne jest by móc odczuwać swoje emocje i potrafić je nazywać. Jest to bardzo trudne i wciąż się tego uczę.
AM: Pytam o to nie dlatego żeby wchodzić w Twoje prywatne sprawy, ale dlatego, że wydaje mi się, że wciąż wielu ludzi nie do końca wie jak to jest.
Tak. Uważam, że jest to bardzo niedobre. Ale będę o tym dużo mówił na mojej płycie. Mogę zdradzić, że cała jest oparta na tym czego tam się uczę i dowiaduję. Dla mnie to jest naturalne i tak też wyszło. Kiedy trawiłem moje sesje pisałem bardzo intymne, prywatne rzeczy.
To co trzeba zmienić i co powinno zostać zapewnione, to większy dostęp do psychoterapii na NFZ, oraz ustawa o zawodzie psychologa, której nadal nie ma, przez co wiele osób nie mających predyspozycji do tego zawodu nadal go wykonuje. Przez to prawdopodobieństwo skrzywdzenia przez pseudo profesjonalistę jest większe. Mam nadzieję, że to się zmieni.
Na mojej płycie dzielę się tym co wydarzyło się w zeszłym roku i automatycznie jest mocno oparta na terapii, bo ta bardzo wiele wniosła i bardzo mi pomogła.
AM: A jak wpłynęła na sam proces pisania piosenek?
Im dłużej tworze tym dłuższe mam okresy pisania i tym dłuższe przerwy. Dużo z tych utworów, które pojawią się na tej płycie, powstały w okresie dwóch miesięcy. To był kulminacyjny moment terapii, kiedy doszliśmy do pewnych rzeczy. To wymaga czasu. Nie są to jedna czy dwie sesje. Mówimy tutaj o około roku i to wszystko tak się złożyło, że miałem dużo weny.
AM: Na jakim etapie w tej chwili jest ta płyta?
Jest właściwie skończona. Pracujemy jeszcze nad rzeczami brzmieniowymi, ale cały koncept jest dopracowany. Teraz przechodzimy już do promocji, kwestii wizualnych i singli.
AM: Mówiąc o kwestiach wizualnych, nie można pominąć teledysku do priorytetem, który jest świetny. Czyje to dzieło?
Reżyserią zajął się Bartosz Mieloch, razem z Arturem Klimczakiem napisali też scenariusz. To była praktycznie w całości ich inwencja. Ja powiedziałem tylko, że chcę żeby było czarno-biało i intensywnie, żeby dużo się działo przy użyciu skromnych środków wyrazu. Wszystko co się dzieję, dzieję się między nami. Jestem fanem minimalistycznych rozwiązań. Jestem bardzo dumny z tego teledysku. Najważniejsze było wykreowanie napięcia między mną, a Sebastianem Cynkiem, czyli tancerzem i reżyserem ruchu.
AM: Ta czarno-biała stylistyka towarzyszy Ci już od pierwszej płyty i zastanawiam się czy zobaczymy kiedyś coś w kolorze w Twoim wykonaniu.
Pole Widzenia jest w kolorze, więc jest odchylenie od normy! *śmiech*
Faktycznie nadal stylistyka albumu będzie utrzymana w czarno-białych klimatach. Okładki singli, albumu, mój Instagram… Lubię żeby było spójnie i charakterystycznie. Moje rzeczy są pełne koloru w muzyce, a czarno-białe wizualnie. Bardzo lubię taką stylistykę.
AM: Ale poza Twoimi własnymi rzeczami miałeś też spory udział przy płycie Shady Lady! Jak to się wydarzyło?
Krótko po premierze mojej pierwszej płyty dostałem wiadomość od Shady, że bardzo jej się podobają moje demówki i sama myślała o wydaniu jakiegoś utworu i chciałaby zapytać o współpracę. Oczywiście zgodziłem się.
AM: To trochę inne klimaty niż to co zwykle robisz.
Trochę tak. Było to dla mnie wyzwanie. Na początku planowaliśmy tylko jeden utwór i zobaczymy co będzie dalej, a ostatecznie wyszła z tego cała płyta. Jestem bardzo wdzięczny, bo zawsze chciałem produkować dla innych. Produkcja jest czymś co daje mi chyba największą satysfakcję. Robienie jej dla kogoś innego jest o tyle trudne, że ja w tym momencie trochę wyznaczałem brzmienie Shady. Była to duża odpowiedzialność. Na początku trochę nie wiedziałem, w którą stronę pójść i jaki charakter mu nadać, ale wiele rozmawialiśmy, wymienialiśmy się inspiracjami, stworzyliśmy ogrom playlist na Spotify…
Nagrywaliśmy płytę około roku. Jestem też wokalnie w jednym z utworów, w którym śpiewa też Shady. Ten wokalny numer był trochę moim pomysłem.
Nasz wspólny utwór, Pokussa był hymnem tegorocznej parady Pride w Warszawie gdzie wystąpimy razem z Shady.
AM: Cudownie!
Mówisz, że wiele rozmawialiście o inspiracjach. Podasz kilka konkretów?
Pokussa jest inspirowana Mixturą Reni Jusis, są nawiązania do Kazaki i Kobry. Dla Shady ważne było by nawiązać do stylistyki lat 90’. Jest troszkę z M.I.A czy Christiny Aguilery… Tych odniesień jest dużo, Shady bardzo chciała żeby to było różnorodne, niepowtarzalne i szalone.
AM: A jak się odnalazłeś w tym zupełnie innym stylu?
Było to jednocześnie i łatwe i trudne. Najtrudniej było chyba znaleźć element wspólny i jakoś połączyć wszystkie te utwory w całość. Był to bardzo kreatywny proces. Sprawiał mi ogromną frajdę. Praca w studio była naprawdę intensywna, ale niesamowicie przyjemna. Bardzo dobrze się rozumieliśmy i wiedzieliśmy co nam się podoba i czego chcemy.
AM: Chciałbyś jeszcze kiedyś wyprodukować coś dla kogoś?
Chciałbym, ale na razie skupiam się na swojej płycie, na której zresztą też będą dwa duety. Czasu na razie jest mało, ale na pewno chciałbym jeszcze kiedyś produkować dla innych.
AM: Jak udaje Ci się łączyć to wszystko ze studiami?
Nie ukrywam, że mój kalendarz jest bardzo napięty i praktycznie nietykalny. Żeby pogodzić studia i muzykę życie towarzyskie odeszło trochę na bok, ale nie przeszkadza mi to. Studia niedługo skończę, a spełniam swoje marzenia i jest to dla mnie ważne.
AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki!
Dziękuję!
