Must Be the Music 7 – poznaj uczestników. Wywiad z Pauliną Czaplą

Rozpoczynamy serię wywiadów z uczestnikami najnowszej edycji Must Be the Music. Od dziś przeczytać będziecie u nas mogli nasze rozmowy z najbardziej utalentowanymi, charyzmatycznymi i najlepszymi uczestnikami tego programu. Każdemu z nich zadaliśmy kilka standardowych pytań oraz kilka specjalnych. Na pierwszy ogień idzie Paulina Czapla.

Paulina Czapla pochodzi z Malborka, a obecnie mieszka w Gdańsku. Tam studiuje wokalistykę jazzową na Akademii Muzycznej. W programie zaśpiewała i zagrała własną aranżację piosenki What’s Up z repertuaru 4 None Blondes. Występ wywołał niemałe zamieszanie, o którym opowiada nam poniżej

Łukasz Jaćkiewicz: Kim jest Paulina Czapla? Opowiedz coś o sobie

Paulina Czapla: Paulina Czapla jest przede wszystkim optymistką. Stara się dostrzec w każdej swej decyzji, czy w jakimkolwiek momencie swojego życia pozytywną cząstkę, nawet jeśli nie zawsze wszystko idzie tak jak powinno. Jest też na pewno waleczną i silną osobą, z ogromnymi marzeniami i pasją, której zawsze będzie wierna, bez względu na wszystko.

Łukasz Jaćkiewicz: Kiedy byłaś małą dziewczynką marzyłaś o…

Paulina Czapla:Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o… No właśnie, tutaj nikogo nie zadziwię. Oczywiście marzyłam o karierze piosenkarki, bądź aktorki. Marzyłam o wielkiej scenie i publiczności, z którą będą mogła dzielić się emocjami, dźwiękami, po prostu całą sobą.

Łukasz Jaćkiewicz: Gdyby nie muzyka to…

Paulina Czapla: Gdyby nie muzyka, to podejrzewam, że dziś wygrywałabym olimpiady w lekkoatletyce. Od małego drzemie we mnie dużo energii i zamiłowanie do sportu – przede wszystkim do biegania. Od pierwszej klasy, szkoły podstawowej brałam udział w wielu przeróżnych zawodach – w biegach przełajowych, czy też krótkodystansowych. I choć nigdy nie trenowałam, zazwyczaj pojawiałam się na upragnionym podium.

Łukasz Jaćkiewicz: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Paulina Czapla: nie pamiętam początku swej przygody z muzyką. Jako 5-latka wystąpiłam w programie „Od przedszkola do Opola” u boku Edyty Górniak i gdyby nie nagranie, czy zdjęcia… zostałyby pewnie w mojej głowie jedynie strzępki tego wydarzenia. A tak naprawdę, chyba od tego wszystko się zaczęło. Dwa lata później zaczęłam naukę śpiewu w Młodzieżowym Domu Kultury w Malborku, w studio wokalnym „Balbiny”. Wraz z zespołem objeździliśmy masę festiwali i konkursów, na których oprócz pięknych wspomnień, zdobyłam odpowiednie doświadczenie w tym „fachu”. W następnych latach udało mi się jeszcze kilka razy wystąpić solo w programie „Od przedszkola do Opola” wraz z Michałem Bajorem i Janem Pietrzakiem, co dało mi ogromną satysfakcję i pewność, że to jest właśnie to, co chciałabym kiedyś robić. Nie był to jednak koniec przygody z telewizją i z tym programem, ponieważ właśnie z zespołem „Balbiny” (później „Airam”), śpiewałam przez kilka ładnych lat w chórku towarzyszącym dzieciom. Była to dla mnie niesamowita przygoda – kontakt ze światem telewizji i przede wszystkim z gwiazdami polskiej sceny muzycznej… To wszystko niezwykle mnie kręciło i pewnie dlatego tak bardzo pragnęłam i wciąż pragnę wszystkiego, co tylko związane jest z muzyką, sceną.

Łukasz Jaćkiewicz: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był i dlaczego właśnie oni?

Paulina Czapla: Szczerze mówiąc, nie traktuję ich jako swoich idoli. Słucham wielu wokalistów, wokalistek i w każdym z nich odnajduję coś dla siebie. Jeśli jednak miałabym wybrać, to zawsze pozostanę wierna twórczości Alicii Keys, Whitney Houston oraz Michael’owi Jackson’owi. Alicia Keys jest mi bardzo bliska pod względem swej muzycznej wrażliwości oraz uwielbienia do fortepianu. Natomiast na płaszczyźnie tekstowej, kocham w jaki sposób opowiada o prostych rzeczach, o miłości, jak ubiera to wszystko w dźwięki, których mogłabym słuchać bez końca. Jest niesamowicie szczera w tym co robi, a na koncertach jest muzyczną petardą! Z kolei Whitney Houston, czy Michael Jackson – to ponadczasowi artyści, których nie sposób nie kochać. Ich twórczość jest perfekcyjna pod każdym względem. Whitney posiadała według mnie najpiękniejszy głos świata, któremu nikt nie jest w stanie dziś dorównać. A Michael… Jest po prostu ikoną światowej popkultury, jak dla mnie zawsze pozostanie najbardziej wpływowym artystą, pod każdym względem. A wpływać na ludzi muzyką, w taki sposób, w jaki robił to Michael Jackson, jest sztuką i wielkim darem. Ich całokształt można byłoby opisywać godzinami, a takich artystów z przyjemnością jeszcze trochę bym wymieniła…

Łukasz Jaćkiewicz: Studiujesz wokalistykę jazzową. Czy nauka tam zdobyta pomaga Ci w budowaniu swojej kariery muzycznej?

Paulina Czapla: Studiowanie wokalistyki jazzowej na pewno w wielkim stopniu przyczynia się do ciągłego rozwoju, zdobywania doświadczenia i czerpania wielu inspiracji z całego muzycznego środowiska. A są to czynniki, które pomagają właśnie w budowaniu swojego „ja”, swojej własnej drogi muzycznej.

Łukasz Jaćkiewicz: Must Be the Music to nie pierwszy program muzyczny, w którym bierzesz udział. Jak wspominasz udział w X Factorze i Szansie na Sukces?

Paulina Czapla: Udział w tych programach wspominam naprawdę bardzo dobrze. Były to dla mnie dwa zupełnie różne doświadczenia, dzięki którym wiele się nauczyłam. Pomijając kwestię występów, najważniejsze dla mnie było to, że dowiedziałam się jak ludzie pracujący w tej branży mogą traktować potencjalny „materiał” na gwiazdę, zarówno w trakcie programu, jak i po wzięciu w nim udziału. I nie chodzi tu tylko o moje własne doświadczenia z tym związane, ale także o doświadczenia wielu moich znajomych. Nauczyłam się jakich błędów unikać w przyszłości, jak ważna jest determinacja i walka o swoje. Których ludzi trzymać przy sobie, a których nie. Kontakty, które zdobyłam właśnie dzięki udziałowi w „X-factor”, są najcenniejszą rzeczą, która mogła mi się przytrafić i dzięki temu mogę robić to, co sprawia mi największą radość. Chociaż… Jest jeszcze jedna rzecz, chyba najważniejsza. Między innymi dzięki temu programowi, mam przy sobie najwspanialszego mężczyznę na Ziemi, dziś już Narzeczonego, który wspiera mnie swoim całym sercem. Szczegółów tej romantycznej historii jednak nie zdradzę!;)
Natomiast udział w programie „Szansa na Sukces” traktowałam trochę bardziej z przymrużeniem oka. Na casting poszłam wraz ze znajomymi i była to decyzja bardzo spontaniczna. Prawdę mówiąc, nie sądziłam, że przejdę dalej. Okazało się jednak, że zostałam zaproszona do wzięcia udziału w odcinku z zespołem Coma. Po raz pierwszy miałam okazję zetknąć się z taką muzyką i ku mojemu przerażeniu, jakoś dałam radę! Choć moje predyspozycje wokalne do wykonywania tych utworów były zerowe… Zaśpiewałam jeden z trudniejszych utworów – „Transfuzję” i ku mojemu zdziwieniu, wielu osobom bardzo podobało się moje wykonanie. Oczywiście, po raz pierwszy poznałam również obecnego jurora „Must Be the Music” – Piotra Roguckiego. Nie wiem, czy zostałam przez niego zapamiętana. Ja na pewno zapamiętam to, że przekroczyłam pewne swoje granice i żadna „Transfuzja” nie jest mi straszna.

http://youtu.be/uiiD3-8KLng

Łukasz Jaćkiewicz: W trakcie występu pomyliłaś się i postanowiłaś zaśpiewać od początku mimo, że zostałaś niestety nieprzychylnie odebrana przez publiczność. Nie stremowało Cię to? Nie miałaś ochoty po prostu wyjść?

Paulina Czapla: Oczywiście, że bardzo mnie to zestresowało. Chyba nigdy w życiu nie przeżyłam takiego stresu, jak na scenie „Must Be the Music”. Jesteśmy jednak tylko ludźmi i pomyłki czasami nam się zdarzają. Najważniejsze jest jednak to, jak radzimy sobie z takimi właśnie sytuacjami. U mnie wyglądało to tak, że faktycznie z jednej strony chciałam stamtąd uciec, jak najdalej tylko się da. Z drugiej jednak „coś” powstrzymywało mnie od tej decyzji, kazało mi iść dalej, mieć gdzieś całą publiczność. Zaśpiewać tak, jak jeszcze nigdy dotąd. To wszystko działo się tak szybko, że do dziś nie wiem jak udało mi się przezwyciężyć strach… Ale to jest chyba właśnie ta nasza niesamowita moc, której nie kontrolujemy, a która po prostu jest. Trzeba tylko uwierzyć, że ją mamy, a wtedy wszystko będzie możliwe!

Łukasz Jaćkiewicz: W Twojej obronie stanął nowy juror Piotr Rogucki. Jak postrzegasz go na tle innych jurorów?

Paulina Czapla: Bardzo cenię i szanuję Piotra Roguckiego za to co robi. Uważam, że jest świetnym aktorem i wokalistą, a także znakomicie sprawdza się w roli jurora. Zresztą, dzięki tak wieloletniemu doświadczeniu, nie ma się co dziwić. Jego postawa co do reakcji publiczności, była dla mnie niezwykle budująca. Nie sądziłam, że którykolwiek z jurorów mógłby tak zareagować, stanąć w mojej obronie. Te słowa na długo zapadną mi w pamięć, jak i wszystkie pozostałe opinie.

Łukasz Jaćkiewicz: Piszesz sama utwory? Gdybyś miała wydać teraz płytę, to w jakiej stylistyce byś się poruszała? Co by się na niej znalazło?

Paulina Czapla: Tak, piszę swoje utwory, choć większość moich pomysłów trafia na razie do szuflady. Myślę jednak, że wkrótce zbiorę te wszystkie strzępki tekstów i melodii, by stworzyć z nich coś, co w pełni mnie usatysfakcjonuje. Jestem wobec siebie bardzo krytyczna i potrzebuję dużo czasu na to, by pokazać światu, co mi w duszy gra. Na kanale Youtube można posłuchać na razie jednej mojej autorskiej piosenki „Revival”, w wersji live. Mam jednak nadzieję, że już niedługo uda mi się powiększyć tę listę. Chciałabym, aby moja pierwsza płyta była zachowana w dosyć kameralnym klimacie, z minimalistycznym instrumentarium, z nutką soul’u, pop’u, może alternatywy… Zobaczymy. Nie chcę zamykać się w jednej stylistyce, jak również nie chcę całkowicie określać się co do jej charakteru. Muzyka wciąż ewoluuje, jest żywa i często zaskakuje nas w najmniej oczekiwanym momencie. Tak jest też w naszym życiu. Nasze myśli, inspiracje, mogą zmieniać się pod wpływem chwili. Poza tym, kobieta zmienną jest, co akurat w moim przypadku sprawdza się w 100 procentach:). Ale jedno wiem na pewno, na mojej pierwszej płycie pojawią się dźwięki płynące prosto z serca, moje i tylko moje!

Łukasz Jaćkiewicz: Załóżmy, że wygrasz Must Be the Music, co zmieni się w Twoim życiu?

Paulina Czapla: Nie wiem co mogłoby się zmienić w moim życiu. Mam już swój plan, który na pewno zrealizuję, prędzej czy później. Zakładając wygraną, może stałoby się to właśnie prędzej i łatwiej… Jednak myślę, że już sam występ w odcinku castingowym, może znów przybliżyć mnie do osiągnięcia upragnionego celu – m.in. nagrania płyty. Przede wszystkim nabrałam dzięki temu nowej, świeżej siły do działania, którą na pewno w całości wykorzystam.

Dziękujemy za odpowiedzi i życzymy powodzenia w dalszej części programu

Wywiad przeprowadził Łukasz Jaćkiewicz

Czytaj również