„Uwielbiam łączenie akustycznych instrumentów z elektroniką” Wywiad z Olgą Polikowską

Olga Polikowska wydała niedawno swoją debiutancką płytę. Pełnia reprezentuje sobą bardzo osobiste podejście artystki do muzyki i jej własny pomysł na swoje brzmienie. W związku z premierą krążka Olga opowiedziała mi o tym jak powstawał, co nią kierowało i co jest dla niej ważne.
Przeczytajcie więcej!

Adrianna Małolepszy: Gratuluję płyty. Pełnia już od kilku dni jest. Powiedz mi jak się czujesz? Jak emocje?


Bardzo dziękuję. Cały weekend po wydaniu płyty było ogromnie dużo różnych wrażeń, wiadomości, kontaktu z fanami i słuchaczami. Sporo się działo i dopiero teraz troszkę
schodzą mi te emocje. Ekscytacja level hard. Nie spodziewałam się tego. Wolałam nic nie zakładać. Za mną przepiękny weekend, dużo przeżyć i bardzo się cieszę, że ta płyta już się ukazała. Nie ukrywam, że sama długo na nią czekałam ze względu na różne zawirowania, a także przez
proces przygotowań. Chciałam żeby już się ukazała, żeby w końcu ten materiał mógł ze mnie zejść.
Zresztą celebrując wydanie tego krążka już teraz myślę co zrobić dalej.

Adrianna Małolepszy: Ooo, to szybko! A mówiąc “zawirowania” masz na myśli
pandemię?


Tak, niestety tak, mam na myśli pandemię, która nie mnie jednej, bo większości artystów i w ogóle ludzkości pokrzyżowała plany. Planowaliśmy oddać płytę w ręce słuchaczy rok temu.
Dwa razy zmieniliśmy założenia. Przede wszystkim dlatego, że nie dałoby się w żaden sposób wybronić tego materiału na żywo ze względu na lockdown i na to co się działo, a nie chciałam wydawać płyty i nie móc jej zaprezentować na jakimkolwiek spotkaniu z widownią.
Postanowiliśmy więc jeszcze trochę poczekać, no i tak się zeszło. Dziś też nie wiem co nas będzie czekać w lecie i czy odbędą się jakieś koncerty, ale rok temu w marcu zakładaliśmy, że po dwóch miesiącach wszystko wróci do normy. Niestety niesłusznie.


AM: To musiało być dla Ciebie trudne tak czekać w niepewności i nie móc niczego
zaplanować.


Tak. Pierwszy raz kiedy podjęliśmy decyzję o przełożeniu premiery jakoś to przełknęłam. Za drugim razem było znacznie gorzej. Nachodziły mnie wątpliwości czy to dobrze, czy źle, ale
potem stwierdziłam, że jeśli są ewidentne znaki, że być może warto poczekać i świat się nie zawali, to nie ma co panikować. Trzeba umieć dostosować się do sytuacji i wziąć ją na
chłodno.


AM: Skoro czekałaś z wydaniem tego materiału tak długo to czy nadal czujesz, że jest on aktualny? Gdybyś miała teraz zacząć robić go od nowa to zrobiłabyś go tak samo?

Jasne, jak najbardziej. Nie mam poczucia, że chciałabym coś zmienić.
W tamtym roku starałam się wypuszczać co jakiś czas single, by zaspokoić uwagę moich słuchaczy, nie zostawiając ich z niczym w oczekiwaniu na krążek.
To, że proces twórczy się wydłużył traktuję jako atut. Zdążyłam sobie poukładać w głowie jaki ma być całokształt płyty. Pozmieniały się koncepcje, coś doszło, coś wypadło.
Zrezygnowałam z klubowych piosenek na koszt tych bardziej chillout’owych. Taki mam teraz
vibe.


AM: Powoli wracamy do koncertów. Jak widzisz ten materiał na żywo? Myślałaś już o aranżacjach? (tak było w momencie prowadzenia wywiadu)


Na pewno będzie elektronicznie. Niebawem planuję zacząć próby, żeby móc poszukać
fajnych aranży dla nowych kompozycji. Mam dużo czasu, więc trzeba to wykorzystać.
Pewnie będę się poruszać w podobnej przestrzeni co wcześniej. Oprócz elektroniki, żywe
instrumenty, trochę akustycznych wersji. To daje wiele możliwości.


AM: Czyli myślisz bardziej o scenach klubowych?


Zdecydowanie tak. Chociaż plenerowe sceny w lecie również mają swoje plusy. Fajne jest
przede wszystkim to, że zazwyczaj scena jest dużo większa niż w klubie, a to daje komfort i
swobodę, można się fajnie pokręcić w przestrzeni. Natomiast jeśli chodzi o atmosferę to
wybieram mniejsze miejsca. W klubach wytwarza się inna energią, plus lubię widzieć swoich
słuchaczy i móc z nimi nawiązywać bliższy kontakt.


AM: Skąd u Ciebie taka fascynacja electro?


To jest fascynacja, która jest we mnie już od bardzo długiego czasu. Uwielbiam łączenie akustycznych instrumentów z elektroniką. Przepuszczanie tego przez różne efekty jest ciągłym poszukiwaniem, wydobywaniem brzmień na nowo.


AM: Wracając do płyty, bardzo wiele z tych utworów współtworzyłaś. Dużo jest w tym Ciebie.


Tak. Wszystkie utwory, które są na płycie kompozycyjnie są napisane przeze mnie i przez mojego partner in crime, Patryka Walczaka. W części utworów Patryk zajmował się także produkcją, a ja sama jestem obecna przy całym procesie powstawania piosenek i staram się wnosić jak najwięcej, nie tylko wokalnie, ale też podrzucam pomysły muzyczne.


AM: A jak to jest pisać z innymi? Nie zdarza Ci się, że tych wizji i pomysłów jest za
dużo i nie możecie się zgrać?


Na szczęście na tym etapie i przy tej płycie już nie. Faktycznie przeszłam taki moment gdzie przy EP-ce współpracowaliśmy z większą ilością osób i czasami faktycznie można się
gdzieś rozminąć. Tutaj byłam częścią każdej kompozycji od A do Z. Gdyby coś mi nie pasowało, to na pewno bym to odrzuciła, czy też próbowała zmienić.
Utwór kompletny nie powstaje w ciągu jednego dnia. Czasem proces wydłuża się do tygodnia, czasem coś porzucamy i wracamy do tego po dłuższym czasie. Dzięki temu, że cały czas jestem na bieżąco to sukcesywnie odrzucam elementy, które mi nie pasują,
których nie lubię. Nie ukrywam, że jestem wybredna. Nie jestem w stanie napisać wokalu i skupić się na linii melodycznej, jeśli coś w muzyce mnie drażni.


AM: Chciałabym, żebyś opowiedziała coś więcej o dwóch utworach z płyty Pełnia,
które do mnie osobiście bardzo przemówiły. Zacznijmy może od piosenki “Daleko”.
Jak powstawała, skąd pomysł, opowiedz coś więcej.


Daleko pierwotnie był dużo mocniejszym i elektronicznym kawałkiem, który od samego
początku miał tylko pierwszą zwrotkę i refren i “siadło” mi do tego stopnia, że w bardzo
krótkim czasie napisałam tekst i linię melodyczną, co nie zawsze tak wygląda. Zwykle
zajmuje mi to trochę dłużej, a tutaj jakoś te słowa przychodziły same.
Usłyszałam już kilka komentarzy, że mój głos jest tam lekko folkowy, ze względu na to, że
śpiewam mocniej. Dla mnie to jest nawoływanie i tak też sobie to wyobrażałam w momencie
kiedy usłyszałam muzykę. Utwór jest o tym, że czasami lepiej się od siebie za bardzo nie
oddalać, bo może się nie udać wrócić.


AM: Kolejnym utworem, który bardzo do mnie przemówił, jest “W Ogień”, który jest
duetem. Powiedz coś więcej o swoim partnerze w tym utworze i też o samej piosence.


Po pierwsze jest mi bardzo miło, że to właśnie ten utwór wybrałaś, bo dla mnie on również
jest bardzo wyjątkowy. Ze względu na swoją głęboką emocjonalność i intymność. Opowiada
o żarliwej relacji z drugą osobą, o przyjemności i o tym co nas nakręca. To jest bardzo
ważne i trzeba “dorzucać do pieca” w związkach, nie pozostawiać ognia obojętnie, bo się
zgasi.
Uznałam, że jest to idealna okazja, żeby zrobić kolejny duet. Kolejnym bo pierwszym jest
moja kolaboracja z Gverillą w “Obiecaj”. Chciałam żeby pojawił się drugi gość i w głowie cały
czas słyszałam męski, ciepły, miękko brzmiący wokal. Od razu w podsumowaniu tej definicji
pojawił się Filip Czarnecki.
Poznaliśmy się kilka lat temu na wspólnym evencie, kiedy to śpiewał piosenkę Sama Smitha
akustycznie i brzmiał w niej genialnie. Zakochałam się w jego barwie. Od tamtego momentu
utrzymywaliśmy kontakt, więc nie wahałam się. Podesłałam mu numer, tekst, Filip się
zgodził, wpadł na jeden wieczór do studia i udało nam się osiągnąć efekt, który można
finalnie usłyszeć.


AM: Bardzo się tam zgraliście.
Próbowałaś wielu różnych dziedzin sztuki, bo był i balet i aktorstwo no i oczywiście
muzyka. Spełniasz się teraz jeszcze w czymś poza tą ostatnią?


Od wielu lat staram się prowadzić zrównoważony i zbalansowany tryb życia. Dawno temu
podjęłam decyzję o tym aby całkowicie odrzucić mięso z diety i to się stało moją misją
społeczną, żeby się angażować w różne akcje ochrony zwierząt, obrony ich praw…
Do tego po jakimś czasie dołączyły różne aktywności ruchowe, joga i cały czas spełniam się
w poszukiwaniu harmonii.
Przez pandemię czuję się mocno ograniczona, ale już od jakiegoś czasu myślę o tym aby
powrócić do tańca. Sporty też są dla mnie ważną częścią życia. Robiłam już kilkukrotnie
podejścia do basenu, ale jak wiemy teraz z tym trudno. Dla mnie aktywność to najlepsze
odreagowanie i oczyszczenie umysłu, wyrównanie ciśnienia… To jest potrzebne. Czuję się
wtedy dużo lepiej i zdecydowanie mi tego teraz brakuje.


AM: Słyszę, że prawa zwierząt są dla Ciebie bardzo ważne. Może chciałabyś
powiedzieć na ten temat coś jeszcze.


Jest to dla mnie ogromnie ważne. Traktowanie zwierząt z szacunkiem, humanitarnie, to coś
czego wciąż mi brakuje w świecie. Nie narzucam nikomu swoich poglądów, ale życzyłabym
sobie większej świadomości.


AM: Ja mam bardzo podobne zdanie i dla mnie sprowadza się to do zbiorowego
szacunku poglądów i tyle.


Oczywiście, dokładnie tak. Poszanowanie dla odmiennego zdania, gustu, przekonań. Tak
niewiele i tak wiele.


AM: Coś o tym wiem, ale mam nadzieję, że dojdziemy kiedyś do tego.
Bardzo Ci dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.


Dziękuję bardzo.

Ostatnio opublikowane

Popularne