Jakiś czas temu po koncercie w Poznaniu mieliśmy okazję porozmawiać z Natalią Kukulską. Wokalistka opowiedziała nam o kulisach powstawania nowej płyty, o współpracy z mężem Michałem Dąbrówką czy duecie z Krzysztofem Zalewskim. Zapraszamy do lektury.
Łukasz Jaćkiewicz: Natalio, na początku chciałbym pogratulować świetnej płyty. Słuchając jej byłem zaskoczony brzmieniem. Wciąż szukasz czegoś nowego?
Natalia Kukulska: Pewnie, że tak. Muzyka jest czymś bardzo żywym, cały czas trzeba z nią rozmawiać i przełamywać pewne schematy myśleniowe.
Łukasz Jaćkiewicz: Nowej płyty nie można zaliczyć do typowo radiowego, mainstramowego grania. Taka jest Nowa Natalia? Wokalistka wyznaczająca pewne trendy i przełamująca bariery w muzyce?
Natalia Kukulska: Trudno mi powiedzieć, nie myślę tak ani o sobie, ani o swojej muzyce. Staram się robić to, co czuję. Wiem, że robimy muzykę, która wyłamuje się gdzieś tam poza myślenie, schematy takie mainstreamowo popowe. Wydaje mi się, że najważniejsze jest to być czuć przyjemność w tworzeniu, bo wtedy jest jakaś szczerość.
Łukasz Jaćkiewicz: Od wydania Twojej ostatniej płyty minęło prawie pięć lat. Przez cały ten okres pracowałaś nad nową płytą?
Natalia Kukulska: Niee (śmiech), bez przesady. Nagrywałam ją rok i trzy miesiące dokładnie, bo udało mi się to ostatnio obliczyć. W międzyczasie nagrałam drugi krążek live w Alvernia Studios z Atom String Quartet. Myślę, że cały ten czas był takim mocno wypełnionym, intensywnym dla mnie czasem. Po płycie CoMix jeszcze dużo się działo, dużo koncertów. Potem było dużo projektów, w których brałam udział. Więc to cały czas była jaka droga – inspiracja, aż przyszedł moment kiedy poczułam, że musimy coś nowego zrobić.
Łukasz Jaćkiewicz: Na nowej płycie współpracujesz ponownie z mężem Michałem Dąbrówką. Jak wygląda Wasza współpraca? Zawsze jesteście zgodni w studiu czy może często macie inne zdania?
Natalia Kukulska: Wydaje mi się, że ponieważ doskonale się rozumiemy, to jest coś co powodowało, że było łatwiej. W ogóle byliśmy zadedykowani temu tematowi płyty. Nie musieliśmy natomiast cenzurować słów, tylko robić swoje.
Łukasz Jaćkiewicz: Od początku wiedziałaś, w jakim kierunku ma dążyć nowa płyta?
Natalia Kukulska: Nie, to po prostu był trochę spontan. Nie mieliśmy żadnych założeń wchodząc do studia, tylko stwierdziliśmy, że chcemy się dobrze bawić i troszeczkę nawzajem siebie zaskakiwać.
Łukasz Jaćkiewicz: Nowy album to wydawnictwo dwupłytowe, z jednej strony piosenki elektroniczne, a z drugiej? Czemu zdecydowałaś się nagrać drugą część płyty z piosenkami w wersji live?
Natalia Kukulska: Tak naprawdę nie było takiego planu. To był taki spontan, ponieważ chłopcy z Atom String Quartet, których zaprosiłam do stworzenia może dwóch, trzech wersji utworów, a oni z sześciu zaproponowanych utworów zrobili wszystkie sześć plus jeszcze dodali CoMix.
Łukasz Jaćkiewicz: Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy!
Natalia Kukulska: Mnie to też bardzo zaskoczyło. Jak już było tyle fajnych rzeczy, nie było sensu rezygnowania z czegokolwiek i nagraliśmy wszystko z Atom String Quartet.
Łukasz Jaćkiewicz: Ósmy Plan to tylko jedna piosenka w języku angielskim. Czy było to celowe zamierzenie?
Natalia Kukulska: Kolega nie dał rady więcej napisać (śmiech, zwracając się do Archie Shevskiego). Miał napisać, a nawet już pisał polskie słowa.
Archie Shevsky: Ja to napisałem, ale się gwieździe nie podobało (śmiech).
Natalia Kukulska: Nieprawdą to jest.
Archie Shevsky: To było nie w porządku, to było nie tak (śmiech)
Natalia Kukulska: Po prostu ta piosenka powstała bardzo spontanicznie w naszym studio i tak naprawdę podczas jednego posiedzenia, właśnie z tym kolegą obok. Szczerze mówiąc tekst powstał trochę pod presją tego, że były przewidziane nagrania z Atom String Quartet. Nie miała ona tekstu polskiego, mój przyjaciel z Hiszpanii Paweł Rosak napisał do tego tekst po angielsku i jakoś mi się ten tekst uleżał, że później już sobie nie wyobrażałam go inaczej. Poza tym do ballady jest naprawdę ciężko napisać bardzo dobry tekst, ta piosenka po angielsku brzmi naprawdę fajnie. A balladę po polsku mam na płycie inną, która jest dla mnie bardzo ważna, Na koniec świata, i nie chciałam z nią konkurować.
Łukasz Jaćkiewicz: Bardzo intrygujący jest cover piosenki Zaopiekuj się mną z Krzysztofem Zalewskim. Jak doszło do tej współpracy? Efekt przyznam piorunujący, utwór dostał nowe życie!
Natalia Kukulska: To była bardzo fajna, spontaniczna współpraca, spotkanie we Wrocławiu. Zdecydowałam się na ten utwór, bo siedział w mojej głowie od lat osiemdziesiątych, zrobił na mnie jakieś wrażenie i gdzieś tam do niego wracałam. Jak się zastanawiałam nad tym w ogóle, jeżeli coverem to pomyślałam, że może po polsku.
Łukasz Jaćkiewicz: W innej, mrocznej i minimalistycznej wersji?
Natalia Kukulska: Na pewno w innej wersji, bo tylko wtedy ma to sens, gdy robi się swoją wersję. Marcin Bors zaproponował, że on wyprodukuje ten utwór. Pojechałam na takie spotkanie i w zasadzie jedna sesja, nocno – wieczorna zaowocowała własnie tą wersją, którą uwielbiam, bo jest po prostu taka zawieszona w przestrzeni, mroczna i taka zostawiająca dużo do wyobraźni.
Łukasz Jaćkiewicz: Twoja płyta dostępna była na tydzień przed premierą w streamingu, Co sądzisz o takim sposobie promowania muzyki?
Natalia Kukulska: Strasznie się z tym dziwnie czułam…
Łukasz Jaćkiewicz: Wielu artystów przecież nie jest zadowolonych z takiej opcji…
Natalia Kukulska: To są nowe czasy, dopiero w których próbuję się odnaleźć. Wydaje mi się, że to przejście, z tego że słuchamy płyt albo słuchamy po prostu wszystkiego na nośnikach, poprzez Internet, róźne Wimpy, Spotify czy Deezer, powoduje że mamy tę płytę i jej nie mamy. Myślę, że to nie jest kwestia artystów, tylko kwestia tych którzy zajmują się sprzedażą muzyki. Bo na razie my nie mamy z tego nic tak naprawdę, ale mamy przynajmniej poczucie że nasza muzyka rozprzestrzenia się i gdzieś tam do ludzi wychodzi. Tak naprawdę płyta teraz to jest wizytówka artysty. A jeśli chodzi o to, z czego on ma w ogóle żyć i zarabiać, to są dopiero koncerty.
Łukasz Jaćkiewicz: Jeśli już jesteśmy przy koncertach… Spotykamy się w Blue Note w Poznaniu. Czym one dla Ciebie są?
Natalia Kukulska: W Blue Note jestem po raz trzeci. Pierwszy koncert to było Sexi Flexi, było bardzo fajnie. Drugi to był CoMix, ale taki akustyczny, w bardzo małym składzie, tu też było przyjemnie, bo było bardziej kameralnie. No i dziś też nie zawiodła mnie ani publiczność, ani miejsce. Lubię wracać do Poznania, fajna jest tu publiczność. Nie to że kadzę, ale mówiłam że będzie fajnie (zwracając się do menadżerki i zespołu – przypisek red.).





