„Kiedyś byłam nominowana do nagrody cebuli i bardzo mi się to spodobało”. Wywiad z Mery Spolsky

Paski, krzyże i mazowiecka kiecka – to może być tylko jedna osoba: Mery Spolsky. To właśnie z nią miałam ostatnią niemałą przyjemność porozmawiać, nie tylko o najnowszym albumie „Dekalog Spolsky”, ale też o codzienności młodej polskiej wokalistki – wywiadach, koncertach i kontakcie z fanami. Mery poczęstowała mnie krówkami i kawą, a ja ją garścią pytań. Zobaczcie co odpowiedziała:

Dziewczyna czerwonej, metalicznej pelerynie z czerwoną aureolą

Marta Umiejewska: Idąc na spotkanie z gwiazdą, ja wiem z kim będę rozmawiać, ale ta gwiazda zazwyczaj nie. Zdarzyły Ci się wywiady z jakimiś podejrzanymi dziennikarzami?

Mery Spolsky: Tylko raz rozmawiałam z facetem, który powiedział mi „widzę, że Ty też jesteś taka okrągła jak ja, to bardzo dobrze!”, a potem powtórzył to jeszcze dwa razy. Chyba miał obsesję na punkcie tuszy, ale to było nawet zabawne; on był przy tym zupełnie wyluzowany.

MU: Miałaś też ostatnio rozmowę z Patrykiem z Vogule Poland. Jak się czułaś?

Mery Spolsky: Lubię ich za to, że są bezkompromisowi i nie mają barier, a mimo to wszystko robią ze smakiem. Nie czuję się urażona, jak widzę siebie na ich stronie. Kiedyś byłam u nich nominowana do nagrody cebuli i bardzo mi się to spodobało. Podczas rozmowy Patryk mnie zaskoczył, bo miałam go za osobę szaloną, kolorową, nieprzewidywalną; tymczasem rozmowa z nim to była poważna i ciekawa wymiana intelektualna. Poruszyliśmy temat duchowości, współczesnego społeczeństwa, obecnej sytuacji w Polsce. Patryk był bardzo dobrze przygotowany i słuchał uważnie, co mam do powiedzenia. Bardzo cenię taki warsztat.

MU: Ogłosiliście wtedy konkurs na XI przykazanie. Wybrałam kilka swoich ulubionych odpowiedzi. Jesteś ciekawa?

Mery Spolsky: Dawaj!

MU:

  • Szanuj innego jak buty Versacego.
  • Nie będziesz brał aperola mego bez pozwolenia na niego.
  • Zabierz znajomego swego na wybory do okręgu jego.
  • Szanuj bliźniego jak T-shirt Gucciego.

Mery Spolsky: Super! To właśnie nie miały być takie poważne zasady jak w oryginalnym dekalogu, tylko zabawne, z przymrużeniem oka.

MU: Niedawno wpadłaś do Studia U22 na odsłuch swojej nowej płyty „Dekalog Spolsky”. Jak to wspominasz?

Mery Spolsky: To był mój pierwszy w życiu odsłuch. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądać, jakie to będzie uczucie siedzieć na scenie i patrzeć na spontaniczne reakcje ludzi na moje piosenki i nowy klip. Przed tym wydarzeniem wyjątkowo się stresowałam. Ale to był kosmos! Przyszło mnóstwo ludzi, sala była pełna. Widziałam, jak wszyscy się wzruszyli przy piosence „Szafa Meryspolsky”, jacy byli podnieceni przed każdym nowym numerem. Cieszyłam się, że mogę rozmawiać z Gabi Drzewiecką – dwie silne młode kobiety na scenie. Dla mnie ekstra! Ale mało pamiętam z tego wydarzenia.

MU: Za dużo Ballentine’sa?

Mery Spolsky: Hahaha, niee, to przez emocje i stres. Nie piję nigdy przed koncertami, a tam śpiewałam kilka piosenek na żywo.

MU: Wiemy już, że ludziom na odsłuchu Twoja płyta przypadła do gustu, a co z resztą świata? Jakie dostajesz privy i dmy?

Mery Spolsky: Do dzisiaj nie mogę się odgrzebać z tych wiadomości. Zazwyczaj wszystkim odpisuję, ale teraz już nie daję rady. Za każdym razem, jak się za to zabiorę, to ich przybywa. Ale nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś pisał z pretensją albo rozczarowaniem w odpowiedzi na nową płytę. Reakcje są raczej wręcz euforyczne. Ludzie czasem pytają o nawiązania do religii, które stosuję. Wtedy tłumaczę, że jest to moja symboliczna wypowiedź artystyczna, która czerpie tylko inspirację z religii. Dla mnie dekalog to dziesięć przykazań, które mają skłaniać do czynienia dobra. Wyciągam pozytywną esencję z symboli, których używam, żeby przekazać ludziom pozytywne komunikaty. Zazwyczaj ludzie to rozumieją. Ciężko jest natomiast wchodzić w polemikę z osobami, które od razu się obrażają i zamykają, nie są skłonne mnie wysłuchać.

MU: Twoje teksty często zawierają gry słowne i są bardzo zabawne. Taki był też Twój cel?

Mery Spolsky: Nie, to wychodzi jakoś naturalnie. Ja w tekstach wylewam raczej swoje smutki, ale okazuje się, że to, w jaki sposób patrzę na jakieś problemy, bawi. Pierwszy raz to odkryłam na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, gdy wykonywałam utwór „Imperium moich czarnych brwi”. To poważny numer, a podczas mojego wykonu ludzie się zaśmiewali. Zrozumiałam wtedy, że jest coś komicznego w sposobie, w jaki interpretuję rzeczywistość i teraz uważam to za swój atut.

MU: Czy Spolsky zaśpiewa kiedyś coś po angielsku?

Mery Spolsky: Raczej nie. Nie widzę dla siebie miejsca jako osoba śpiewająca po angielsku, bo to, co najważniejsze w moich tekstach, to właśnie takie drobne aluzje i metafory. Po angielsku trudno byłoby to przemycić. W dodatku język angielski jest dla mnie za mało precyzyjny w porównaniu do polskiego.

MU: Będziesz się też trzymać obranego kierunku jeśli chodzi o gatunek muzyczny? W przeszłości śpiewałaś już Osiecką, Krajewskiego, Grechutę…

Mery Spolsky: Następna płyta na pewno będzie inna – już mam na nią pomysł. Kryje się we mnie miłość do muzyki gitarowej bez otoczki techno i elektro. Ale co do artystów, których wymieniłaś – owszem, pożyczałam ich piosenki, ale śpiewałam je po swojemu. „Kiedy mnie już nie będzie” Agnieszki Osieckiej wykonałam niedługo po tym, jak zmarła moja mama. Ten utwór bardzo do mnie trafił. Zaśpiewałam go tak, jakbym była na własnym pogrzebie; to była całkowicie nowa interpretacja. Natomiast skończyłam już z tym repertuarem. Kiedy ktoś po koncercie podchodzi i prosi o „W dzikie wino zaplątani” Marka Grechuty, to mój wzrok mógłby zabić (śmiech).

MU: A propos koncertów, gdzie Cię można usłyszeć?

Mery Spolsky: Jesienią odwiedzimy 11 miast w całej Polsce, wielki finał będzie w Stodole, w Warszawie. Już nie mogę się doczekać. Moim zdaniem trasy koncertowe to najprzyjemniejszy element towarzyszący muzyce. Nie dość, że cały czas jestem podekscytowana kolejnymi spotkaniami z ludźmi w paskach, to w dodatku w międzyczasie mogę spędzać czas z super ludźmi w naszym busie! To jak wakacje. Marzy mi się taka trasa po całym świecie. To byłby jakiś kosmos!

MU: To tego Ci życzę, a tymczasem do zobaczenia w Stodole!

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, stoi

Ostatnio opublikowane