„Wszystkie tematy zawarte na płycie to rzeczy, które co jakiś czas samoistnie do mnie wracają i nie jestem w stanie pozbyć się ich z głowy” Wywiad z KIWI

Właśnie dziś swoją premierę ma debiutancki, długogrający album KIWI! Pętla to zróżnicowana gatunkowo, pełna osobistych wyznań i historii płyta, którą spaja motyw elektroniki. O tym czego się po niej spodziewać i co na niej znajdziemy dokładniej opowiedziała mi sama artystka. Przeczytajcie!

Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję nowej płyty, no i oczywiście najlepsze życzenia w nowym roku!

Dziękuję bardzo!

Adrianna Małolepszy: Mam wrażenie, że przy tej płycie w ogóle się nie hamowałaś i jesteś na niej cała. Nie tylko emocjonalnie, ale i gatunkowo.

Bardzo się cieszę! Też mi się tak wydaje. Dzięki temu płyta jest dużo bardziej zróżnicowana niż EPka. Wchodzimy w różne rejony muzyczne i tematyczne. Minialbum był dla mnie pewnego rodzaju przetarciem szlaków, wybadaniem co mi się podoba i w czym czuję się dobrze, a na płycie już czułam się pewnie.

AM: Jak długo zbierałaś materiał?

Kilka piosenek powstało nawet przed materiałem z EPki i leżały w szufladzie. Po wydaniu EP Nocą nie mogłam przestać tworzyć. Jej przyjęcie niesamowicie pozytywnie mnie nastroiło. Myślę, że przerwę w pisaniu zrobię dopiero teraz, po płycie. Ostatnia piosenka, czyli Limits powstała kilka miesięcy temu.

Debiutancka płyta Kiwi już niebawem. Teledysk promujący już w sieci –  Polskie Radio Lublin

AM: Tak jak wspomniałyśmy, dzieję się tam bardzo dużo. Jest melancholijnie, poetycko, jest trochę hip hopu, kilka utworów po angielsku… Miałaś jakiś motyw przewodni?

Jedynym motywem przewodnim jest Pętla, czyli tytuł płyty i jej intro. Przyszło to do mnie już po stworzeniu większości tekstów, kiedy zdałam sobie sprawę o czym tak naprawdę piszę. Wszystkie tematy zawarte na płycie to rzeczy, które co jakiś czas samoistnie do mnie wracają i nie jestem w stanie pozbyć się ich z głowy. Stąd też ta “Pętla”.
Z niektórymi udało mi się uporać, gdy już napisałam piosenki. To było jak pogodzenie się z tematem. 

AM: A gdybyś miała porównać tworzenie epki i płyty. Czy coś w Twoim procesie się zmieniło, albo może jesteś w innym miejscu?

EPkę pisałam nie należąc jeszcze do wytwórni. Teraz było inaczej, bo nałożyłam już na siebie delikatną presję po poprzednim wydawnictwie. Z drugiej strony miałam jednak więcej doświadczenia, pracowałam już z producentami, dowiedziałam się czego dokładnie chcę i dzięki temu mogłam wprowadzić trochę nowych elementów, a jednocześnie utrzymać spójność.

AM: A skąd wiedziałaś, że teraz jest ten moment, żeby wydać płytę? Kiedy ostatnio rozmawiałyśmy, mówiłaś, że jeszcze nie chcesz.

Trochę popchnęła mnie do tego wytwórnia. Przyznam, że miałam delikatne obawy, bo to bardzo duży projekt, ale jednak cieszę się, że mnie zmotywowali. 

AM: Chciałabym nawiązać do utworu Plagiat. Czy miałaś kiedyś taki moment zanim doszłaś do tego swojego stylu, że chciałaś robić coś lub tworzyć jak inni?

Chyba można tu nawiązać do młodzieńczego okresu i subkultur. Sama przeszłam w życiu taki okres, ale tworząc zawsze staram się robić swoje, bo wydaje mi się, że każda kopia będzie gorsza od oryginału. Oczywiście czerpię od innych, ale zawsze filtruję to przez siebie.

AM: Jestem ogromnie zafascynowana utworem Pan Ten. Opowiesz mi o nim troszkę?

Bardzo się cieszę. Bardzo szybko przyszedł do mnie cały pomysł. Ten temat nieświadomie “łaził” mi po głowie przez to, że bardzo lubię obserwować ludzi. Jestem bardziej cichym obserwatorem niż inicjatorką rozmów.
Miałam taką myśl, że dużo wokół nas hedonistycznego podejścia do życia. Chcemy wszystko szybko i łatwo, nie do końca zastanawiając się jaki ma to wpływ na innych i otoczenie. Tytułowy Pan Ten odnosi się do jakiejś instancji wyższej, jakkolwiek ją nazwiemy.
Coś tam wyżej spogląda sobie na nas i widzi, że wcale cudów tutaj nie ma.
Nie miało to być moralizatorskie mówienie, co jest dobre, a co złe. Wszystko ma swoje miejsce. To po prostu moja obserwacja. Większość z moich piosenek jest pisana z perspektywy obserwatora.

AM: Ten materiał jest bardzo osobisty i delikatny. Zastanawia mnie jak dobierałaś single.

Na pewno po części wynikało to z tego, że kiedy chcieliśmy zacząć wypuszczać single jeszcze niecały materiał był gotowy. Tak wyszły utwory Tańcz czy Monochrom. Z perspektywy czasu nadal uważam, że były to świetne wybory.

AM: Nawiązuję tutaj troszkę do Ducha. Nie obawiałaś się?

No tak. Zapomniałam, że on nie jest wcale taki lekki. Chciałam go puścić nawet wcześniej, ale dobrze się stało. Trochę się bałam. Puenta piosenki jest dosyć dobitna i wiadomo dokładnie o kim w niej śpiewam. Bałam się reakcji tej osoby. Uznałam jednak, że jeśli zdecydowałam się napisać tę piosenkę to znaczy, że jestem na nią gotowa.
Podoba mi się też w warstwie muzycznej, jest dla mnie ważna, więc chciałam, żeby była singlem, a przy okazji jeszcze bardziej zróżnicowaliśmy ten wybór.

AM: Musimy zaznaczyć jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Będą 2 koncerty premierowe!

Tak!

AM: Jak widzisz to aranżacyjnie?

Gramy w trio. Ja oczywiście śpiewam, mam też kilka swoich syntezatorów, ale głównie chcę się skupić na wokalu. Ze mną będzie Adam Stępniowski na perkusji i elektronicznych bębnach i Bartek Odrzywołek, który tak naprawdę odpowiada za wszystko! Gra na basie, gitarze, ogarnia elektronikę… W zależności od piosenki będzie sięgał po różne środki.

Będzie spójnie z płytą, bo lubię takie koncerty, gdzie nie odchodzi się za bardzo od wersji studyjnych. 

AM: Zwłaszcza przy premierowych koncertach. Po jakimś czasie od wydania też jest inaczej.

Dokładnie, później można kombinować i ulepszać te wersje, a na razie ludzie przyjdą posłuchać tego tak, jak to znają z płyty. Oczywiście będzie też trochę szaleństwa i kilka powrotów do przeszłości.

AM: Bardzo serdecznie gratuluję raz jeszcze i dziękuję za rozmowę!

Dziękuję!

Ostatnio opublikowane

Popularne