Janusz Panasewicz to ikona polskiej muzyki pop. Doskonale wszystkim znany z działalności w Lady Pank. Teraz wydał swoją drugą, solową płytę. O niej, o o swoich inspiracjach, pasjach oraz o kilku innych rzeczach opowiedział nam w wywiadzie, który możecie przeczytać poniżej.
Wywiad
Marta Mrowiec: Jak w trzech słowach określiłby Pan swoją najnowszą płytę?
Janusz Panasewicz: Nie da się tego określić w 3 słowach.
Marta Mrowiec: Trudniej wydaje się solowy album?
Janusz Panasewicz: O wiele trudniej solowy, bo odpowiedzialność skupia się tylko na mnie.
Marta Mrowiec: A inspiracje? Co inspiruje artystę z tak długim stażem i takim dorobkiem? Ciągle te same rzeczy, ludzie czy wydarzenia?
Janusz Panasewicz: I ludzie i wydarzenia i nowe rzeczy, które wydarzają się życiu. To wszystko jest inspirujące.
Marta Mrowiec: Zarówno Pan, jak i nasz naczelny, pochodzicie z mazurskiego Olecka. Na pierwszym albumie można było znaleźć dużo „smaczków” nawiązujących do tego miejsca, m.in. nagrano tam teledysk do jednego z utworów. Czy na nowym albumie również Olecczanie znajdą coś dla siebie (prócz oczywiście znakomitej muzyki)?
Janusz Panasewicz: Na płycie są oczywiście odniesienia do Olecka. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi. Przy solowych projektach zawsze staram się coś o tym miejscu napisać. Piosenka Bierze mnie na sentymenty jest odniesieniem do młodych lat spędzonych w Olecku.
Marta Mrowiec: Czy obecnie ciężej jest zatrzymać fanów przy sobie?
Janusz Panasewicz: Ja grając tyle lat, mam dość stałe grono fanów. Ale zawsze jest miło, jak pojawiają się nowi, którzy nie znali mnie wcześniej.
Marta Mrowiec: Jak Pan ocenia polski rynek muzyczny?
Janusz Panasewicz: Trudno jest to jednoznacznie ocenić. Jest nieprzewidywalny i ciągle się zmienia.
Marta Mrowiec: A programy typu talent show? Gdyby dostał Pan propozycję zostania jurorem w takim programie zdecydowałby się Pan?
Janusz Panasewicz: Może i bym się zdecydował, ale teraz w ogóle o tym nie myślę.
Marta Mrowiec: Brał Pan udział w drugiej edycji Bitwy na głosy zajmując miejsce tuż za podium. Utrzymuje Pan kontakt z uczestnikami?
Janusz Panasewicz: Z niektórymi utrzymuję.
Marta Mrowiec: W jednym z wywiadów powiedział Pan cytując: „Ja się tej kuchni życia już nasmakowałem! Teraz wystarczy mi od czasu do czasu jakaś degustacja” Co najchętniej Pan „degustuje”, ma Pan jakieś hobby, coś poza muzyką?
Janusz Panasewicz: Tak, degustuję podróże i to dość często ;)
Marta Mrowiec: Z Lady Pank jesteście na scenie od ponad 30 lat. Jesteście już ikoną i legendą polskiej muzyki pop. Czy nadal kochacie to co robicie? Jaka jest recepta na taki sukces?
Janusz Panasewicz: Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.
Marta Mrowiec: Album Symfonicznie został nagrany wraz z Orkiestrą Symfoników Gdańskich. Trudniej nagrywa się przy takim akompaniamencie?
Janusz Panasewicz: Ta płyta została zarejestrowana podczas jednego z koncertów. Nie była nagrywana w studiu. Na takim koncercie na pewno trzeba być bardziej skupionym.
Marta Mrowiec: Kto teraz przychodzi na koncerty Lady Pank? Jak zmieniła się publiczność na przestrzeni tych lat?
Janusz Panasewicz: Niewiele się zmieniło jak zawsze przychodzą ludzie w bardzo różnym wieku.
Marta Mrowiec: Niedawno pojawiła się smutna wiadomość, że legendarna Budka Suflera kończy działalność. Czy fani równie legendarnego Lady Pank mogą spać spokojnie?
Janusz Panasewicz: Lady Pank jest w bardzo dobrej kondycji i nikt nie myśli o zakończeniu kariery.
Wywiad przeprowadziła Marta Mrowiec – zastępca redaktora naczelnego All About Music
Albumu przedpremierowo możecie posłuchać w WiMP.





