
J. Wise to obiecujący debiutant polskiego rynku muzycznego. Pod koniec miesiąca światło dzienne ujrzy jego pierwszy album pt. Stories. Z tej okazji zadaliśmy mu kilka pytań.
Kacper Pelo: Płyta „Stories” to Twój debiut solowy, ale nie debiut w branży muzycznej. Czy dzięki graniu w The Suns zdobyłeś jakieś przydatne doświadczenie, które teraz wykorzystujesz?
J. Wise: Jako The Suns nie udało nam się grać dużo koncertów, ale wcześniej tworzyliśmy grupę Dry Forest, z którą udało nam się zwiedzić trochę Polski. Co do doświadczenia, to na pewno te chwile oswoiły mnie ze sceną i graniem live, a także, może przede wszystkim, z występowaniem z żywymi instrumentami, które najzwyczajniej pokochałem.
KP: Z podziwem patrzę, że jesteś autorem wszystkich tekstów na albumie. Są one w dużym stopniu osobiste i emocjonalne. Czy pisanie jest dla Ciebie sposobem wyrażania samego siebie, czy pozostajesz zdystansowany i tak świetnie opisujesz wymyślone historie?
Bardzo mi miło, że ktoś na to zwrócił uwagę, bo uważam siebie raczej za tekściarza niż za wokalistę. Nauczyć się śpiewać może każdy, przy czym pisanie tekstów to zupełnie inna sprawa. Jestem zdecydowanie autorem a nie wykonawcą. Samo pisanie utworów jest dla mnie pewną formą medytacji lub terapii. W ten sposób wyrażam swoje emocje, gdyż na co dzień jestem trochę zamkniętą osobą. Cały album „Stories” opiera się na moich prawdziwych historiach i przeżyciach, za to często wcielam się w różne role i używam metafor. Mam też na swoim koncie również fikcyjne historie, które można usłyszeć w utworach The Suns.
KP: Wszystkie teksty są tam po angielsku, ale masz na swoim koncie kilka utworów po polsku. W jakim języku łatwiej przychodzi Ci tworzenie?
Nie mam problemu ani z pisaniem po polsku, ani po angielsku. Bardziej podoba mi się jednak brzmienie języka rodem z Wielkiej Brytanii oraz możliwości konstrukcji zdań i przekazu samych emocji, jakie za nim idą. Zatem większą przyjemność sprawia mi tworzenie w języku angielskim.
KP: Do każdego z singli jest załączony ciekawy teledysk. Czy strona wizualna to również Twój pomysł?
Powiedzmy, że główny zamysł jest moją sugestią, ale wykonanie i rozwinięcie tej myśli zostawiam w rękach bardzo utalentowanych artystów, z którymi przyszło mi pracować. Ostatni teledysk do utworu „Płonie nasz dom” wykonałem razem z Dawidem Grzelakiem. Ten projekt powstał u mnie w mieszkaniu, gdzie sam zbudowałem scenografię i byłem odpowiedzialny za reżyserię.
KP: Choć Twój debiut ma miejsce w trudnym dla artystów okresie, udało Ci się zagrać w lipcu koncert na warszawskich bulwarach. Jakie masz plany na promocję albumu, skoro występy na żywo aktualnie nie mogą się odbywać?
Dodam tylko, że udało mi się również zagrać na evencie z okazji setnego wydania magazynu K MAG. Ale tak jak mówisz, czas nie sprzyja nikomu poza byłym już ministrem Szumowskiem. A tak na poważnie, to jedyna forma promocji jaka mi została to Internet, więc przy pomocy życzliwych mi ludzi będę próbował swoich sil w sieci.
KP: Tęsknisz za koncertowymi emocjami?
Pewnie, że tak. Tęsknię zarówno za graniem solo, jak za koncertami z chłopakami z The Suns. Brakuje mi koncertów z punktu widzenia fana i widza.

KP: Każdy artysta ma tę jedną jedyną osobę, która go inspiruje. Daria Zawiałow ma Kurta Cobaina, Mery Spolsky Grzegorza Ciechowskiego. Kto jest takim wzorem dla Ciebie?
Chyba będę musiał się wyłamać z tego schematu, bo nie mam jednego artysty czy zespołu, którym bym się inspirował. Jest sporo świetnej muzyki, która pewnie nawet nieświadomie ma na mnie duży wpływ. Uwielbiam The Animals, ale sam nie tworzę british bluesa. Bardzo też lubię Boba Dylana czy Billa Withersa, ale nigdy nie wyląduje blisko tych dwóch świetnych artystów.
KP: A oprócz tych muzycznych inspiracji, skąd jeszcze czerpiesz te wszystkie pomysły?
Pomysły pisze samo życie.
KP: Trochę z innej beczki. Gdybyś mógł zagrać wymarzony duet, nieważne czy z polskim, czy zagranicznym artystą, kogo byś wybrał?
Podzielę to na dwie sekcje, osiągalne i nieosiągalne. Mam dobry kontakt z DJ Kleverem, który jest DJ Yelawolfa, jednego z moich ulubionych raperów. Wiem, że moja muzyka bardzo mu się podoba, więc pewnie refren we wspólnej piosence byłby czymś ważnym dla mnie. Z tych nieosiągalnych to może Paul McCartney albo Leon Bridges.
KP: Pozostając w temacie muzyki, czego sam słuchasz? Czegoś w podobnym stylu do Twojego, czy zupełnie innych klimatów?
Słucham takich artystów jak Sixto Rodriguez, The Beatles, Michael Kiwanuka, Rival Sons, America czy Neil Young, ale to oczywiście tylko ułamek i pierwsze klasyki, które przyszły mi do głowy. Z mniej oczywistych artystów jestem wielkim fanem Wu-Tang Clan, Immortal Technique oraz The Game’a.
KP: Na koniec chciałbym spytać o protesty, bo jesteś w nie bardzo zaangażowany. Czy Twoim zdaniem głośne mówienie o problemach społecznych jest obowiązkiem artysty?
Oczywiście. Uważam, że głośne mówienie o problemach społecznych to obowiązek każdego z nas. Trzeba zaznaczyć, że na protestach znajdują się ludzie ze wszystkich grup społecznych. Idąc ramię w ramię w słusznej sprawie wszyscy jesteśmy Polakami. Bez podziału i bez względu na to, czym na co dzień się zajmujemy lub w kim się kochamy. I to jest piękne. Na tym polega między innymi demokracja i musimy jej bronić za wszelką cenę.
Na Stories musimy jeszcze trochę poczekać, lecz już teraz zachęcamy do sprawdzenia najnowszego singla J. Wise’a we wszystkich serwisach streamingowych.
