Niedawno miał swoją premierę nowy album Cudownych Lat, Zabrałaś Dziewczynę Chłopakom. W związku z tym właśnie materiałem miałam okazję porozmawiać z Anną Włodarczyk między innymi o tym jak powstawał, czy o podejściu do zespołu i tworzenia muzyki. Przeczytajcie zapis wywiadu.
Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję płyty. Jest świetna!
Dziękuję!
Adrianna Małolepszy: Jak udaje Wam się godzić wspólne życie z pracą nad muzyką?
Jest to czasem trudne. To ogromne splątanie związane z tym, że jesteśmy w związku i pracujemy razem, ale nauczyłyśmy się trochę sobie z tym radzić. Przede wszystkim uprawiamy dużo sportu, żeby trochę zniwelować te wszystkie emocje.
Musiałyśmy wprowadzić takie mechanizmy po pandemii. Po pierwszym albumie chciałyśmy jak najwięcej czasu poświęcać muzyce, ale okazało się to troszkę toksyczne. Tak naprawdę nie wiadomo było z jakim odbiorem się to spotka i co z tego wyjdzie. Mamy też zwykłą pracę, sprawy rodzinne… Postanowiłyśmy, że Cudowne Lata oczywiście nadal będą bardzo ważne, ale będziemy podchodzić do tego bardziej na luzie. Chcemy się w tym spełniać i mieć z tego fun.
Zmieniłyśmy skład koncertowy. Zaprosiłyśmy perkusistkę i basistkę, żeby dołożyć troszkę więcej energii i wymieniać się nią z innymi.
AM: Fajne jest to, że macie typowo żeński skład.
Zastanawiałam się dzisiaj nad tym i mi jest trochę wszystko jedno, ale na pewno jest to dla mnie symbolicznie bardzo satysfakcjonujące. Z tyłu głowy zawsze mi się to marzyło. Miałam to co prawda już z Wilczymi Jagodami, ale teraz mamy też perkusistkę, a dziewczyn grających na perkusji jest mało.
AM: Same też produkowałyście tę płytę.
Tak! Przy poprzednim albumie za produkcję odpowiedzialny był nasz kolega Aleksander Makowski (znany m.in. z zespołu The Saturday Tea), a teraz wszystko zrobiłam sama z Nelą [ Gzowską ]. Mam dzięki temu ogromną satysfakcję.
AM: Ta płyta w porównaniu z poprzednią wydaje mi się odważniejsza. Czy to dlatego, że mogłyście same podejmować wszystkie decyzje?
W przypadku pierwszej płyty na pewno nikt niczego nam nie zabraniał, ale na pewno teraz siedziałyśmy nad tą muzyką o wiele dłużej, bo prawie dwa lata. Miałam dzięki temu możliwość więcej w piosenkach “podłubać”. Pomysły na wokale nagrywałam będąc sama w domu i dzięki temu miałam mniej stresu i większą swobodę. Zresztą wiele z tych “domowych wokali” jest na finalnym krążku, szczególnie w chórkach. Wiele z tych nagrań odbywało się w bardzo intymnym otoczeniu.
AM: Mam wrażenie, że bardzo się otworzyłyście. Pomieszałyście naprawdę wiele różnych elementów i styli.
Przy tej płycie bardzo często zmieniały się koncepcje. W 2020 roku bardzo dużo słuchałam Joni Mitchell czy The Carpenters, muzyki z lat 70. Zawsze mnie do tego ciągnęło. W międzyczasie z Aminą zaczęłyśmy słuchać muzyki ze świata arabskiego, co zaowocowało audycją Ya Habibte w Radiu Kapitał. W końcu też w to lato Amina zabrała mnie do Bejrutu, skąd pochodzi jej tata i gdzie się wychowała, więc naturalnie zapragnęłyśmy dodać elementy muzyki tamtego regionu do naszych utworów. Ważnym elementem był sprowadzony z Turcji saz, na którym gra Amina. Zgodziła się też zaśpiewać w dwóch piosenkach po arabsku, choć nie lubi śpiewać. Czasem ciężko nam wybrać jeden styl, bo bardzo lubimy też gitarowe granie jak alternatywę z lat 90., zespół Heart, czy współczesne Goat Girl.
AM: W Bejrucie nagrałyście też klip do Mija Lato, w której też ta gitara się przewija.
Wyszło fajnie, choć nie bardzo paliło nam się do nagrywania klipu na wakacjach.
AM: Poruszacie na tej płycie wiele tematów społecznych. Czy to, co działo się w naszym kraju przez ostatnie dwa lata bardziej nakierowało Was na to?
Na pewno. Taką Polskę lubię nawet powstała, kiedy chodziłyśmy na protesty w 2020. Jesteśmy w 100 procentach za wolnością reprodukcyjną, za prawem do aborcji. Jest to dla nas ogromnie ważne. Mamy za sobą wiele lat działalności typowo feministycznej, skończyłam gender studies… To wszystko jest dla mnie ogromnie ważne, a teraz czara goryczy się przelała. Wolę działać niż pisać na te tematy, bo nie uważam się za dobrą komentatorkę społeczną, ale te piosenki powstały i cieszę się z tego. Chciałyśmy coś tanecznego, nie przerażającego, choć chyba tekst jednak traktuje o czymś na pewno strasznym dla wielu kobiet – braku wyboru.
Tekst do piosenki Dinozaury i kosmici jest autorstwa Katarzyny Michalczak, która pisała też słowa na numer z poprzedniej płyty. W tym wypadku chciałyśmy coś surrealistycznego, bo cała ta sytuacja pandemii taka się wtedy wydawała. Autorka super oddała nasze nastroje.
AM: Muszę zapytać o mój chyba ulubiony utwór z płyty czyli Zapominanie. Opowiedz mi o nim troszkę.
Cieszę się, że o niego pytasz, bo też mam do niego szczególny sentyment, pomimo że jest to ballada, a ze względu na koncerty zwykle wolę te bardziej energetyczne kawałki.
Piosenka powstała, kiedy miałyśmy z Aminą kryzys w trakcie pandemii i na kilka miesięcy żyłyśmy osobno. Wróciłam na terapię, pracowałam w ogrodzie i bardzo mi to pomogło.
Znalazłam pewien jazzowy numer, który bardzo mnie zafascynował i zainspirował (Whitney Houston i zespół Material Memories).
Gdy już się zeszłyśmy, Amina dograła do tego bas, a Magdalena Gajdzica (Enchanted Hunters) flecik. Wszystko się fajnie zlepiło.
Na tej płycie często są zmiany tempa. Tak samo jest w tym utworze.
AM: Musisz mi jeszcze opowiedzieć o tej wspaniałej okładce. Skąd ten projekt, kto ją zrobił?
Autorką jest Magdalena Rzepecka, która jest naszą znajomą rysowniczką i od zawsze podziwiamy jej prace. Jest częścią kolektywu Girls* to the Front, w ramach którego robi warsztaty zinowe.
Zamówiłam od niej w zeszłym roku dla Aminy obraz. Miał być wampiryczno-lesbijsko-mangowy, a Amina stwierdziła, że koniecznie chce ten rysunek na naszej okładce. Dobiłyśmy z Magdą targu i się udało.
AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę!
Dzięki!
