City of Mirrors to zespół, o którym jest co raz głośniej. Pochodzą z Warszawy i wygrali konkurs organizowany przez amerykańską grupę Flyleaf. Teraz próbują swoich sił w Must Be the Music, w programie gdzie odkrywa się gwiazdy. Czy ich gwiazda zaświeci?

Łukasz Jaćkiewicz: Kim jest zespół City of Mirrors? Opowiedzcie o sobie
City of Mirrors: City of Mirrors to fantastyczna piątka przyjaciół: Carolin (wokal), Cyprian (perkusja), Milad (bas), Jake (gitara) i Matt (gitara). Z tych pięciu składników różnych osobowości, tworzymy muzykę z gatunku rock/poprock. Pozytywna energia, moc, radość, wzruszenie i epickość – to najważniejsze pierwiastki, które znajdziecie w naszych utworach, i to w sporych ilościach ;)
Łukasz Jaćkiewicz: Jaka jest historia nazwy Waszego zespołu. Dlaczego akurat City of Mirrors?
City of Mirrors: Nazwę zespołu wymyśliła Carolin (wokalistka) i bezpośrednio wiąże się z wrażeniem jakie wywarło na nią życie w dużym mieście. Ciągły ruch, niesamowita energia, ludzie którzy są jednocześnie samotni i otoczeni tłumem. Dodatkowo koncept lustra weneckiego, które z zewnątrz odbija rzeczywistość a jeśli jest się po drugiej stronie (np w jednym z wielu warszawskich wieżowców) widzi się ludzi/świat na zewnątrz. To tworzy naszą nazwę, w połączeniu z kwestią odnalezienia samego siebie w całym tym natłoku i zachowania indywidualności oraz tego jak inni nas postrzegają.
Łukasz Jaćkiewicz: Kiedy byliście dziećmi marzyliście o…
Cyprian: Marzenia typowego seby czyli bycie najlepszym piłkarzem świata. Nie udało mi się, dlatego gram w CoM.
Milad: O locie na marsa i nigdy nie wróceniu na ziemię. :__D
Jake: Ja marzyłem o byciu policjantem, jak większość chłopaków.
Matt: Miałem taką zabawkę, kierownicę od motora i to była tylko kierownica i zawsze marzyłem o tym, że dokupię resztę części jak będę dorosły. Ale nie, bo dostałem gitarę i teraz muszę się z tym użerać.
Carolin: Ja bardzo chciałam zostać piratem, albo superbohaterem. Znalazłam swój sposób na bycie tym drugim fruwając na scenie ;)
Wszyscy marzyliśmy by zostać gwiazdami rocka, grać koncerty, cieszyć się muzyką i dawać ją innym – dlatego jesteśmy niesamowicie szczęśliwi, że nasze marzenia, małymi kroczkami, ale się spełniają.
Łukasz Jaćkiewicz: Gdyby nie muzyka to…
City of Mirrors: Bylibyśmy nieszczęśliwi. Bardzo.
To nie jest tak że nie mamy żadnego planu awaryjnego, ale żadne z nas bardzo nie chciałoby musieć z niego korzystać.
Łukasz Jaćkiewicz: W programie zaprezentowaliście cover piosenki zespołu Evanescence. Czemu nie zdecydowaliście się na autorski numer?
City of Mirrors: Było to celowe zagranie, doradzał nam w tej kwestii reżyser programu. Do całego szumu podchodzimy z dystansem, to był cover – więc prawdziwą wartość jeszcze przyjdzie nam pokazać. Konkurs ma swoją specyfikę i lepiej stopniować moc. Własny utwór postanowiliśmy zaprezentować w dalszej części programu, o ile dostalibyśmy taką szansę. Ryzykowne ale, kto nie ryzykuje, nie otwiera szampana!
Łukasz Jaćkiewicz: Wygraliście konkurs organizowany przez amerykański zespół Flyleaf. To ten moment sprawił, że to co robicie nabrało głębszego sensu, że zespół stał się pełnoprawnym bandem? Macie jeszcze kontakt z zespołem?
City of Mirrors: Tak, to był moment kiedy dostaliśmy potwierdzenie, że to co robimy jest w jakiś sposób dobre i może podobać się nie tylko nam ale również tak znanym na świecie zespołom jak Flyleaf. Jesteśmy z nimi w kontakcie, niecały miesiąc temu wrzucili nasz teledysk na swój oficjalny profil co było szalenie miłe! Aktualnie tworzą nowy album, a później uderzają w trasę po Europie. Na pewno zwycięstwo w takim programie jak Must Be The Music sprawiłoby, że nasz udział na trasie Flyleaf byłby bardziej realny… kto wie, byłoby ekstra!
Łukasz Jaćkiewicz: Wydaliście już Ep-kę, która ukazała się bez pomocy wytwórni. Skąd ta decyzja? Nie myślicie, że pod szyldem wytwórni byłoby prościej się wybić?
City of Mirrors: Jasne, każdy młody zespół myśli o tym bardzo intensywnie. Mieliśmy takie plany z jedną z dużych wytwórni.. ale mocno rozczarowaliśmy się organizacją i tym jaką faktyczną pomoc moglibyśmy otrzymać. Może źle trafiliśmy? Nie jesteśmy wybredni – jesteśmy po prostu świadomi i takich jak my, „swiadomych” osób szukamy. Chcieliśmy też, aby współpraca opierała się na wzajemnym szacunku, a odnieśliśmy wrażenie, że jedyne co nam się proponuje to ograniczenia.
Łukasz Jaćkiewicz: Planujecie wydać długogrającą płytę? Będzie ona kontynuacją EP-ki czy może znajdziemy na niej kompletnie co innego? Na jaki etapie są przygotowania i co możecie nam już zdradzić?
City of Mirrors: Utworów powstało w ostatnim czasie mnóstwo – materiał z „We Won’t Die EP” to kawałki, które są już coraz mniej aktualne. Debiutancka płyta długogrająca będzie zdecydowanie inna, bardziej dojrzała i przemyślana. To będą wielkie utwory, tylko takie chcemy tworzyć! Nowe kawałki testujemy na koncertach, bo nasi fani są naszymi najlepszymi krytykami. Uwielbiamy ich zaskakiwać.
Łukasz Jaćkiewicz: Czym są dla Was koncerty?
City of Mirrors: Koncerty są najpiękniejszym elementem grania w zespole. To przede wszystkim spotkanie z odbiorcami naszej muzyki twarzą w twarz i nawiązanie z nimi emocjonalnej więzi. Ciężko to opisać, to trzeba przeżyć aby wiedzieć co się wtedy czuje. Koncerty to kwintesencja City of Mirrors! Przy okazji serdecznie zapraszamy 5 kwietnia na nasz występ w warszawskim Barometrze;)
Łukasz Jaćkiewicz: Gdybyście mieli wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był i dlaczego właśnie oni?
City of Mirrors: Każdy z nas słucha bardzo różnej muzyki i można śmiało powiedzieć, że rock jest chyba jedynym wspólnym mianownikiem tych inspiracji, dlatego odpowiedź na to pytanie byłaby bardzo obszerna. To jest też coś, co sprawia, że nasz muzyka jest ciekawa. Nie mamy wspólnego ulubionego wykonawcy i to sprawia że nigdy nie będziemy brzmieć jak ktoś inny, tylko zawsze jak City of Mirrors.
Łukasz Jaćkiewicz: Załóżmy, że wygracie „Must be the Music”, co zmieni się w Waszym życiu?
City of Mirrors: Z pewnością będzie nam łatwiej dotrzeć do wielu słuchaczy, nie tylko w Polsce. Da nam to szansę rozwinąć skrzydła. Nie przyszliśmy do programu z założeniem że “musimy” wygrać, jednak tak duże wyróżnienie ustabilizuje naszą pozycję na polskim rynku muzycznym. No i przede wszystkim – czekać nas będzie o wiele więcej pracy niż kiedykolwiek, ale jesteśmy na to gotowi ;)
All About Music dziękuje za rozmowę i życzy samych sukcesów
Przepytywał: Łukasz Jaćkiewicz


