Baasch to artysta wszechstronny. Lada chwila ma premierę jego trzeci studyjny album Noc, jednak w szalonym pędzie związanym z przygotowaniami do premiery i trasą koncertową poprzedzającą wydanie płyty znalazł chwilę, aby z nami porozmawiać o koncertowaniu w czasach pandemii i nowym albumie.
Daria Radomska: Przesłuchując płytę zdałam sobie sprawę, że „noc” jest dość popularnym motywem nie tylko w muzyce, ale ogólnie w sztuce. Generalnie kojarzona jest ona z niepewnością, dzikością, mrokiem. Zdradzisz nam, jaka jest Twoja „Noc”? (przyp. red. Noc to tytuł nadchodzącego wydawnictwa Baascha)
Baasch: No myślę, że jest ona trochę mroczna. Myślę że ona jest dosyć trochę neurotyczna i ona jest też z drugiej strony pełna energii. Ona tak naprawdę nie jest taką nocą wyciszenia, tylko raczej nocą bardzo intensywną, która jednocześnie jest spotkaniem ze sobą. Tak właśnie wspominam ten okres, kiedy ta płyta powstawała.
DR: No właśnie, wspominałeś, że całość materiału została nagrana już przed pandemią. Jednak wiele osób twierdzi, że ten album to idealny soundtrack do tego szalonego okresu.
Myślę, że to w ogóle jest soundtrack do naszych czasów. Czuję, że ta płyta jest bardzo aktualna, powstała przed epidemią, ale jest aktualna także w jej czasie. Staram się pisać teksty, które są dosyć abstrakcyjne, znaczy ja dokładnie wiem o czym piszę, ale staram się to ugryźć w jakiś taki sposób, który zostawia pewne pole do interpretacji dla słuchacza. Zaletą takiej formy pisania jest to, że rzeczywiście ludzie odnajdują w tych kawałkach treści bardzo aktualne, bo te teksty są dosyć uniwersalne.
DR: Odnośnie poprzedniego singla „Cienie” – uwagę przykuwa sposób w jaki napisany jest ten utwór. Gra słów, skupione jest to jakby na tytułowym słowie, pojedynczych sylabach. Jak się pisze taką piosenkę? Jest to dosyć specyficzne i nieczęsto spotykane obecnie, zwłaszcza w obrębie gatunków muzycznych, wśród których się obracasz.
Często mówię o tym, że te teksty piszą się same i tak jest. I te gry słów też wychodzą same, nie była to jakaś ciężka praca z długopisem w ręku i tak dalej, tylko po prostu tak się wydarzyło. Ja w ogóle tak nagrywam, tak piszę teksty, że tak naprawdę wypluwam z siebie słowa śpiewając melodię i zdarza się tak, że wpadają zupełnie losowe często wyrazy. Na ich bazie dopisuję potem mniej więcej jakąś treść i większy sens. I takie gry słów czasami też wpadają same. W sumie fajnie, że wpadły.
DR: Ciekawym pomysłem było też stworzenie teledysku w formie koncept video. Skąd wziął się pomysł?
To jest kwestia tego, że lubię eksperymentować z nowymi technologiami. Wydaje mi się, że to jest fajne, kiedy można przy pomocy takich cyfrowych i bardzo nowoczesnych rzeczy wzbudzić emocje. Mówi się, że wszystko co jest komputerowe i cyfrowe jest bez duszy. Moim zdaniem absolutnie nie. Wynika to też z tego, że do poprzedniego teledysku Brokat powstał mój awatar i głupio byłoby z tego nie skorzystać. Ekipa Piloci Studio, z którymi współpracuję od jakiegoś czasu, bo pomagają mi przy oprawie wizualnej koncertów, robią świetne rzeczy i mają super specjalistów u siebie, którzy robią różne rzeczy i zrobiliśmy to razem.
DR: Masz za sobą kilka koncertów na letniej trasie. Czy w związku z epidemią jakoś inaczej odczuwasz tę całą sytuację, czy jest jakaś różnica w graniu w tych ciężkich czasach?
Tak, my bardzo poważnie traktujemy kwestię tego wirusa. Bardzo chcielibyśmy się spotkać ze słuchaczami, więc dbamy o to, abyśmy mogli grać w miejscach, które też serio podchodzą do tego tematu. W związku z tym są pewne obostrzenia – są to plenery, są zachowane odległości między ludźmi, a przynajmniej dają te przestrzenie taką możliwość. Te występy są inne, są trochę „covidowe”, ale jednocześnie dają nam mega radość, że możemy zagrać na żywo, spotkać się z zespołem po dłuższym czasie i jednak spotkać się z tymi odbiorcami, którzy zdecydują się przyjść. Jednak nie jest to to, co w zeszłym roku.
DR: Ale odnoszę wrażenie, że to już po takim czasie, po tych kilku miesiącach wszystkim potrzebne – zarówno artystom, jak i nam słuchaczom…
To jest takie ładowanie baterii dla ludzi. Tak jak kościoły są otwarte, bo część ludzi potrzebuje takiej strawy duchowej, Niektórzy potrzebują iść na koncerty i to jest im niestety zabrane teraz.
DR: Ciekawym zabiegiem, którego używasz jest też minimalizm. Pojawia się on nie tylko w muzyce, o której już kiedyś miałeś okazję wspominać, ale powiedzmy w tytułach piosenek – na nowym albumie wszystkie są jednowyrazowe. Czy minimalizm zaczyna być powoli Twoim drugim imieniem?
Wydaje mi się, że nie warto mówić i nie warto pokazywać więcej, niż potrzeba. Zostawienie ludziom jakiegoś pola do wyobraźni, przestrzeni do tego, żeby sobie sami dopowiedzieli, też jest fajne, więc jest to coś co mi przyświeca kiedy tworzę muzykę. Jeśli zaś chodzi o tytuły, to nie wiem, może to jest kwestia hasłowości.
DR: Warto wspomnieć też o okładkach – jest to pewnego rodzaju kontynuacja serii. Zawsze na okładce pojawia się Twoja twarz, ale za każdym razem jest ona w jakiś sposób zakryta. Mam też wrażenie jednak, że powoli się odsłaniasz…
To też idzie w parze z tym jak w ogóle ja się pojawiam w moich materiałach. Początkowo nie było mnie w klipach, teraz się pojawiam, oswajam się z tym, bo nigdy nie miałem ciśnienia i nigdy też nie czułem się zbyt komfortowo pokazując się. Z czasem jednak się z tym oswajam, muzyka też jest chyba coraz bardziej poodkrywana, polski język jest jedną z form.
DR: Czy ta płyta poza tym, że jest w języku polskim, może zostać uznana za pewnego rodzaju kamień milowy? W końcu zmieniłeś teraz wytwórnię.
Rzeczywiście dużo zrobiłem przy tej płycie inaczej. Wydałem ją w innej wytwórni, z kim innym pracowałem nad ostatecznym brzmieniem tej płyty przy mixach i masteringach, bo tym razem robił to Agim, którego bardzo cenię i zawsze chciałem z nim pracować. Napisałem ją po polsku, więc rzeczywiście sporo rzeczy się zmieniło, ale jednocześnie czuję, że jest to kontynuacja tego, co robiłem dotychczas, więc nie jest to też jakaś rewolucja.
Kilka dni po wywiadzie premierę miał najnowszy singiel artysty, Język. Piosenka zapowiada nadchodzące wydawnictwo Noc, które na półki sklepowe trafi już 28 sierpnia.
