„Na Lumpeksie zabraknie lekkich treści i nic nie wnoszących czasoumilaczy” Wywiad z Arkiem Kłusowskim

Arek Kłusowski wydał właśnie swoją najnowszą płytę Lumpeks, którą promuje między innymi singiel Idealny Syn. W związku z premierą mieliśmy okazję porozmawiać. Z naszego wywiadu dowiecie się na przykład jak Arek widzi przesłanie swojego nowego materiału, skąd wzięła się współpraca z Mery Spolsky, lub jaki związek z pisaniem piosenek ma komunikacja miejska. Przeczytajcie!

Adrianna Małolepszy: Po pierwsze bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać i serdecznie gratuluję płyty.

Dziękuję bardzo.

Adrianna Małolepszy: Słuchając jej widzę bardzo wyraźnie Twoją ogromną zdolność do obserwacji tego co się dzieję dookoła.

Żyłka socjologa wypłynęła na wierzch.

AM: Miałeś tak zawsze, czy jest to kwestia tego co się dzieję teraz w naszym kraju?

Zawsze zabierałem głos w trudnych sprawach i dostawałem za to po głowie, ale tak się poukładało w moim życiu, że teraz jest to flagowy element mojej drogi artystycznej i tożsamości. Dlatego właśnie na Lumpeksie zabraknie lekkich treści i nic nie wnoszących czasoumilaczy. Poruszam zarówno wątki polityczne jak i nadużycia w społeczeństwie.

Zobaczymy po premierze czy ten głos jest potrzebny. Nie nastawiam się na nic. Po prostu na ten momentem potrzebowałem się w ten sposób wyrazić. Na pewno jest to szczere i cieszę się, że to zrobiłem.

AM: Wydaje mi się, że teraz każdy głos jest ważny i nie wierzę, że to przepadnie.

Nie wiem tego. W każdym razie czuję się dobrze z tym co zrobiłem.

AM: Właściwie w każdym utworze na tej płycie jest jakiś ważny przekaz. Czy jest coś czego jeszcze nie powiedziałeś?

Oczywiście! Dopiero się rozkręcam. Napisałem na tę płytę 30 utworów. Wyszło 11, taki standard. Myślę o tym, czy nie zrobić drugiej części Lumpeksu. Póki co wychodzę z cienia pandemicznego i rzucam dość dużą bombę. Wracam też na pełne obroty. Uczę się przyspieszonego trybu, bo ostatnio byłem dość rozlazły. Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie będę mógł napisać jeszcze parę rzeczy, które siedzą mi w głowie.

AM: Mówisz o pandemii. Czy ona wpłynęła jakoś na to jaki ten materiał jest, albo jak powstawał?

Właściwie nie. Na pewno opóźniła premierę prawie o rok. Można też powiedzieć, że wiele rzeczy wykrakałem. Sporo osób pyta mnie czy Antarktyda jest moim komentarzem do rzeczywistości pandemicznej, a ja mówię, że kompletnie nie, ponieważ ona opowiada o mojej fascynacji reinkarnacją i o tym, żeby wykorzystywać w 100% to co mamy w danej chwili, a nie przejmować się przyszłością i nie rozpaczać nad przeszłością.
Te teksty mają dużo różnych odnośników i dlatego postrzegane są tak skrajnie.

AM: A czy jesteś w stanie wybrać z tej płyty jakiś utwór, który jest dla Ciebie najważniejszy?

Tak. Na pewno “Nie kochasz się”. Jest to mój ulubiony utwór na tej płycie. Był to jedyny numer, przy którego nagrywaniu bardzo się wzruszyłem.
Poruszony byłem na każdym etapie powstawania tej piosenki.
Reszta też interpretacyjnie była dość trudna, ale je śpiewałem już z pozycji narratora i z dużą dozą dystansu.
“Nie kochasz się” był też najtrudniejszy, bo śpiewałem na nim wokalizy, które przechodziły przez cztery oktawy, więc musiałem się też technicznie popisać. *śmiech*

AM: A pamiętasz, który powstał pierwszy?

Wiem, że raczej pierwsze utwory, które w ogóle powstały, w końcu nie weszły na płytę, a z tych które są to chyba “Idealny Syn”.

AM: Pomyślałam, że może Twoja reakcja związana z “Nie kochasz się”, może po części wynikać z tego, że może był tym właśnie pierwszym.

Nie. On wydaje mi się był jednym z ostatnich.

AM: Zostańmy jeszcze chwilę przy utworach, bo bardzo bym chciała, żebyś powiedział coś więcej na temat “Nie bądźcie tacy”, wydaje mi się, że jest jednym z tych ogromnie ważnych.

Chciałem przedstawić problematykę dotyczącą pojawiania się różnych przypadkowych osób w naszym życiu, tak zwanych statystów, którzy chcieliby wpływać  dominująco na naszą rolę. Długo tkwiłem w takim czymś. Często słyszy się:  “nie bądź taki, tego nie wolno, tak nie powinnaś…” to jest chyba nasza narodowa bolączka, mówić innym co mają robić i jak.
Pomyślałem “Dlaczego daje sobie prawo do komentowania cudzych wyborów? Nie życzę tego sobie i innym.” Powierzchowne oceny są przytłaczające i  mam takie trochę anarchistyczne przesłanie tej płyty.
Chciałbym dać iskierkę do wyswobodzenia się z toksycznych zawiłości. Żeby słuchając nowego materiału ktoś mógł powiedzieć : Okej! Od dzisiaj Basta!
Moim marzeniem jest, żeby ta muzyka stymulowała do zmian, do kończenia wypalonych więzi. Miałem podobnie, jestem jednym z milionów , którym coś ważnego przemykało przez palce.

AM: Jeżeli masz taką misję, to daj jakąś radę jak to zrobić.

„Żyj, nadal żyj – zostaniesz w końcu czyjś!” jak śpiewam w Lumpeksie!

AM: Jest na tej płycie niespodzianka. Duet. Mam na myśli Mery. Jak, skąd, dlaczego?

Mery jest jedną z moich ulubionych artystek w Polsce i serdeczną koleżanką, którą znam  długo. Chyba około 8 lat, zanim ona jeszcze wydawał swoje utwory. Poznaliśmy się na festiwalu, kiedy ja śpiewałem w koncercie gwiazd, a ona była jako debiutantka. Pamiętam, że spotkaliśmy się na bankiecie. Była totalnie odstrzelonym freakiem i od razu się dogadaliśmy.
Później wydałem swoją płytę, kiedy Mery już była gwiazdą i wspierała mnie . To było super miłe, bo nie musiała tego robić. Dała też dużo pord, kiedy robiłem transfer do Kayaxu.. Marzyłem, żeby nagrać z nią utwór. Podoba mi się to co robi, bawię się na jej koncertach…

AM: A jak Wam się pracowało?

Fantastycznie. Marysia jest profesjonalistką. Wszystko było tak jak sobie wymarzyłem. Przyszła, zrobiła to w pół godziny, świetny tekst, po prostu chapeau bas jeśli chodzi o takie techniczne aspekty współpracy. Jest tytanem pracy. Nasz utwór jest super. Lubię go, jest trochę szalony, zderzenie dwóch światów. Jest też trochę w stylu Mery.
Po „Dzieciach z Prowincji” nagraliśmy wspólnie piosenkę świąteczną. Teraz Marysia musi ode mnie odpocząć, bo nie może nagrywać tylu utworów z jednym artystą, więc pewnie spotkamy się za 10 lat.

AM: Może chociaż za 5?
Zdarzało Ci się pisać dla innych artystów i ciekawi mnie skąd wiesz, którą piosenkę zatrzymać dla siebie, a którą oddać komuś innemu?

To jest instynkt i intuicja, chociaż powiem Ci, że zrobiłem parę niezłych tekstów, które bym chętnie zabrał, ale taka moja dola. Za każdym razem, kiedy siadam coś pisać to myślę, że już nie przeskoczę pułapu zadowolenia, który osiągnąłem. Teraz jestem na urlopie literackim, bo do końca roku postanowiłem, że nic nie napiszę, bo nie chcę żeby skończyły mi się tematy.

AM: Więc na drugą część Lumpeksu długo poczekamy.

Tamte teksty są już skończone, mam już też napisaną muzykę na trzecią płytę, więc ciężko się napracowałem. Myślę, że w życiu napisałem jakoś 500 piosenek.

AM: Arek, ale wiesz na płytę wchodzi 12 nie 25? *śmiech*

No wiem, potem będę odrzucał. Ja na to nic nie poradzę, ja czasem potrafię napisać 3 piosenki dziennie. Bardzo trudno mi potem wrócić na przykład do sprzątania czy innych takich domowych czynności. Wynosząc śmieci cały czas nagrywam coś na dyktafon, ludzie się dziwnie patrzą, ale jak to się mówi – chyba tylko wariaci są coś warci.

AM: A jest coś takiego, że na przykład podglądasz sąsiadów i potem piszesz tekst na tego podstawie?

Nie sąsiadów, bo strasznie tego nie lubię, ale obserwuję ludzi w komunikacji miejskiej. Uwielbiam. Najlepsze jest to, że uwielbiam jeździć komunikacją miejską, więc jest to dla mnie przyjemność, kiedy jadę gdzieś kilka godzin tramwajem. Wychodzę stamtąd tak zrelaksowany jak po masażu. Lubię patrzeć jak ludzie reagują na siebie podczas wsiadania i wysiadania, rozpoznaję charaktery, utożsamiam się z troskami…

AM: Wracając jeszcze na chwilę do pisania dla innych, czy jest taki utwór utwór, który miałeś komuś oddać a w końcu zostawiłeś go dla siebie?

Chyba nie, chyba jest raczej odwrotnie, że chciałbym czasem zabrać parę utworów, które napisałem.

AM: A możesz zdradzić jakie?

Nie bo one jeszcze nie wyszły. Dopiero teraz wyjdzie parę płyt, które napisałem.
Teraz jestem trochę wypruty bo te ostatnie dwa lata to dla mnie bardzo intensywna praca i chcę trochę odpocząć, ale nawet dzisiaj dostałem propozycję, żeby pomóc w kompozycji utworu dla bardzo fajnej artystki na duet, więc działam!

AM: Super!
Zdarzało Ci się pracować z ludźmi z zagranicy, czy jest coś co chciałbyś pożyczyć, żeby było u Nas w Polsce?

Na pewno mentalność, wsparcie. To by ułatwiło wiele rzeczy, większy luz, bo to jednak ma być show i czasami nie rozumiem takiego dziwnego zazdroszczenia.
To jest też całkiem inna skala rynku. Miałem możliwość współpracy z Jackiem Moore’m synem Gary’ego i znam kulisy tego jak to wygląda zagraniczny rynek, na sukces takiej osoby pracuje nieporównywalnie więcej ludzi.
Ale nie narzekam. W miarę rozwoju będę po prostu inwestować w to żeby moje pomysły wyglądały coraz lepiej.

AM: Czy jest coś co chciałbyś powiedzieć na koniec, czego nie ujęliśmy?

Chciałbym serdecznie zaprosić na koncerty. Pierwszego lipca gramy w Warszawie na Pradze Centrum koncert promocyjny, późńiej w Poznaniu, Krakowie i we Wrocławiu.. Będzie kilkanaście koncertów. Wraz z zespołem szykujemy coś super.
Koncerty jednak najbardziej weryfikują. Są takim egzaminem.

AM: Bardzo serdecznie Ci dziękuję i jeszcze raz bardzo gratuluję albumu.

Dziękuję bardzo.

Ostatnio opublikowane

Popularne