„Chcieliśmy uzyskać efekt old school i uważam, że to się udało”. Wywiad z Johnem Porterem

Na jesieni ubiegłego roku ukazała się jego nowa płyta, będą drugą częścią trylogii. John Porter, bo o nim mowa, jak sam mówi jest zadowolony z efektów swojej pracy. O tym i o innych rzeczach, przeczytajcie w naszym wywiadzie z tym artystą.

Łukasz Jaćkiewicz: Brukowa prasa zawsze będzie Cię kojarzyć z Anita Lipnicką. Nie męczą Cię takie porównania, mimo że świetnie radzisz sobie solo na scenie muzycznej?

John Porter: Nie męczy mnie to, ponieważ nie czytam takie prasy.

Łukasz Jaćkiewicz: Jest jeszcze jakaś szansa współpracy z Anitą? Macie w planach wspólny singiel albo płytę czy jest to już czas przeszły?

John Porter: Jest na to duża szansa. Mamy nawet ogólny plan jak miałoby to wyglądać, ale póki co koncentrujemy się na naszych solowych projektach i badamy gdzie nas to zaprowadzi.

Łukasz Jaćkiewicz: Na scenie muzycznej funkcjonujesz od tylu lat, czego Ci gratuluję. Nowa płyta Honey Trap ukazuje się ponad 30 lat po wydaniu Helicopters. Co zmieniło się w Twoim życiu od tamtego czasu?

John Porter:  Przede wszystkim jestem dużo starszy! A bardziej poważnie, obecnie jestem bardziej pewny swoich możliwości i tego co gram.

Łukasz Jaćkiewicz: Krążek jest jak mówisz kontynuacją płyty Back In Town. Co łączy go z poprzednim wydawnictwem, a co różni?

John Porter: „Honey trap” jest bardziej rozwinięty pod względem muzycznym i tekstowym. „Back In Town” jest powrotem do miejsc lub stanu duszy, a „Honey trap” jest doświadczeniem samego siebie na nowo i postrzeganiem wszystkiego przez nowy pryzmat.

Łukasz Jaćkiewicz: Honey Trap to jednak druga część trylogii. Jak będzie wyglądała jej trzecia część?

John Porter: Jeszcze tego nie wiem. Teraz jestem na etapie komponowania i czas pokaże gdzie wyląduje za trzecim razem.

Łukasz Jaćkiewicz: Jest też charakterystyczna okładka, która przypomina mi okładki książek kryminalnych jakie ukazywały się kiedyś. Kto ją zaprojektował i czy trafnie spostrzegłem intencję autora?

John Porter:  Trafna obserwacja. Autorem okładki jest Gregory Manchess, wielokrotnie nagradzany ilustrator. Tworzył m.in. dla magazynu National Geographic oraz stworzył wiele okładek do opowieści kryminalnych z serii Hard Case Crime i nie tylko.

Łukasz Jaćkiewicz: Utwory nagrane zostały z uznanymi muzykami, którzy pracowali z Led Zeppelin, Oasis, Talk Talk czy Mickiem Jaggerem i z którymi współpracowałeś już wcześniej. Dobrze Ci się z nimi współpracowało?

John Porter:  Znakomicie mi się z nimi pracowało. Bardzo dobrze się rozumiemy. Oni też często współpracują z producentem Phillem Brownem, z którym zrobiłem dwie ostatnie płyty. Przy nagrywaniu „Honey trap” chcieliśmy uzyskać efekt „old school” i uważam, że to się udało.

Łukasz Jaćkiewicz: Po tylu latach nagrywanie przychodzi Ci z łatwością, czy wciąż masz jakieś dylematy i problemy z komponowaniem?

John Porter:  Nie przypominam sobie, żebym miał kiedykolwiek problemy z komponowaniem. Uwielbiam to robić i ciągle odkrywam nowe inspiracje do tworzenia.

Łukasz Jaćkiewicz: Płyta została nagrana w Anglii. Tam nagrywało Ci się lepiej? Czytałem, że tam nagrywanie jest tańsze…

John Porter:  Akurat efekt, który zamierzałem osiągnąć podczas nagrań było dużo łatwiej wypracować nagrywając album w Anglii. Nagrywając tam, spełniłem swoje oczekiwania. Jeżeli chodzi o budżet – to faktycznie, samo studio jest tańsze, ale jest sporo innych kosztów, np. noclegi, które podrażają projekt.

Łukasz Jaćkiewicz: Honey Trap to mocny obraz Twojej rockowej duszy. Stronisz od mainstreamu? Jak patrzysz na recenzje swoich płyt?

John Porter:  Recenzje moich płyt były bardzo dobre i owszem, miło się czyta takie opinie, które wskazują, że ktoś rozumie i docenia efekt mojej pracy. Natomiast mainstreamowe radia najwidoczniej mają inne zadania, promują inną muzykę, więc nawet jakbym chciał, nie mam szans dołączyć do mainstreamu.

Łukasz Jaćkiewicz: Winyle przeżywają dziś swoją trzecią młodość , Honey Trip również ukazało się na nim. Co mają w sobie winyle, że chce się je posiadać i słuchać z nich muzyki?

John Porter:  Płyta winylowa jest dla prawdziwych fanów muzyki, którzy naprawdę słuchają, wsiąkają w każdą nutę i dźwięk, która płynie z adaptera. A nie traktują muzyki jako tła, wypełniacza ciszy.

Łukasz Jaćkiewicz: Jesteś wymagającym muzykiem? Jak pracuje się z Tobą w studiu nagraniowym?

John Porter: Jestem bardzo wymagający w studio, ponieważ wchodzę tam, żeby osiągnąć zamierzony koncept, inaczej nie miałoby to sensu.

 

Czytaj również