„Wyszliśmy z kanałów, ale nie stępiliśmy sobie ząbków i pazurków”. Wywiad z Rat Kru

To jedno z najnowszych odkryć wytwórni Kayax i jedno z najbardziej intrygujących nazw ostatnich miesięcy. Rat Kru tworzą bezkompromisowe połączenie muzyki elektronicznej z rapem, mieszają współczesne brzmienie z elementami starszych dekad. Z okazj wydania płyty opowiedzieli nam o tym jak chcą zawojować polski rynek muzyczny.

Łukasz Jaćkiewicz: Nie będę ukrywał, że pierwszy raz usłyszałem o Was dzięki platformie My Name Is New. Co dał Wam ten projekt i co wniósł do Waszej działalności?

Rat Kru: Ten projekt dał nam oczywiście promocję, kilka dobrych sztuk no i kontrakt z Kayaxem – czyli zasłużony splendor, przepych, muzyczne podróże i przygody bez precedensu. To jest okej i to nam się bardzo podoba. Każdy z nas odnajduje tu coś dla siebie. Piraci złapali wiatr w żagle! Wyjrzyj przez okno! Powiewa tam szczurza bandera!

Łukasz Jaćkiewicz: Potem była wspólna trasa z Mery Spolsky, którą supportowaliście na kilkunastu koncertach. Dzięki wielu wyprzedanym koncertom daliście się poznać nowej publiczności. Czego nauczyliście się od Mery? 

Rat Kru: Tańca i odpowiedzialnego picia, pozdro Mery yo! yo! yo! Razem też prasujemy swoje sceniczne stroje i czeszemy sobie włosy. Myślimy, że nić sympatii jest zauważalna. 

Obraz może zawierać: 3 osoby, w budynku

Łukasz Jaćkiewicz: Sami o sobie mówicie, że jesteście zaginionym ogniwem polskiej elektroniki. Gdybyście mieli się zaszufladkować między polskich artystów, to między jakimi ogniwami byście byli i jaką wnosicie do nich wartość dodaną?

Rat Kru: Między Cover-Up a Papa Dance – wnosimy winogradzki sznyt. Ale również między Stanisławem Soyką i późnym Janem BO. Chcemy, aby każdy nasz koncert był takim otwarciem się na publiczność jak koncert LADY PUNK z okazji święta młodości we Wrocławiu. 

Łukasz Jaćkiewicz: Słuchając Waszej płyty, można odnieść wrażenie, że jest bardzo odważna. Z jednej strony ostra elektronika, z drugiej rap z chwytliwymi tekstami. Nie czujecie, że balansujecie na granicy? 

Rat Kru: W miłości i sztuce tylko przekraczanie granic daje adrenalinę i kreatywność. Przyjemność i ból, strach i podniecenie. Wstyd i ekshibicjonizm. Na tym drzewie jeszcze wyrosną jabłka, a trawa będzie zielona…

Łukasz Jaćkiewicz: A może powinienem ująć to inaczej? Na ile w Waszej twórczości jest dystansu i ironii, a ile z tego jest tak naprawdę na serio? 

Rat Kru: Dobre pytanie! Właściwie można by to odnieść do życia każdego z nas: Na ile jest na serio? Raczej płyniemy sobie lekko. Od stresu można dostać zmarszczek i chorób cywilizacyjnych. W zespole jeden krzyczy, biega, awanturuje się – jest Mąciwodą . Drugi to krystaliczny anioł, uroczy rzezimieszek w gronie bezlitosnych szubrańców. Przepływ energii jest płynny. Łapiemy pioruny do pustych butelek po piwie.

Łukasz Jaćkiewicz: Odważne jest także skonfrontowanie się z piosenką Maanamu. Kora była ikoną, bezkompromisową artystką. Skąd pomysł na nagranie tego utworu na nowo Wybranie „Oddechu szczura” nie było na pewno przypadkowe ze względu na Waszą nazwę… 

Rat Kru: Tak, jaramy się oryginałem tej piosenki, rock na roll w czystej postaci – ciut „naspidowany” realiami tamtych czasów. My to zwolniliśmy i dodaliśmy trochę „kosmosu” czyli „szczurzej magii”. Bardzo lubimy tą piosenkę wykonywać na żywo!

Łukasz Jaćkiewicz: Mamy Rok Szczura, czy to oznacza, że ten rok będzie należał dla Was? 

Rat Kru: To oznacza,  że w tym roku wszystko się zaczyna i wychodzimy z kanału! Długo musieliśmy ten kanał otwierać, ale nie stępiliśmy sobie ząbków i pazurków. Nie porównujcie nas do karaluchów! Szczur to lew andergrandu!

Łukasz Jaćkiewicz: Wracacie swoją muzyką klimatem do wcześniejszych dekad. Konfrontujecie ją z nowymi brzmieniami. Jeśli mielibyście wymienić artystów od których najwięcej czerpaliście i od których pojawiła się u Was zajawka takimi brzmieniami, to kogo byście wymienili?  

Rat Kru: Klf, Technotronic, 2 unlimited. A tak właściwie szeroko pojęta scena elektroniczna – poczynając od lat 90 aż do teraz. Oczywiście to jedna z wielu inspiracji. Nie gardzimy popem, rapem czy indie. Nakładamy na to nasz „filtr” i wychodzi RAT KRU!

Łukasz Jaćkiewicz: Gdybyście mieli wybrać 3 utwory z płyty, które najbardziej przedstawiają Was jako artystów, to które by to były i dlaczego? 

Rat Kru: Smok za Murem – bo na RAT ONE’a czeka wiele niebezpieczeństw, Dom cudownych upadów – bo PAPA  MUSTA jest romantykiem i Intro – bo jest gęsto!

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi, broda i kapelusz

Łukasz Jaćkiewicz: Wasza twórczość koresponduje także z Waszym wizerunkiem. Chodzi tu o maski, specyficzne klipy czy występy na żywo. Jak ważny jest wizerunek artysty w XXI wieku i co on wnosi do muzyki?   

Rat Kru: Uważamy, że wizerunek artysty jest teraz tak istotny jak w czasach Elvisa Presleya, kpt. Beefheart’a czy Davida Bowiego. My akurat stawiamy na styl sportowy bo nie krępuje ruchów…zwłaszcza scenicznych.

Łukasz Jaćkiewicz: Płyta to dopiero początek. Jakie macie plany na najbliższe miesiące? 

Rat Kru: Klip do utworu „ŚWINIA”, koncerty a potem chcemy zabrnąć w rejony nieznane  i niepokojąco fascynujące.

Łukasz Jaćkiewicz
Łukasz Jaćkiewicz
Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków.

Ostatnio opublikowane