Wulkan energii czyli Daria Zawiałow w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina

Choć za oknami deszcz i zimno, to w naszych klubach jest nader gorąco. Sezon koncertowy czas rozpocząć, a wraz z nim witamy Darię Zawiałow w Toruniu.

Trasa koncertowa Darii Zawiałow jest dla nas bardzo ważna. Wspieramy ją od samego początku, śledzimy jej poczynania i kochamy jej muzykę. Nie dlatego, że ktoś nam kazał. Ale dlatego, że to co robi jest po prostu dobre.

Koncert w Toruniu był trzecim po Koszalinie i Gdańsku, punktem na mapie trasy A Kysz! Tour. Trasy, która promuje jej debiutancką płytę oraz reedycję, która ukazała się w ten piątek. To właśnie piosenki z tych wydawnictw usłyszeliśmy głównie na koncercie. Usłyszeliśmy zatem kochany przeze mnie Malinowy Chruśniak, zadziorne Miłostki, bardzo rockowe Lwy czy najbardziej energetyczny singiel Kundel bury. Zabrzmiały także dwa covery, ale co ciekawe oba lubię także w wersjach oryginalnych. Daria z łatwością zinterpretowała Fever duetu The Black Keys oraz jeden z kawałków z ostatniej póki co płyty Marka RonsonaDaffodils – w której udziela się Kevin z świetnego Tame Impala.

Co jednak najlepsze w tym wszystkim to Daria. Dziewczyna, która od samego początku dąży wybraną przez siebie ścieżką, nie tworzy pod dyktando swojej wytwórni i nie dała z siebie zrobić produktu. Tworzy pop rockowe piosenki i widać na scenie, że najlepiej się w nich czuje i po prostu się z nimi utożsamia. Daria jest na scenie wulkanem energii. Świetnie się rusza, macha włosami, po prostu jest na scenie. Cieszy się z tego co robi, że może śpiewać dla swojej publiczności. Z ludźmi ma świetny kontakt i dystans do siebie. Z łatwością nawiązuje kontakt, który nie jest sztuczny i który podtrzymuje także po koncercie, gdy spotyka swoich fanów.

To, że Daria nagrała dobrą płytę to jedno. Materiał jednak świetnie prezentuje się również koncertowo. Więc macie jeszcze kilkanaście okazji w tym roku, aby pojawić się na którymś z koncertów z tej trasy. Kupcie bilety i bawcie się dobrze!

P.S. Daria – do zobaczenia na kolejnych koncertach!

Zdjęcia Jakub Molin

Czytaj również