Bemy to radosny francusko-polsko-brytyjski duet młodych chłopaków. Na koncie do tej pory mają jeden album. Piosenkę „Oxygen” z tego krążka coverował Ed Sheeran (ich kumpel z czasów studiów) i LP, z którą kiedyś wspólnie śpiewali „Lost on You”. Teraz wydali nowy, bardzo obiecujący singiel – Mr. Brown. Za tekstem kryje się przykra historia, jednak piosenki słucha się niezwykle przyjemnie, a melodia na długo zostaje w głowie.

O singiel, słynnych znajomych i postępy w języku polskim spytaliśmy chłopaków z Bemy dzień po premierze nowego singla.
Marta Umiejewska: Od ilu lat mieszkacie w Polsce?
Mattia: Od pięciu.
MU: I w tym czasie zdążyliście się nauczyć mówić po polsku?
Ellie: Nie, już w domu we Francji rozmawialiśmy z rodzicami po polsku. Ale między sobą mówimy po francusku i w tym języku czujemy się najbardziej swobodnie. Kiedyś ludzie śmiali się z naszego poziomu języka polskiego –teraz już jest lepiej.
Mattia: Najgorzej było, jak Ellie mnie poprawiał, to już był total wstyd. Teraz możemy nawet udawać Warszawiaków.
MU: Znacie już slang?
Elie: Ja do wszystkich mówię „mordo”. Czasami mówię też, że coś jest „turbo zajebiste”. Nasz gitarzysta uczy nas tych wyrażeń.

MU: Macie wrażenie, że jesteście już zakorzenieni w Polsce? Macie tu przyjaciół, ulubione miejsca…?
Mattia: Tak, bo mieliśmy okazję zwiedzić Polskę przy okazji koncertów. Graliśmy w wielu miastach i małych miejscowościach, dzięki czemu poznaliśmy też wielu świetnych ludzi.
MU: Przejdźmy do meritum – czyli do singla.
Elie: Tak. Od dawna nic nie wydaliśmy, więc doszliśmy do wniosku, że najwyższy czas coś zaprezentować. Ta piosenka wiele dla nas znaczy. Wydaliśmy ją jako prezent dla fanów, w podziękowaniu za ich cierpliwość.
MU: Ale to może być też zaskoczenie dla ludzi, którzy pokochali „Grizzlin’”, bo ten kawałek brzmi inaczej niż wasza poprzednia płyta. Czyj to był pomysł?
Mattia: Pomysł zrodził się wewnątrz zespołu. Chcieliśmy się stylistycznie odciąć od tego, co było trzy lata temu. Każdy artysta dojrzewa – tak jak dobre winko. My też dojrzeliśmy i chcieliśmy stworzyć coś nowego – stąd piosenka Mr. Brown.
MU: To nazwisko od lat przewija się w kulturze. Co oznacza dla was?
Mattia: Mr. Brown jest wzorowany na prawdziwej osobie. Jest to chłopak mojej byłej dziewczyny, który wśród swojego grona muzyków miał właśnie taką ksywkę. W tym gronie był bardzo lubiany, natomiast gdy zostawał sam na sam ze swoją dziewczyną, to ją bił. Piosenka opowiada o wiosce, w której wszyscy sobie wzajemnie pomagają, ale pojawiają się morderstwa. Mieszkańcy podejrzewają, że odpowiedzialny za nie jest właśnie Mr. Brown, ale z drugiej strony każdy go lubi i wie, jak dobre ma serce, więc nikt nie jest w stanie w to uwierzyć. Okazuje się jednak, że to prawda. Tego typu schematy zdarzają się w życiu, nam również się przydarzyły.
MU: Czy ta osoba wie, że nagraliście o niej piosenkę?
Elie: Ne, nie sądzę. Ale jak to usłyszy, to na pewno będzie wiedział, że to o nim.

MU: A jak wyglądają reakcje innych ludzi na singiel?
Ellie: Komentarze są bardzo pozytywne, nadal czekamy na głosy hejterów (śmiech).
MU: Dostaliście też sygnał od waszego kumpla, którego zna cały świat?
Mattia: Tak, Ed napisał do mnie, że piosenka bardzo mu się podoba.
MU: Jak mieszkaliście razem, to nigdy nie padł pomysł wspólnego grania?
Mattia: Nie, on zawsze był kilka kroków przed nami. Poza tym był zajęty i chciał sam ćwiczyć. Mieszkaliśmy w tym samym miejscu, ale stosunkowo rzadko się widywaliśmy. Powiedziałbym nawet, że teraz mamy lepsze relacje. Obserwowałem, jak rozwija się jego kariera i przez cały ten czas udało nam się utrzymać kontakt. Ale szczerze mówiąc nigdy się nie spodziewałem, że zajdzie aż tak daleko. Dotarło to do mnie, jak kiedyś mi powiedział, że zaprosił go do siebie Jamie Foxx – byłem wtedy w szoku.
Elie: On chyba też nie miał pojęcia, że tak to się rozwinie. Osiągnął największy możliwy sukces – dla muzyka to jest niewyobrażalne.

MU: Wśród osób, które coverowały waszą piosenkę „Oxygen” jest też LP. Czy to również wasza kumpela?
Elie: Nie, ale mieliśmy okazję grać dla niej support dwa lata temu na koncercie w Warszawie i wtedy się poznaliśmy. Jest bardzo fajna. Zaśpiewaliśmy razem „Lost on You” i „Oxygen” – filmik z tego koncertu jest dostępny na YouTubie.
MU: Patrząc na wasze występy ma się wrażenie, że świetnie się rozumiecie. Zdarza wam się o coś pokłócić?
Elie: Mattia się denerwuje na to, że wysyłam mu teksty promocyjne z błędami.
Mattia: To jest taki leń! Nie chce mu się nawet powstawiać akcentów i nie dba o interpunkcję. To mnie wkurza.
MU: To pewnie dlatego, że francuska interpunkcja się różni od polskiej.
Elie: Widzisz?? Mówiłem Ci, że to nie jest proste! Fucken shit. To mi w ogóle nie wchodzi do głowy. Mnie denerwuje to, że Mattia zmienia głos, jak rozmawia ze swoją dziewczyną. Nagle mówi takim słodziutkim, wysokim głosem. Tylko to mi działa nerwy, nic innego.
MU: Chciałabym was spytać o plany na przyszłość. Zostajecie w Warszawie?
Mattia: Raczej tak, bo czujemy się tu jak w domu. Wolimy Warszawę od Bordeaux, bo mamy tu dużo spokoju, żeby pisać. Możemy się rozwijać, bo poznaliśmy tu mnóstwo osób, które nas wspierają i nam pomagają. Zbudowaliśmy sobie takie warunki, w którym możemy tworzyć muzykę bez przeszkód. Marzymy o tym, żeby mieć bogatą dyskografię i grać na dużych scenach. Najbliższy występ odbędzie się przy okazji Fest Festival 23-24.08, na który bardzo gorąco zapraszamy.

