Soundgarden wciąż walczy z Vicky Cornell. Tym razem zespół pozwał wdowę o przywłaszczenie sobie pieniędzy, które były przeznaczone na cele charytatywne.

Soundgarden wciąż kontynuuje konflikt z Vicky Cornell. 6 maja wpłynął kolejny pozew oskarżający byłą żonę Chrisa Cornella o przywłaszczenie sobie pieniędzy, które były przeznaczone na cele charytatywne.
Chodzi o kwotę, którą zebrano podczas koncertu upamiętniającego Chrisa Cornella w styczniu 2019 roku. Muzycy z zespołu twierdzą, że zawarli z wdową ustne porozumienie, według którego wystąpią za darmo pod warunkiem, że cały zysk zostanie przekazany na The Chris And Vicky Cornell Foundation.
Według nich wielomilionowy zysk z całej zbiórki nie został przekazany na cele charytatywne, a zawłaszczony przez Vicky Cornell. Dodatkowo wdowa od początku miała być świadoma, że pieniądze nie zostaną przekazane na pomoc potrzebującym.
W pozwie poruszono także kwestie praw autorskich do siedmiu utworów. Według członków zespołu, prawa te należą do nich, jednak zostały one zabrane przez wdowę.
Vicky Cornell odniosła się do zarzutów w oświadczeniu dla Rolling Stone. Kobieta nazwała pozew „niemoralnym, obelżywym i zjadliwym”.
Kiedy atakujesz fundację, atakujesz spuściznę mojego męża. To nie ma nic wspólnego z tym, kto jest właścicielem nagrań. Ich fałszywe zarzuty są celową próbą zaszkodzenia mojej wiarygodności, ale także fundacji, którą stworzyliśmy z mężem.
VICKY CORNELL
Konflikt między Soundgarden a wdową ciągnie się już od 2017 roku, kiedy kobieta pozwała muzyków o niezapłacenie „setek tysięcy dolarów” z tytułu praw autorskich, które powinny trafić do spadkobierców wokalisty. Według niej, muzycy przygarnęli sobie prawa autorskie do wcześniej wspomnianych siedmiu nagrań, które posiadał Cornell w momencie śmierci. Wdowa w pozwie zaznaczyła, że utwory są „autorstwa Chrisa, zawierają ścieżki wokalne Chrisa i zostały przekazane do majątku Chrisa”.


