
W ostatnią sobotę października, pod warszawskim Torwarem, ustawiła się niemała kolejka. W niej przekrój wieku od nastolatków po emerytów, jedni ubrani w czerń, ciężkie buty i ćwieki, inni swobodnie i kolorowo. Na co mógł czekać tak różnorodny tłum? Na prawdziwą muzyczną ucztę, bo o godzinie 20:00 miał rozpocząć się długo oczekiwany koncert holenderskiej legendy metalu symfonicznego – zespołu Within Temptation.
Pierwszy raz w moim życiu spotkałem się z niesamowitą wręcz punktualnością – równo o godzinie ósmej na scenę wyszedł zespół Beyond The Black, supportujący gwiazdę wieczoru. Od takich występów nigdy nie oczekuję zbyt wiele, ale bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Młody, niemiecki zespół może nie reprezentował nic świeżego czy odkrywczego, ale efektownie i efektywnie łączył w swojej twórczości dorobek takich kapel jak Nightwish, Epica czy właśnie Within Temptation. Charyzma wokalistki oraz muzyków porządnie rozgrzała publikę, co zostało nagrodzone entuzjastycznymi, pożegnalnymi brawami. Po półgodzinnej przerwie technicznej światła zgasły i, ponownie, punktualnie o 21:15, wyszli oni.

Reprezentujące niszowy, bądź co bądź, gatunek metalu symfonicznego zespoły rzadko kiedy mogą pozwolić sobie na rozmach porównywalny z czołowymi gwiazdami muzyki pop, ale trzeba przyznać, że Within Temptation celowali wysoko i zrobili wrażenie. Tył całkiem sporej sceny wypełniał ekran projekcyjny, nie zabrakło również zabudowanych podestów dla muzyków, również pokrytych wyświetlaczami. Wizualizacje były szalenie efektowne, dynamicznie towarzyszyły muzyce, albo budowały nastrój utworów, nawet jeżeli były to tylko zgrabnie zmontowane fragmenty teledysków – na takim ekranie wyglądały po prostu świetnie! Widowiskowość samej oprawy nie zdominowała jednak koncertu – muzyka zawsze wiodła prym (Withini na żywo grają naprawdę ostro!), a kontakt muzyków oraz wokalistki, Sharon den Adel, z publicznością był spontaniczny i szczery.
Trasa koncertowa promuje zapowiedzianą na grudzień płytę Resist, wydarzenie otworzył zatem zupełnie nowy materiał. Raise Your Banner zaskoczył swoim cięższym niż zwykle brzmieniem, a najnowszy singiel, The Reckoning, śpiewała cała publika. Nie zabrakło oczywiście hitów, gdyż usłyszeć można było m.in. Faster czy Shot in the Dark z The Unforgiving, Stand My Ground z The Silent Force, czy wyjątkowo entuzjastycznie przyjęty utwór Mother Earth. Głos Den Adel sprawiał wrażenie jeszcze mocniejszego i pewniejszego, niż dwa lata temu, kiedy ostatni raz słyszałem zespół na żywo we wrocławskiej Hali Stulecia. Wielokrotnie nie wahała się przed efektownymi popisami wokalnymi w wysokich rejestrach, w tym podczas Paradise (What About Us?), wykonywanego przecież ze znakomitą sopranistką Tarją Turunen.

Co kluczowe jednak, ze sceny płynęła autentyczna frajda, energia i szczere emocje. Szczególnie wspominam kameralne wykonanie ballady Forgiven, zaaranżowanej wyłącznie na głos i fortepian, podczas której cały Torwar rozświetliły latarki smartfonów. Jak widać, nawet na koncertach grających nieco ciężej zespołów można się autentycznie wzruszyć. Wbrew obiegowej opinii, że polska widownia jest dla zagranicznych gwiazd „gorszym sortem”, Within Temptation dali z siebie absolutnie wszystko, a przecież dzień wcześniej grali koncert w Poznaniu. To sztampa, ale przekonały mnie słowa Sharon den Adel, że nasza publiczność jest najlepsza na świecie. Może to zasługa bukietów róż, które wędrowały z tłumu na scenę?
Czy koncertowi można coś zarzucić? Chyba tylko to, że był za krótki, bo półtorej godziny minęło w mgnieniu oka. Within Temptation nie pozwolili ani przez chwilę się nudzić, występ był zróżnicowany i pełen wrażeń, było i do czego poskakać, i do czego popłakać. Nie bez powodu oklaski i wiwaty ogłuszały i trwały bardzo długo. Przyznać trzeba jedno – po ponad dwudziestu latach kariery Withini są w znakomitej formie i wciąż tworzą kawał dobrej muzyki. I porządnie zaostrzyli mój apetyt na nową płytę.

