Kończy się listopad, nadchodzi przesilenie zimowe, sylwester, święta, i kolejna z moich ulubionych rzeczy – wysyp tekstów wymieniających najlepsze albumy roku.
Ja raczej nie będę państwu opowiadać o Najlepszej płycie roku, tak jak bym słuchała wszystkiego i pretendowała do obiektywizmu. Zamiast tego, chciałabym opowiedzieć o płycie pełnej najpiękniejszej muzyki jaką udało mi się w tym roku spotkać, i która uparcie nie chce opuścić mnie od pierwszego jej wysłuchania, w marcu tego roku Ants From Up There zespołu Black Country, New Road. Że portal metacritic zsumowujący wszystkie amerykańskie recenzje muzyczne uznał ją za trzecią najlepszą płytę roku jest tylko miłym, acz schlebiającym dodatkiem.

Album ukazał się 4 lutego 2022 roku, tuż przed odejściem gitarzysty i wokalisty zespołu Isaaca Wooda. W pełnym składzie zespół zdołał nagrać tylko dwa albumy – ale co to są za albumy. Przed swoim rozpadem nie zdążyli przyjechać do Polski, zdążyli tylko swój przyjazd obiecać i nie przybyć. Ale nie ma po co mówić im niemiłych rzeczy – na rzeczonej drugiej płycie zespół w dziesięciu utworach i pięćdziesięciu ośmiu minutach zawarł w końcu wczesną wiosnę, a za to należy się wyrozumiałość. Nie ma powodu wierzyć mi na słowo, płyta jest dostępna w streamingach, proszę pójść, sprawdzić, posłuchać. Dokładnie tak brzmi pierwsze, wiosenne, pomarańczowe i marcowe, polskie słońce. Nos wystawiony do pierwszych wystających zza chmur słonecznych promieni, i kremówki z papierosami. Z przeraźliwie smutnym Haldern, absolutnie magicznym Concorde, beznadziejnie zakochanymi The place where he inserted the Blade i Snowglobes, oraz niepodważalnie najpiękniejszym Good will hunting. Mogłabym opowiadać o przepięknie, subtelnie i wyraziście wymieszanych instrumentach, o piosenkach które mają idealną piosenkową długość, to znaczy od pięćdziesięciu sekund do dwunastu minut. Ale po co, jak śpiewa London Grammar; „lord, it’s a feeling”.
She had Billie Eilish style
Moving to Berlin for a little while
I’m tryna find something to hold on to
Never text me nothing
But she wants to tell me
She’s not that hard to find
And message me if you change your mind
Darling, I’ll keep fine
Kto tak w ogóle pisze? Gdzie tego uczą? Skąd się to bierze. Nawet nie wiedziałam że tak da się opowiadać o uczuciach po angielsku. Angielski rok z delikatnymi, jazzowymi instrumentalami, delikatnymi troszkę popowymi tekstami o niemiłości, i delikatną, kompletnie nierzucającą się w oczy okładką układają się w prawie godzinę magii, która przynosi atmosferę oczekiwania na nadchodzący kwiecień nawet do małej, ozdobionej świątecznie i grudniowo kuchni, w której teraz teraz siedzę.


