Warto było szaleć tak! – Agnieszka Chylińska świętowała 25-lecie pracy artystycznej w łódzkiej Atlas Arenie. Relacja Karoliny Babik

Agnieszka Chylińska jest dla mnie od lat królową polskiej sceny muzycznej. Charyzmatyczna, obdarzona unikatowym głosem, pełna pasji do swojego zawodu. Zdaje się to wszystko doceniać wciąż wielu fanów, o czym świadczyć może chociażby wyprzedanie koncertu w łódzkiej Atlas Arenie. To był piękny dzień kobiet, ze wspaniałą kobietą w roli głównej!

Choć Agnieszka w maju skończy dopiero 44 lata, już świętuje 25-lecie pracy artystycznej. Dorastała na oczach Polaków, śledzących ją w różnych momentach jej życia, które oczywiście wpływały na jej twórczość.

Na koncercie w Łodzi płynnie przechodziliśmy między różnymi okresami w muzycznych poczynaniach wokalistki. Nie zabrakło numerów nagranych za czasów O.N.A., czy Chylińskiej, takich jak poruszająca Niekochana, albo znakomita Winna. Pojawiło się też oczywiście Kiedy powiem sobie dość i to dwukrotnie – raz w wersji akustycznej. W tym kawałku to publika przejęła w znacznej mierze partie wokalne, co brzmiało absolutnie niezwykle! Taneczne Nie mogę cię zapomnieć porwało słuchaczy do zabawy, a Suka naładowała ogromną porcją mocnego, rockowego brzmienia. Mam zły dzień, Królowa łez – czyli pozycje z najnowszego albumu piosenkarki – zostały przyjęte przez fanów równie optymistycznie.

Setlista była więc bardzo zróżnicowana, choć moim zdaniem mogła zostać nieco inaczej rozplanowana. Brakowało mi chociażby wyraźniejszego wejścia. Ponadto najpopularniejsze numery zostały zagrane, w moim odczuciu, w zbyt małym rozbiciu, co nie budowało wyraźnego napięcia w trakcie wydarzenia.

Powróćmy jednak do plusów, bo to one zdecydowanie przeważały! Wokal Agnieszki wciąż brzmi doskonale i absolutnie zachwyca. Od rockowych krzyków, po delikatne partie wokalne w spokojniejszych kompozycjach. Piosenkarka potrafi przekazać swoim głosem całą paletę emocji. Wraz z nią wczuwa się w kolejne pozycje, często niezwykle trudne.

Na pochwałę zasługują również instrumentaliści, którzy zapewnili znakomitą oprawę każdego utworu. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie partie gitary elektrycznej, królującej w niejednym kawałku, uwydatniające emocje tkwiące w kompozycjach.

Dużą rolę odegrała też zdecydowanie publiczność, widocznie zaangażowana w koncert, niezależnie od wieku, bo ten był swoją drogą niezwykle zróżnicowany. Muzyka wokalistki zdecydowanie łączy pokolenia!

Nie jest łatwo znaleźć w dzisiejszych czasach taką muzyczną wrażliwość, jaką ma w sobie Agnieszka Chylińska. Miejmy nadzieję, że jeszcze przez długie, długie lata będzie dzielić się z publicznością ogromną dawką cennej szczerości, której nie boi się okazywać.

Czytaj również