Agnieszka Chylińska jest dla mnie od lat królową polskiej sceny muzycznej. Charyzmatyczna, obdarzona unikatowym głosem, pełna pasji do swojego zawodu. Zdaje się to wszystko doceniać wciąż wielu fanów, o czym świadczyć może chociażby wyprzedanie koncertu w łódzkiej Atlas Arenie. To był piękny dzień kobiet, ze wspaniałą kobietą w roli głównej!
Choć Agnieszka w maju skończy dopiero 44 lata, już świętuje 25-lecie pracy artystycznej. Dorastała na oczach Polaków, śledzących ją w różnych momentach jej życia, które oczywiście wpływały na jej twórczość.
Na koncercie w Łodzi płynnie przechodziliśmy między różnymi okresami w muzycznych poczynaniach wokalistki. Nie zabrakło numerów nagranych za czasów O.N.A., czy Chylińskiej, takich jak poruszająca Niekochana, albo znakomita Winna. Pojawiło się też oczywiście Kiedy powiem sobie dość i to dwukrotnie – raz w wersji akustycznej. W tym kawałku to publika przejęła w znacznej mierze partie wokalne, co brzmiało absolutnie niezwykle! Taneczne Nie mogę cię zapomnieć porwało słuchaczy do zabawy, a Suka naładowała ogromną porcją mocnego, rockowego brzmienia. Mam zły dzień, Królowa łez – czyli pozycje z najnowszego albumu piosenkarki – zostały przyjęte przez fanów równie optymistycznie.
Setlista była więc bardzo zróżnicowana, choć moim zdaniem mogła zostać nieco inaczej rozplanowana. Brakowało mi chociażby wyraźniejszego wejścia. Ponadto najpopularniejsze numery zostały zagrane, w moim odczuciu, w zbyt małym rozbiciu, co nie budowało wyraźnego napięcia w trakcie wydarzenia.
Powróćmy jednak do plusów, bo to one zdecydowanie przeważały! Wokal Agnieszki wciąż brzmi doskonale i absolutnie zachwyca. Od rockowych krzyków, po delikatne partie wokalne w spokojniejszych kompozycjach. Piosenkarka potrafi przekazać swoim głosem całą paletę emocji. Wraz z nią wczuwa się w kolejne pozycje, często niezwykle trudne.
Na pochwałę zasługują również instrumentaliści, którzy zapewnili znakomitą oprawę każdego utworu. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie partie gitary elektrycznej, królującej w niejednym kawałku, uwydatniające emocje tkwiące w kompozycjach.
Dużą rolę odegrała też zdecydowanie publiczność, widocznie zaangażowana w koncert, niezależnie od wieku, bo ten był swoją drogą niezwykle zróżnicowany. Muzyka wokalistki zdecydowanie łączy pokolenia!
Nie jest łatwo znaleźć w dzisiejszych czasach taką muzyczną wrażliwość, jaką ma w sobie Agnieszka Chylińska. Miejmy nadzieję, że jeszcze przez długie, długie lata będzie dzielić się z publicznością ogromną dawką cennej szczerości, której nie boi się okazywać.

