Ciężko mi się zdobyć na obiektywizm w momencie, kiedy recenzuję artystów, których sobie niesamowicie cenię. Waglewski, Fisz, Emade – trzy nieprzeciętne osobowości towarzyszące mi muzycznie od bardzo dawna.
Voo Voo pamiętam jeszcze z czasów kręcących się płyt winylowych, Fisza miałem na kasecie magnetofonowej, Tworzywo sztuczne ma za to zasłużone miejsce na półce z albumami w wersji cd. Czy to jest nowe wydawnictwo Wojciecha Waglewskiego, czy też jego synów w wersji Fisz/Emade, Tworzywo sztuczne, Kim Nowak – zawsze je sprawdzam i zawsze jestem pełen uznania dla różnorodności dźwięków jakie potrafią stworzyć. Rodzinie Waglewskich nie jest straszna elektronika, blues, jazz, ambient i hip-hop. Mało tego, za co by się nie zabrali, zawsze robią to na dobrym poziomie i zaspakajają najbardziej wysublimowane gusta. Rodzinna produkcja sygnowana nazwiskiem oraz dwoma pseudonimami Waglewski/Fisz/Emade miała swój początek na płycie Męską muzyka z 2008 roku. Po pięciu latach przerwy, podczas których muzycy nie próżnowali działając w swoich projektach zebrali się znów rodzinnie by zaserwować nam płytę pod tytułem Matka, Syn, Bóg.
Co w takim razie Waglewscy serwują nam w 2013 roku? Otóż stylistycznie płyta sięga do country, bluesa, folku i rocka. Czuć w niej powiew inspiracji Bobem Dylanem i Johnnym Cashem. Tekstowo również artyści sięgają do tematów, które właściwie pojawiają się nam w tytule albumu. Matka, Syn, Bóg, dodałbym również śmierć, wolność, samotność, wychowanie. Artyści poza tym poruszają temat wartości, które dziś w zalewie sensacji, nędznej polityki, kłótni, pieniędzy i pogoni za nimi zanikają.
Postaram się przedstawić ten album pisząc o trzech utworach.
Syn.
Waglewski, Fisz, Emade – Syn
Znakomity, minimalistyczny, płynący muzycznie kawałek opowiada o refleksji ojca, który wie, że czeka go wychowanie dziecka, które z jednej strony powinno być wychowane na silnego, walczącego w życiu mężczyznę z drugiej strony, tytułowy syn okazuje się „wrażliwcem” mówiącym do traw.
Kim będziesz dla niego?
Kiedy dostrzeżesz jak
Jest blady i mały
Słaby jak nić
Kim będziesz dla niego?
Kiedy dostrzeżesz jak
Zamiast bić się i kopać
Mówi do traw
Właściwie odbieram ten utwór trochę jako podziękowanie Bartka Fisza Waglewskiego dla swojego ojca za to, że nigdy nie blokował w nim pasji i pozwalał je rozwijać, zamiast powstrzymywać go przed realizacją muzycznych i artystycznych marzeń.
Ojciec.
Podczas gdy Syn opowiadał o wychowaniu, ten utwór mówi o zmianie pokoleń, pożegnaniu ojca i syna, o śmierci. Kolejna znakomita kompozycja ze świetnym tekstem. Waglewscy mają niesamowitą umiejętność prostego mówienia o rzeczach bardzo ważnych. Temat śmierci ojca i jego pożegnania z synem, zamknięty w kilkuminutowym utworze w piękny sposób opowiada nam o tej sytuacji, która tak naprawdę czeka każdego z nas.
Waglewski Fisz Emade – Ojciec
Weź mnie nad rzekę synu
Ubierz w najlepsza koszulę
Wyjmij z szafy garnitur, w którym brałem ślub
Pomóż wstać
Weź mnie nad rzekę
Połóż mnie na wznak
Wypastuj buty, zepnij siwe włosy
I ogól mi twarz
Weź mnie nad rzekę synu
Idź po śladach tych co
Pewnej zwykłej nocy przerwali sen i opuścili dom
Weź mnie nad rzekę synu
A moje książki spal
Uściskaj mnie czuje – jeszcze się spotkamy
Nie długo zapukasz tam
Bóg.
Mój ulubiony utwór na płycie. Najbardziej rozbudowana kompozycja (przepiękne smyczki!) i w zasadzie najbardziej gorzka i depresyjna (w moim odbiorze). Właściwie nie traktuję tej kompozycji dosłownie, bardziej odbieram ją jako refleksję dotyczącą braku wspomnianych wcześniej ideałów, zapomnieniu o podstawowych wartościach. Tutaj nie ma sensu, żebym się zagłębiał w analizę tekstu. Każdy powinien się wsłuchać i zrozumieć co może oznaczać tytułowy Bóg dla niego.
Co jeszcze na rodzinnej płycie? Bardzo podobają mi się zadziorne kompozycje z gitarami w stylu Jacka White’a i teksty opowiadające niemal westernowe historie (Pocisk, Człowiek Ćma, Kometa, Żółty but)
Waglewscy po raz kolejny stworzyli świetną płytę i nie zawiedli swoich fanów. Tym razem stylistyka country, westernowe historie, proste prawdy opowiedziane w piękny sposób. Brawo Panowie! Obyście nam dali jeszcze masę takich albumów, od czasu do czasu zaskakując nas swoimi innymi projektami.

