Uwielbiani przez fanki, znienawidzeni przez większość nastolatków, czyli w kilku słowach o muzycznych sprzecznościach

Niewątpliwie Justin Bieber i grupa One Direction, bo nad nimi chciałam się chwilę zastanowić, to młodzi, bogaci i zdolni. Tłumy szalejących fanek gotowych zrobić wszystko a z drugiej strony kto wie czy nie większa rzesza, która wręcz nienawidzi młodych artystów. Zastanawia mnie w czym tkwi fenomen tych młodzieńców. Czy są to dobrze rozreklamowane muzyczne produkty, czy może faktycznie wybitnie uzdolnieni młodzi ludzie?

Niestety, ale jestem skłonna stwierdzić, że fenomen tych nastolatków wynika z dobrego PR. Znaleźli się w odpowiednim miejscu i czasie i trafili na odpowiednich ludzi, którzy zrobili z nich idealny obiekt westchnień dla nastolatek. Nie ocenia się książki po okładce, dlatego też nie zamierzam tu rozpisywać się odnośnie ich twórczości, gdyż jest mi znana tyle co z radia, czyli praktycznie wcale. Chodzi mi głównie o dosyć nietypowe, jednak coraz częściej pojawiające się zjawisko w środowisku muzycznym, a mianowicie fakt, iż dany artysta może być uwielbiany przez rzesze fanów a z drugiej strony jest praktycznie znienawidzony przez innych. Zjawisko samo w sobie intrygujące i dające do myślenia.

Bieber to objawienie internetu. Swoją polarność zyskał poprzez wrzucanie coverów różnych numerów w serwisie YouTube. W 2008 roku odkrył go Scooter Braun, który został jego menegerem i zaaranżował spotkanie z Usherem. I tak rozpoczęła się przygoda z muzycznym biznesem. Szał wokół osoby Biebera rósł do tego stopnia, że obecnie nastolatek króluje na każdej ważniejszej imprezie, cieszy się ogromną popularnością i nie da się tego ukryć zarabia ogromne pieniądze. To wszystko mając zaledwie osiemnaście lat. Muzyczny fenomen?

Bieber niewątpliwie jest młodym przystojniakiem, dlatego może się podobać i nic dziwnego, że ma swoje wierne fanki. Są to zazwyczaj nastolatki w wieku 12-16 lat, więc to normalne dla dziewczyn wchodzących w okres dojrzewania. Niektóre z nas przechodziły przez etap plakatów nad łóżkiem Rickiego Martina czy Enrique Iglesiasa w obecnych czasach jest to etap Biebera. A skąd fala krytyki i niekiedy nawet nienawiści do młodego artysty? Ze swoimi utworami Bieber wkomponował się idealnie w ramy muzyki popularnej. Zarzuca mu się m.in.: brak męskości, często komentuje jego strój czy fryzurę. Ale czy można oczekiwać męskości od 18-latka? A najzabawniejsze jest to, że komentarze padają od chłopaków w podobnym wieku, którzy według siebie zapewne są bardziej męscy. Nieuzasadniona krytyka wynika zapewne z zazdrości. Również w Polsce funkcjonuje określenie „polski Bieber”, które przypadło w udziale Damianowi Skoczykowi i czasami pojawia się w odniesieniu do Sebastiana Rutkowskiego. A samo określenie „jesteś jak Bieber”, „czy przypominasz Biebera” może uchodzić w niektórych kręgach za nie lada zniewagę. Ale od kiedy artystę ocenia się po jego wyglądzie czy ubiorze a nie po jego twórczości?

Podobnie jest w przypadku grupy One Direction. Z tym, że tutaj mamy pięciu młodych chłopaków, więc być może maja oni pięć razy więcej fanek i tyle samo wrogów?

One Direction zajęli trzecie miejsce w VII edycji brytyjskiego X Factora i wtedy rozpoczęli swoją przygodę z muzyką. Pięciu solistów zostało połączonych w zespół i jak widać był to strzał w dziesiątkę. Podobnie jak Biber cieszą się sporą popularnością szczególnie przez nastolatki, ale też narażeni są na krytykę, jednak wydaje mi się, iż w mniejszym stopniu niż Biber. Czego do końca nie rozumiem.

Wkraczając w komercyjny świat muzyki każdy narażony jest na krytykę, mniej lub bardziej uzasadnioną. W tym przypadku zdecydowanie mniej uzasadnioną. Normalną rzeczą jest, że muszą istnieć artyści, którzy będą porywać tłumy nastolatek. Zarzuty o braku męskości? Przecież nie można wymagać męskiego, mocnego głosu od nastolatków. I doprawdy śmieszą mnie komentarze typu, że Bieber to nie facet zwłaszcza wypowiadane przez osoby, które o byciu facetem nie mają pojęcia, gdyż na razie są jeszcze niedojrzałymi chłopcami. Mimo wszystko Bieber i One Direction tak będą śpiewać i zdobywać serca kolejnych fanek a krytyczne komentarze dalej będą się pojawiać. Być może aż do czasu, gdy zarówno artyści i komentujący w końcu dojrzeją.

Czytaj również