Po ogłoszeniu obsady nowej wersji „Kopciuszka”, od razu wiedziałam, że musical będzie wielkim hitem. Najbardziej ciekawa byłam ścieżki dźwiękowej – zastanawiałam się co przygotują twórcy Amazona, żeby zaskoczyć tak wielkich fanów tej baśni, czyli m.in. mnie. Nie martwiłam się jednak, gdyż po ogłoszeniu aktorów, którzy mieli zagrać główne postacie, byłam pewna, że wszystko co stworzy Camila Cabello (w której jestem totalnie zakochana!) oraz moja ukochana Idina Menzel będzie majstersztykiem i w pełni mnie usatysfakcjonuje. I jak (prawie) zawsze, oczywiście miałam rację.

Soundtrack do „Cinderelii” w głównej mierze składa się z coverów światowych hitów, wykonywanych przez obsadę musicalu. Jednak na ścieżce nie zabrakło również oryginalnych utworów, stworzonych dla potrzeb produkcji. Jednym z nich jest wiodący kawałek Million To One, który pojawia się na soundtracku w aż czterech wersjach. Ta podstawowa, bazowa wykonywana jest w całości przez Camilę Cabello – to właśnie ona promowała film jeszcze przed premierą. Słuchając Million To One, nie sposób nie zachwycić się cudownym, magnetyzującym głosem wokalistki, który wraz z gitarowym podkładem tworzą perfekcyjną całość. Wybór tego utworu na lead singiel był zdecydowanie strzałem w dziesiątkę, gdyż posiada wszystko, co powinna posiadać musicalowa produkcja – urok, magię i bajkowość.
Jeśli chodzi o mnie, mi jednak bardziej podpadła do gustu wersja Million To One – Remix, nagrana we współpracy z Johanem Shy’em. Jest to bardziej odświeżona wersja utworu, która, dzięki odmiennemu podkładowi, staje się jeszcze bardziej magiczna i baśniowa. Mogę powiedzieć, że dosłownie przenosi mnie w świat bajek i czarów – cudowne!
Oczywiście jestem również wielką fanką Million To One / Could Have Been Me (Reprise), czyli krótkiego (trwa zaledwie minutę!), ale jakże urokliwego duetu z Nickolasem Galitzine, będącego zestawieniem fragmentów dwóch piosenek – Million To One, śpiewanej przez Kopciuszka, oraz coveru kawałka Could Have Been Me, wykonywanej przez Księcia. Głosy Camilii i Nickolasa tworzą świetne połączenie i idealnie ze sobą współgrają. Minusem jest jedynie długość kawałka, przez co czuję ogromny niedosyt – tak bardzo chciałabym usłyszeć pełną wersję!
Kolejnym ulubieńcem jest cover piosenki zespołu Queen, a mianowicie utwór Somebody To Love, śpiewany przez Nickolasa. Pewnie zdenerwuję teraz fanów legendarnej orkiestry, ale jestem skłonna przyznać, że wykonanie Galitzine’a bardziej mnie przekonuje. Piosenka i jej aranżacja są doskonale dopasowane do klimatu i charakteru filmu. Uwielbiam również chórki, towarzyszące Nickolasowi, szczególnie spodobała mi się część końcowa. Totalna petarda!
Mówiąc o faworytach, nie sposób ominąć kultowego przeboju Madonny pt. Material Girl, wykonywanego w filmie przez moją ukochaną Idinę Menzel. Głos artystki, idealnie pasujący do odgrywanej przez nią roli macochy, brzmi po prostu świetnie. Zresztą, nie jestem zaskoczona, gdyż Idina jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Jedynym minusem coveru jest… jej długość. Trwa on bowiem zaledwie dwie minuty, czego bardzo żałuję, gdyż niestety jest to jeden z dwóch solowy kawałek Idiny na całym soundtracku. Drugi utwór, śpiewany w całości przez wokalistkę to Dream Girl, stworzony oryginalnie na potrzeby musicalu, i który, jak możecie się spodziewać, również bardzo przypadł mi do gustu. Na soundtracku producenci umieścili także zremixowaną wersję piosenki, czyli Dream Girl – Nile Rodgers Remix. Uważam to jednak za błąd, gdyż utwór dużo traci przez przesadzony, ciężki bit. Jeśli więc chcecie zostać przy świetnym głosie Idiny, która przeniesie Was w magiczny, bajkowy świat, zostańcie przy pierwotnej wersji.
Na ścieżce dźwiękowej znajdziemy również duety Kopciuszka i Księcia. Camila i Nickolas prezentują swoje umiejętności wokalne w piosenkach Am I Wrong, będącej coverem kawałka Nico & Vinz, oraz wszystkim doskonale znanego Perfect, w oryginale wykonywanego przez Eda Sheerana. Ten pierwszy to jeden z moich faworytów na soundtracku. Am I Wrong rozpoczyna się duetem głównych bohaterów, by następnie stać się utworem śpiewanym przez wiele postaci. Pozytywna energia bijąca od śpiewających i samej piosenki sprawia, że słuchając jej, robi mi się strasznie ciepło na sercu. :)
Perfect to natomiast typowa ballada zakochanych, która prawie zawsze pojawia się w kulminacyjnym momencie filmu. Przyznam, że mimo tego, iż jestem wierną fanką Eda, ten kawałek nico mi się przejadł i byłam dość sceptycznie nastawiona co do filmowego coveru. Jednak koniec końców, dzięki Cabello i Galitzine, polubiłam Perfect na nowo. Wykonanie tych dwojga jest piękne, delikatne i magiczne.
Jeśli myślicie, że twórcy musicalu zaserwowali słuchaczom jedynie bajkowe, magiczne piosenki, to grubo się mylicie. Na soundtracku nie zabrakło bowiem nowatorskich brzmień. Znajdzie się coś nawet dla fanów rapu. Wystarczy posłuchać kawałków The New Barry, Shot at the Crown i Shoe Made of Glass w wykonaniu Bena Bailey’a Smitha, odgrywającego postać królewskiego posłańca. Rozporządzenia, ogłaszane przez niego w filmie, przekazywał rapując polecenia króla. Szczerze mówiąc, jestem wielką fanką tego hiphopowego akcentu w musicalu i bardzo pozytywnie zaskoczona kreatywnością twórców filmu.
Wydaje się, że prawie cała ścieżka dźwiękowa przypadła mi do gustu. Niestety, to by było zbyt piękne i w końcu trzeba się do czegoś przyczepić. Kawałkiem, który niespecjalnie przypadł mi do gustu jest Shining Star, śpiewanego przez Billy’ego Portera, odgrywającego rolę Fabulous G. Piosenka w oryginale wykonywane jest przez Earth, Wind & Fire, co już od początku mnie zniechęciło, bo nie jestem wielką fanką twórczości zespołu. Kopciuszkowa Shining Star generalnie jest w porządku, ale z czasem staje się monotonna, męcząca i zwyczajnie nudna. Co więcej, jest dość długa i strasznie nuży, wydaje się, jakby trwała wieki. Nie wiem dlaczego trwa aż cztery minuty, podczas kiedy inne, lepsze kawałki są tak krótkie.
Whatta Man / Seven Nation Army, w oryginale wykonywane kolejno przez En Vouge i The White Stripes, to zestawienie kolejnych ikonicznych przebojów, tym razem śpiewane przez mniej znaczące postaci w filmie. Pierwsza część utworu wykonywana jest przez damską część obsady, zaś w drugiej, umiejętnościami wokalnymi popisują się mężczyźni, na czele z Nickolasem Galitzine. To ciekawe, kontrastowe połączenie. Koniecznie przesłuchajcie!
W kawałku Let’s Get Loud, śpiewanym w oryginale przez Jennifer Lopez, również możemy usłyszeć zróżnicowane głosy członków obsady. To zarówno wokalny, jak i taneczny popis artystów, który zdecydowanie zasługuje na uwagę. Przyznam, że to wykonanie przypadło mi do gustu, jednak chyba za bardzo kocham oryginał Let’s Get Loud i nie sądzę, aby jakikolwiek cover byłby w stanie go przebić.
Artyści wykazali się również talentem, wykonując zestawienie Rhythm Nation / You Gotta Be, oryginalnie śpiewanych kolejno przez Janet Jackson i Des’ree. Zestawienie hitów z lat 80. i 90. okazał się ciekawym rozwiązaniem. Znacznie bardziej jednak przypadła mi do gustu druga część kawałka, gdzie mogliśmy usłyszeć niezawodną Camilę Cabello i jej wokalne popisy. Przysięgam, You Gotta Be w jej wykonaniu to totalna petarda!
Jako ogromna fanka bajek, ale niestety amatorka musicali, myślę, że kopciuszkowy soundtrack spełnił moje oczekiwania. Miało być przede wszystkim: bajkowo, magicznie i klimatycznie. I tak jest. Zdarzają się romantyczne momenty, jak w Perfect, ale również przepełnione pozytywną energią, jak w Let’s Get Loud. Są duety, grupowe, solowe wykonania oraz instrumentale. Niczego nie brakuje. Dlatego, jeśli, tak jak ja, jesteście marzycielami i czasami lubicie przenieść się do krainy czarów i baśni, serdecznie polecam przesłuchać soundtrack Cinderelii. Myślę, że każdy znajdzie na nim dla siebie coś, co sprawi, że odlecicie i chociaż na moment zatracicie się w marzeniach i magii.
- Data premiery: 03 09 2021
- Single: Million To One
