Various Artists – nowOsiecka (2017), recenzja Karoliny Karkowskiej

0
253

To była ostatnia romantyczka w piosence. Rozumiała, jakie słowo jest ważne. Na tym polega artysta, na sztuce jedynego nazwania. Czytam w niej zdolność do miłości wielką i przerażającą, ostrą świadomość istnienia. Jak skamandryci porównywała życie do tańca. Zmysłowość i witalizm są u niej podszyte grozą. Tak Maria Janion określiła twórczość Agnieszki Osieckiej.

Jej teksty znane są wszystkim Polakom. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie nucił Niech żyje bal, czy Małgośkę. Napisała ponad 2000 piosenek, czasem pośpiesznie na kawałku serwetki, albo w samolocie. Gdyby żyła, obchodziłaby 80. urodziny. Z tej okazji powstała płyta nowOsiecka, na której współcześni wokaliści śpiewają jej teksty. Premiera albumu odbyła się 19 maja 2017 roku, a wydanie poprzedził koncert w Narodowej Orkiestrze Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. Wydarzenie wywołało niemałe emocje, w końcu bilety sprzedały się w 15 minut, a przepiękna sala koncertowa wypełniona była po brzegi. nowOsiecka to album składający się z 14 wyjątkowych utworów. Na płycie spotkamy między innymi głos: Natalii Grosiak, Misi Furtak, Joanny Ewy Zawłockiej, Natalii Przybysz, Czesława Mozila z zespołem, jak i Piotra Roguckiego czy Krzysztofa Zalewskiego. Różnorodne interpretacje nie spowodowały zgrzytu i utwory łączą się zgrabnie w jednolitą całość. Artyści postarali się scalić przeszłość z teraźniejszością, w końcu teksty powstawały w ubiegłym wieku. Powiew świeżości najbardziej odczuwalny jest w utworze Ach nie mnie jednej. Warto porównać wersję Łucji Prus ze Skaldami, z wersją zaproponowaną przez The Dumplings. Taki zabieg zilustruje, jak bardzo zespół ingeruje w utwór. Dla mnie mistrzowsko zmierzyli się z tekstem, nadali mu nowe życie. Podczas koncertu w Narodowej Orkiestrze Symfonicznej Polskiego Radia, na którym byłam, po wysłuchaniu Ach nie mnie jednej, wiedziałam, że będzie to mój numer jeden. Z niecierpliwością czekałam, aż pojawi się transmisja koncertu, lub ukaże się płyta. Tekst został napisany w 1972 roku i w genialny sposób Justyna Święs i Kuba Karaś zafundowali mu wizytę w SPA. Drugim ważnym utworem na płycie jest Chwalmy Pana. Przyzwyczajona i osłuchana z wersją Anny Szałapak miałam pewne obawy i nie wierzyłam, że Krzysztof Zalewski może wnieść coś nowego. Jak pewnie się domyślacie, było to błędne myślenie. Artysta stworzył cudowną atmosferę i brawurowo zmierzył się z zadaniem. Rozczarowałam się natomiast utworem wykonanym przez Brodkę. Tak obiecująca i kreatywna wokalistka powinna zaskoczyć słuchaczy, ale interpretacja niczym nie różni się od wykonania Katarzyny Nosowskiej na płycie N/O. Tekst jest znakomity, jednak uważam, że artystkę stać na więcej i potraktowała Kto tam u Ciebie jest po macoszemu i wypadła najsłabiej spośród wszystkich twórców.

Osiecka gości w moim życiu od ponad 10 lat. Cieszę się, że ludzie wciąż dbają, by przyszłe pokolenia pamiętały o tak znakomitej autorce tekstów. Artyści na najwyższym poziomie oddali hołd pisarce i myślę, że płyta spodoba się zarówno fanom Osieckiej, jak i tym, którzy spotkają się z jej tekstami po raz pierwszy. Album rozwiązuje jeszcze jedną ważną kwestię. Pokazuje, że muzyka łączy, a nie dzieli. Nie ważne, że teksty powstawały w czasach, kiedy spora część z nas krążyła w innych zaświatach. Ten album to zderzenie różnych gatunków: alternatywnej Meli Koteluk z hip-hopowymi klimatami Łony i Webbera. Każdy znajdzie coś dla siebie i jestem pewna, że dzięki temu zajrzy do innych tekstów Agnieszki Osieckiej.