Tulia – Półmrok (2021), recenzja Christiana Cieślaka

Inne recenzje

Choć we współczesnej historii polskiej muzyki rozrywkowej próżno szukać naprawdę popularnych girlsbandów, tak jeden stał się swego czasu niemałą sensacją, sięgając swoją popularnością nawet świata Eurowizji. Mowa tu rzecz jasna o kobiecym tercecie Tulia, który świętuje dziś wydanie swojego drugiego studyjnego krążka Półmrok. Czy warto było czekać na ten w pełni autorski projekt trzech białogłosych dam ze Szczecina? Przekonajmy się!

Osobiście nie sądziłem, że dziewczyny z Tulii po swojej przygodzie w Tel Avivie oraz odejściu z grupy Joanny Sinkiewicz będą wstanie stworzyć swoje artystyczne ja zupełnie na nowo. Jednak premiera singla Rzeka pod koniec 2019 roku, pokazała, że w dziewczynach nadal drzemie niesamowita energia i pasja, zwiastując naprawdę udany projekt w najbliższej przyszłości. Niestety, na tuliowy Półmrok przyszło nam czekać zdecydowanie dłużej, niż pierwotnie zakładano, czego ostatecznym efektem jest dziesięć autorskich kompozycji, jeden cover oraz eurowizyjna wersja piosenki Pali Się, znana jako Fire Of Love. Jeśli zaś już chodzi o samą pomysłowość tych piosenek, to należy się tu trochę rozwinąć.

Słuchając tego krążka po raz pierwszy, odniosłem wrażenie, że brakuje tutaj jasno wyśpiewanej historii. Jak się później dowiedziałem, Półmrok to pełna sprzecznych emocji opowieść – od gniewu i smutku po radość i siłę, której bohaterami jest para młodych ludzi zmagających się z trudami życia. Z czasem ten przekaz powoli do mnie zaczął docierać, skutecznie odnajdujący się w tym, co Półmrok muzycznie miał mi do zaoferowania. Tulia wcielając się w rolę narratorek, porwały się na bardzo trudne zadanie i należy im się za to ogromny szacunek, bo zrobiły coś, co na naszym rynku nie jest szczególnie popularne, a szkoda.

W odniesieniu do samej muzyki, Półmrok stoi gdzieś w rozkroku pomiędzy folkiem, a dość standardowym obliczem popu i w istocie nie reprezentuje ani jednego, ani drugiego. Oczywiście nie ma nic złego w międzygatunkowym rozdarciu, w końcu na tym opiera się cała współczesna muzyka, natomiast tutaj, brak jasnego określenia swojej bazowej proweniencji działa na jego niekorzyść. Tym bardziej, gdy w pewnym momencie dokłada się do tego prawdziwe gitarowe riffy, przez co można pogubić się w inspiracjach stojących za Półmrokiem. Zresztą również i kolejność utworów zdaje się nie pomagać w jego ogólnym odbiorze, choć ma to swoje merytorycznie uzasadnienie o którym już napomknąłem.

Jednak gdy przychodzi co do czego, Półmrok to przyjemny popowy album o folkowym sznycie. Choć czasem czuć ten mistyczny słowiański duch, tak nie jest on tak silny, jak się pierwotnie spodziewałem. Jasnym jest, że każdy artysta może podążać dowolnymi muzycznymi ścieżkami, ale życzyłbym sobie, aby Tulia nie pozbawiała się swojego największego atutu – tajemniczości rodem z ludowych opowieści. Choć na naszym rynku nie brakuje zespołów, których piosenki nawiązują do polskich tradycji, tak Tulia robiła i nadal robi to w sposób unikatowy dla tego rodzaju muzyki w naszym kraju. Tym bardziej szkoda, że Półmrok nie postawił dźwięki oraz styl wyróżniający naszą kulturę na tle całej Europy tak bardzo, jak można by było.

I tak jak strona produkcyjna jest naprawdę przyjemna w odbiorze, stojąc na naprawdę wysokim poziomie, tak chciałbym się odnieść do strony lirycznej Półmroku. Tulia to klasyczny girlsband, zatem nie są bezpośrednio odpowiedzialne za teksty swoich utworów, choć mają na nie spory wpływ. Pisarstwo duetu Sonii Krasny oraz Nadii Dalin jest dobre, choć jak już wspomniałem, nie zawsze z łatwością przychodziło mi utożsamienie się ze spisanymi przez nie historiami. Zatem jak to jest w przypadku większości girlsbandów, albo to się czuje, albo nie.

Pomimo tylu uwag z mojej strony, Półmrok zawarł w sobie parę przyjemnych piosenek. Rzeka to zdecydowanie najlepsza piosenka na krążku – niepowtarzalna tajemniczość zamknięta w trzech i pół minuty, gdzie w zasadzie cały album powinien podążyć tym właśnie mistycznym tropem. Bardzo do gustu przypadła mi również piosenka Walcz, mimo, że jest stosunkowo spokojna na tle moich pozostałych ulubieńców. Fajnie wypada również Przepięknie, wspaniale zamykając tą opowieść. No i jakbym mógł zapomnieć o eurowizyjnej wersji przeboju Pali Się, jednej z moich najbardziej ulubionych polskich propozycji kiedykolwiek, jak i w ramach tamtej edycji Eurowizji.

Półmrok to z pewnością album ciekawy i godny uwagi polskiej publiczności. Historia jaką Tulia chciały nam przekazać potencjalnie zna każdy z nas, a charyzmatyczność oraz wokalna energia całej trójki pozwala mi ją zapamiętać. Półmrok ma w sobie coś unikatowego, coś, co jest nieuchwytne przez żadną melodię, czy treść – to po prostu talent i szczerość w tym, co dla nas przygotowały.

Tulia - Półmrok
  • Data premiery: 21 05 2021
  • Single: Rzeka, Długość Dźwięku Samotności, Burza, Marcowy
Najlepsze utwory: Rzeka, Pali Się (Fire Of Love), Przepięknie, Walcz
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również

Choć we współczesnej historii polskiej muzyki rozrywkowej próżno szukać naprawdę popularnych girlsbandów, tak jeden stał się swego czasu niemałą sensacją, sięgając swoją popularnością nawet świata Eurowizji. Mowa tu rzecz jasna o kobiecym tercecie Tulia, który świętuje dziś wydanie swojego drugiego studyjnego krążka Półmrok. Czy...Tulia – Półmrok (2021), recenzja Christiana Cieślaka